Co ciekawe, problemy z dostępnością Matiza to już historia - dilerzy mogą zamówić dla klienta właściwie dowolnie skonfigurowane auto. Kiedyś trzeba było kupować to, co jest, a teraz sprzedawcy dwoją się i troją byle tylko ktoś chciał wyjechać od nich nowiutkim Matizem. I tak właśnie powinno być!

Przestronność/bagażnik

Różnice w możliwościach przewozowych obu samochodzików są raczej niewielkie. Spark dzięki rozbudowanemu, sięgającemu daleko do wnętrza kokpitowi wydaje się przestronniejszy. Prawda jednak wygląda tak, że z miejscem na nogi jest w Chevrolecie gorzej niż w Matizie.

Chociaż nie widać tego na rysunkach z wymiarami, to rozbudowany panel środkowy psuje swobodę ruchów kierowcy, a pasażer ma schowek tuż nad swoimi kolanami. Cóż, podążanie za trendami mody ma swoją cenę. Z miejsca kierowcy Spark wygląda znacznie atrakcyjniej. Kontrowersje budzić może umieszczony na środku pod szybą Chevroleta zestaw wskaźników, chociaż wątpliwości co do funkcjonalności tego rozwiązania są zupełnie niesłuszne - zegary czytelne, a kontrolki za kierownicą skutecznie zwracają na siebie uwagę.

Kto jednak woli mieć wszystko przed sobą i spoglądać w dół, a nie w prawo, niech wybierze Matiza - tutaj wskaźniki są tradycyjnie za kierownicą. Do obsługi elementów sterowania w obu autach nie mamy większych zastrzeżeń, podobnie jak do bardzo dobrej widoczności, zarówno do przodu, jak i do tyłu.

Kanapy oferują zaskakującą ilość przestrzeni, nawet z miejscem nad głowami jadących jest całkiem nieźle. Niewiele natomiast zmieści się do bagażników. Za to podróżując we dwójkę, można po rozłożeniu kanapy załadować pokaźną ilość walizek. Trzeba tylko pamiętać o skromnej ładowności tych samochodzików.

A jak jest z jakością tworzyw? Czy "podrasowany" przez Chevroleta Matiz, zwany Sparkiem, rzeczywiście jest solidniej wykonany? Takie przynajmniej sprawia wrażenie, chociaż jakość użytych w nim plastików z pewnością nie należy do najwyższych.

Ale w "oryginale" - czyli Matizie - wcale nie jest źle. Wystarczy powiedzieć, że w obu autach nie drażnią niepotrzebne trzaski, więc plastiki nie przypominają kierowcy o tym, jak bardzo są twarde.

Silnik/skrzynia biegów

Ten, kto spodziewa się znaczących różnic w dynamice, srodze się zawiedzie. Auta przyspieszają niemal identycznie! I nie jest to wcale dziwne, bo Matiz i Spark nie tylko mają tak samo mocne (a raczej tak samo słabe...) 3-cylindrowe silniczki, lecz także ważą praktycznie tyle samo - waga różniła się zaledwie o kilka kilogramów.

Czy 52 KM wystarczą do sprawnej jazdy? Tak, pod warunkiem jednak, że nie będziemy próbowali przyspieszać na piątym biegu, bowiem dynamika obu samochodów jest wtedy bardzo słaba. Ponad 30 s zabiera naszym "maluchom" rozpędzenie się na "piątce" od 80 do 120 km/h. To dużo. Jeżeli jednak poruszamy się głównie po mieście, mocy w zupełności wystarczy do spokojnej jazdy.

Plusem obu aut jest ciekawe brzmienie silnika, który w Sparku jest nieco lepiej wyciszony. Również odgłosy szumu powietrza opływającego auto lepiej wygłuszono w Chevrolecie. Ciekawych spostrzeżeń dostarcza zmiana biegów, która nieco lepiej przebiega w Sparku, jednak w żadnym z naszych konkurentów nie zasługuje na pochwałę - długim dźwigniom brakuje pewności i precyzji.

