Malowniczo położona droga wijąca się pomiędzy wzgórzami Prowansji dopinguje do staranniejszego obejmowania kierownicy Jaguara F-Pace’a SVR. Mobilizują do tego też lekkie kubełkowe fotele, które wydają się zbyt hardcorowe jak na SUV-a. Przede mną sunie Jaguar XE po liftingu z 300-konnym silnikiem pod maską. Mokry asfalt błyszczy złowrogo i wcale niełatwo utrzymać w zakrętach tempo lżejszego „Jaga”. F-Pace SVR waży przecież 2 tony. Dlatego nie przepadam za SUV-ami. Ale mimo trudnych warunków i potężnej mocy 550 KM czuję się wyjątkowo pewnie za kierownicą potężnego i dobrze umięśnionego, choć bynajmniej nie napompowanego sterydami SUV-a. 

Inżynierowie Jaguara poświęcili bardzo dużo pracy, żeby starannie dostroić najmocniejszą odmianę F-Pace’a. SUV-y przysparzają wiele problemów kierowcom testowym. Z założenia nawet sportowy SUV musi sprawdzać się w codziennej jeździe, więc nie można przesadzić z twardością zawieszenia czy poduszek pod silnikiem. Jak zatem zapanować nad wysoko zawieszonymi dwiema tonami? Jeśli uświadomimy sobie, że poza mechaniką trzeba dostroić elektronikę, która odpowiada za pracę układu ESP, ABS-u, napędu na cztery koła, aktywnego dyferencjału, a obecnie nawet układu kierowniczego, to okazuje się, że w strojeniu końca nie widać. Dlatego Jaguar zdecydował się wyznaczyć jedną osobę, która sprawi, że wszystkie układy będą ze sobą współpracowały w harmoniczny sposób. Ross Restell, który wcześniej pracował dla Lotusa, a dziś ma na koncie takie samochody, jak szaleńczy Jaguar XE SV Project 8, był odpowiedzialny za dostrojenie najmocniejszej wersji modelu F-Pace.

Jaguar F-Pace SVR - zaufaj mi

Szybko zaczynam ufać mocarnej bestii. Wyraźnie czuję na kierownicy, co dzieje się z przednimi kołami, a kubełkowe fotele, które na dłuższych dystansach okazują się całkiem komfortowe, zapewniają bezpośrednią łączność z samochodem. Tym bardziej że twarde zawieszenie od razu daje znać kierowcy, że ma do czynienia z szaloną maszyną. Łapię odpowiednie tempo, żeby nadążyć za czerwonym XE, które płynnie sunie krętą drogą, jakby nie dotyczyła go siła odśrodkowa bezwładności. Stracony na zakrętach dystans nadrabiam z łatwością na prostych, kiedy mechanicznie doładowane V8 o monstrualnej pojemności 5 litrów rozwija skrzydła. F-Pace SVR potrafi przecież dobić do „setki” w 4,3 s.

Na zakrętach z pomocą przychodzi mi również układ napędu 4x4, który w sportowym trybie opiera się głównie na tylnych kołach. Nie bez znaczenia jest aktywny tylny dyferencjał, który pomaga przednim kołom w zmianie kierunku. Układ jezdny powoduje, że pomimo sporych rozmiarów F-Pace gwarantuje bliski kontakt kierowcy z autem. Do walki zagrzewa soczyste brzmienie płynące spod maski wraz z grzmotami z czterech prawdziwych rur wydechowych, które zaznaczają zmianę biegu. Atrapami nie są również wyloty powietrza na błotnikach. Dzięki nim udaje się obniżyć ciśnienie w przestrzeni pomiędzy kołami i nadkolami, co pozwala uniknąć efektu podnoszenia przodu przy wysokich prędkościach, a przecież F-Pace SVR może popędzić 283 km/h. Przepływ powietrza w newralgicznych miejscach poprawiają także ponacinane progi i dyfuzory z tyłu. Na masce znalazły się dwa wyloty powietrza, które dbają o to, żeby dopingowany przez dwa mechaniczne kompresory silnik się nie spocił. Nie trzeba się też martwić o temperaturę hamulców, bo nawet podczas szybkiej jazdy po krętych górskich serpentynach nie ujawnił się fading. Kręta droga w Prowansji udowodniła, że 550-konny „Jag” pozwala nad sobą panować. Teraz przyszedł czas na drugie oblicze F-Pace’a.

Jaguar F-Pace SVR - dwie twarze

Zbliżam się do południowego wybrzeża Francji w okolicy Saint-Tropez i snuję się urokliwymi uliczkami. F-Pace w trybie komfortowym staje się cichszy i mniej agresywny, ale nie jest jak chorągiew na wietrze. Wciąż czuję sztywne zawieszenie i objęcia kubełkowych foteli.

Rozglądam się po wnętrzu i widzę, że w tym Jaguarze nie zamontowano jeszcze najnowszych ekranów multimediów i zegarów, które mieliśmy już okazję poznać w Range Roverach i mniejszym XE po liftingu. Środek jest komfortowy, wytworny i bardzo przyjemnie się tu przebywa, ale zdecydowanie nie jest to najnowocześniejsze wnętrze, które obecnie można spotkać w SUV-ie. Nie mówiąc o najnowszych systemach sterowania głosem lub gestami.

Jaguar F-Pace SVR - liczy się klasa, nie kasa

W przeciwieństwie do pobliskiego Monte Carlo, gdzie w zwyczaju jest obnoszenie się z pieniędzmi, a pod kasynem stoją tuningowane przez Mansory Lamborghini, w Saint-Tropez królują stare pieniądze. Co chwila przemyka tu wyjątkowy okaz, ale wcale nie musi być ani krzykliwy, ani najnowszy. Tu liczy się klasa, a nie kasa. Jaguar F-Pace w wersji SVR idealnie pasuje do tego miejsca.

Zaletą Jaguara F-Pace’a jest to, że nawet w najmocniejszej wersji SVR nie jest ordynarnym autem, czego nie można powiedzieć o niemieckich konkurentach. Jaguar potrafi w eleganckim stylu połączyć sportowy klimat z dyskretną elegancją. F-Pace SVR będzie konkurował z Alfą Romeo Stelvio Quadrifoglio, Porsche Macanem Turbo i Mercedesem-AMG GLC 63 S.

Jaguar F-Pace SVR - dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 5000 cm3, V8, turbo benz.
Moc 550 KM przy 6000 obr./min
Moment obrotowy 680 Nm przy 2500-5500 obr./min
Skrzynia biegów i napęd 8-biegowa automatyczna, napęd 4x4
Prędkość maksymalna 283 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 4,3 s
Średnie zużycie paliwa 11,9 l/100 km (producent)
Masa własna 1995 kg
Cena od 492 tys. zł