Samochód sprzed 30 lat, który teraz drożeje jak szalony (podobnie jak większość innych klasyków), niewątpliwie był awangardowy. Seria 8 pokazana w 1989 roku była jednym z najciekawszych modeli lat 90. – najbardziej luksusowych, najlepiej wyposażonych, o niesamowitej sylwetce. Nowa seria 8, którą BMW nazywa „The 8”, nie jest taka. To samochód bardziej typowy, przewidywalny, choć jednocześnie luksusowy i elegancki. Nie tak nudny z wyglądu jak Mercedes klasy S Coupe, ale z drugiej strony – nie tak efektowny jak Lexus LC. Na dodatek, BMW może być świetnie wyposażone, bo na liście opcji tego modelu znajdziemy praktycznie wszystko, co bawarska marka ma w swojej ofercie. I to w najnowszym wydaniu.

BMW 840d – lepsza wersja „szóstki”

W sumie, BMW od dawna miało w ofercie luksusowe coupe, tyle że nazywało je serią 6 i pozycjonowało nieco powyżej „piątki”, sugerując bliskie związki z serią 7. Teraz mamy „ósemkę” (krótszą, niższą i szerszą niż seria 6), co jasno wskazuje, że to auto z absolutnego topu. Czy tak jest naprawdę? Owszem. Poziom wykończenia kabiny jest bardzo wysoki, a zastosowane materiały sprawiają wrażenie, że są doskonałej jakości. W przypadku testowanego 840d pewnie zastanowiłbym się tylko nad kolorem obić. Wolałbym coś bardziej stonowanego, ale oczywiście BMW daje taki wybór.

Jeśli chodzi o wyposażenie, nie ma na co narzekać. Owszem, mnóstwo dodatków wymaga dopłat, przez co za 840d zamiast około pół miliona, po przejrzeniu cennika opcji zapłacimy pewnie ponad 700 tys. zł. Ale tak to już jest w przypadku luksusowych samochodów. Co dostaniemy w zamian? Bardzo dobre fotele z elektrycznym sterowaniem tak dokładnym, że każdy ustawi fotel dokładnie według swojego upodobania. Tu nie może być niewygodnie. Mamy też HUD, internetową łączność, komplet systemów zapewniających bezpieczeństwo oraz najnowszy system multimedialny iDrive 7.0. Tak, nadal jest on dość skomplikowany, ale to głównie dlatego, że BMW postanowiło pozwolić użytkownikowi na skonfigurowanie niemal każdego aspektu w aucie. Pewnie do większości ustawień przeciętny właściciel serii 8 w ogóle nie dotrze. Jak ustawi dealer – tak będzie. Za to sądzę, że niemal każdy chętnie skorzysta z aplikacji, za pomocą której można auto otworzyć lub uruchomić.

BMW 840d – diesel pod maską

Trzeba przyznać, że luksusowe coupe tej kategorii, co seria 8 raczej nie ma pod maską diesla. Rozejrzyjmy się. Co mamy na rynku? W zasadzie to tylko klasę S Coupe – tu są jedynie mocne silniki benzynowe oraz Lexusa LC – tu dostępna jest tylko wersja hybrydowa. Inna opcja to np. Audi A7 Sportback, ale to już nie jest coupe, lecz limuzyna o nadwoziu przywodzącym na myśl sportowe auto. To nie to samo. Jeśli zatem chcemy mieć prawdziwe, luksusowe coupe i tankować je olejem napędowym, to trzeba sięgnąć po BMW.

I wiecie co? Warto! Wprawdzie mamy tu tylko silnik 3-litrowy, sześciocylindrowy i to trochę mało jak na samochód za pół miliona, ale w praktyce jednostka ta pracuje bardzo przyjemnie. I oznaczenie modelu też jest słuszne i odpowiednio mylące: 840d. Osiągi są świetne, bo do dyspozycji jest 320 koni i aż 680 Nm momentu obrotowego (przy 1750 obr./min). Nad przeniesieniem napędu na wszystkie cztery koła czuwa bardzo dobry, 8-biegowy automat. W konsekwencji BMW 840d nie dość, że bardzo dobrze przyspiesza do setki, w zaledwie 4,9 s, to jeszcze niesamowicie „zbiera się” na trasie, np. błyskawicznie zwiększając prędkość ze 100 km/h do 140 km/h. To kwestia sekund. Co więcej, do naszych uszu wcale nie dociera chropowaty klang diesla. BMW zadbało, by pracę silnika doskonale wyciszyć. Podobnie zresztą, jak odgłosy toczenia kół, czy szum opływającego nadwozie powietrza.