Zużycie paliwa niewielkie, jednak spokojna jazda na trasie nie przynosi spodziewanych oszczędności. Wystarczy spojrzeć na wyniki naszego pomiaru spalania: maksymalna wartość jest rzeczywiście niska, za to minimalna umiarkowanie niska. Dzieje się tak, dlatego że niewielki silniczek musi niedostatek pojemności skokowej nadrabiać wysokimi obrotami, co odbija się na zużyciu paliwa.

Zawieszenie/hamulce

Właściwe rozpoznanie różnic w zawieszeniu Sparka i Matiza wcale nie jest takie proste. Spark mniej pochyla się na zakrętach, co sugeruje twardsze resorowanie. Z drugiej strony Chevrolet spokojniej i nieco ciszej przejeżdża przez poprzeczne nierówności drogi, więc może to jednak on ma bardziej komfortowe resorowanie? Ten temat pozostawmy nierozstrzygnięty, może z delikatnym wskazaniem w stronę Sparka, który przy okazji nieco lepiej się prowadzi na zakrętach. Jest łatwiejszy do okiełznania przy gwałtownych manewrach, których raczej nie polecamy kierowcom żadnego z testowanych aut.

Jeżeli komuś zależy na lepszym wyczuciu auta, powinien zastanowić się nad dokupieniem wspomagania układu kierowniczego - będzie on wtedy bardziej precyzyjny, a dodatkowo do pełnego skrętu kół, np. podczas zawracania, będzie trzeba wykonać mniej obrotów kierownicą. Ciekawie wypadł test komfortu jazdy na długim dystansie. "Jak to? Taki kawał, takim maleństwem?" - to najczęstsze komentarze, jakie słyszeliśmy, wybierając się na 300-kilometrową trasę ze sporą ilością bagażu i to jeszcze w nocy. Okazało się jednak, że nasze "maluchy" świetnie dały sobie radę, no może nie licząc wyprzedzania, które wymagało pustej drogi i wiele cierpliwości.

Stabilna jazda na wprost, z którą lekkie samochody miewają problemy, nie jest specjalnym wyzwaniem ani dla Sparka, ani dla Matiza. Dzięki niezbyt twardym zawieszeniom oba utrzymują zadany kierunek jazdy, trzeba tylko uważać na boczny wiatr. Układy hamulcowe testowanych samochodów pozbawione były ABS-u, dlatego trudno o miarodajną opinię o ich skuteczności podczas awaryjnego, pełnego hamowania. Przy codziennej jeździe siła nacisku na pedał okazuje się dobrze dobrana.

Cena/wyposażenie

Spark to jedno z najtańszych aut na rynku, a do końca września obowiązuje obniżona cena. Ale Matiz okazuje się jeszcze tańszy! Dzięki niekończącej się promocji, testowaną odmianę Friend można mieć już za 24 tys. zł, nie płacąc ani grosza za darmowy pakiet ubezpieczeniowy. Różnica w cenie w stosunku do Sparka ma pewne uzasadnienie: podstawowy Matiz nie ma ani jednej poduszki powietrznej, a Chevrolet - owszem, nawet dwie.

Gdyby amator Matiza zapragnął takiej ochrony, musiałby zapłacić 31 350 zł, bo dwa airbagi instaluje się dopiero w wersji Top. Ale... Ma ona również ABS i klimatyzację! Cena tak "wypasionego" Sparka to 34 750 zł. Jeżeli więc ktoś najbardziej ufa swojemu kieszonkowemu kalkulatorowi, wybierze Matiza, a ten, kto poszukuje choć szczypty stylistycznej fantazji, chętniej zasiądzie "za sterami" Chevroleta.

A co my polecamy z listy opcji? Obowiązkowo ABS i poduszki powietrzne, bo przy raczej niewygórowanej odpornośći zderzeniowej tak malutkich aut lepiej zapobiegać sytuacjom kolizyjnym i ich skutkom, niż liczyć na szczęśliwy bieg wydarzeń. Bez wspomagania kierownicy da się wytrzymać.

Ale zaraz, przecież to miało być porównanie "golasów"! Powiedzmy więc: "goły" Spark jest lepiej wyposażony niż podstawowy Matiz.