BMW 840d – doskonałe Gran Turismo

Luksusowe wnętrze, cisza w kabinie, mocny silnik – to wszystko czyni z 840d niesamowity wóz na długie trasy. Krótko mówiąc, to prawdziwe Grant Tursimo – pojazd o sportowym zacięciu, ale taki, którym chętnie ruszymy w kilkusetkilometrową podróż. Na dodatek, bez wielu przystanków, bo dieslowska seria 8 przy autostradowej jeździe pali około 8 l/100 km, a to wystarczy, by realnie przejechać autem około 800 km bez tankowania! Bardziej emocjonujące i szybsze, benzynowe 850i tak nie potrafi. I jest mniej uniwersalne.

Dlaczego? Otóż „ósemka” z dieslem, choć bardziej stonowana niż jej benzynowy odpowiednik, to jednak zachowuje wszystkie jego cechy. Po pierwsze, w specyfikacji M wygląda dokładnie tak samo – ze wszystkimi ozdobami, spoilerami, a nawet efektownymi końcówkami wydechu i tylnym dyfuzorem. Po drugie, 840d jest autem niesamowicie zwinnym. Na tyle, na ile może takim być 4,8-metrowy samochód – czyli odpowiadający wielkością sporym limuzynom. BMW jeździ na pewno lepiej niż klasa S Coupe, choć – gdy komuś chodzi o sportowe doznania – na pewno gorzej niż Porsche 911. Seria 8 jest gdzieś pomiędzy tymi dwoma modelami. Można by powiedzieć, że jeśli klasa S to luksusowy jacht, to 840d będzie sportową łodzią motorową z mocnym silnikiem.

Układ kierowniczy BMW działa precyzyjnie, a przednie koła szybko reagują na ruchy kierownicą. Co więcej, reagują też tylne koła, bo w serii 8 mamy napęd 4x4 z aktywnym kierowaniem czterech kół. Dzięki temu zyskujemy stabilność na szybko pokonywanych zakrętach i nieznacznie większą poręczność na ciasnych parkingach. Na krętej drodze seria 8 czuje się zresztą jak ryba w wodzie – jedzie niczym przyklejone do drogi i to w trybie Comfort. Szczerze mówiąc ustawienia Sport w ogóle nie warto włączać: tracimy trochę komfortu, a automat zaczyna działać zbyt brutalnie, nawet lekko szarpiąc. Nie zyskujemy natomiast nic na stabilności. Różnica oczywiście jest, ale odczuwalna pewnie na torze.

BMW 840d – czy warto je kupić?

Cóż, to dylemat niewielu osób, bo jednak samochody za ponad pół miliona to nie jest coś, co u nas schodzi jak ciepłe bułeczki. Ale uczciwie mówię, że jazda 840d sprawiła mi wielką frajdę. Owszem, dostrzegłem w niej trochę za dużo z niesławnej „szóstki”, ale zauważyłem też mnóstwo ciekawych detali: tył wzorowany na dawnej serii 8, czy też ładną gałkę dźwigi automatu – z zatopioną w niej „ósemką”. To drobiazgi, które czynią „The 8” autem wyjątkowym, choć robią to bez ostentacji. Jeśli zatem potrzebujemy eleganckiego GT, śmiało bierzmy 840d. W tej roli sprawdzi się lepiej niż klasa S Coupe.

BMW 840d – dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 2993 cm3, R6, turbo diesel
Moc 320 KM przy 4400 obr./min
Moment obrotowy 680 Nm przy 1750-2250 obr./min
Skrzynia biegów i napęd 8-biegowy automat, napęd 4x4
Prędkość maksymalna 250 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 4,9 s
Średnie zużycie paliwa 10,6 l/100 km (producent)
Masa własna 1905 kg
Cena od 477 800 zł