Nasz producent filmowy niczym teledyskowy raper ma rozbudowaną muskulaturę, olbrzymi złoty amulet na piersi, a za pierścienie na rękach można byłoby od razu kupić koncepcyjnego Ocean Drive'a. "Dajcie mi go do następnego klipu!" - proponuje. Pewnego ciepłego wiosennego wieczoru udaliśmy się na przejażdżkę po promenadzie w Miami Beach, od której wzięła się nazwa auta: "Ocean Drive". Pierwszy publiczny test zaowocował oczywistym wynikiem - "winogrona" ciekawskich oblepiające auto z każdej strony i... oferty kupna! Wszyscy są producentami filmowymi czy może jednak to potencjalni nabywcy? Najbardziej komfortowe i eleganckie cabrio świata - taki właśnie ma być Ocean Drive. To sygnał, że tradycyjne wartości powrócą. "Jakość, styl, klasa, a do tego porządna porcja wybuchowej nowoczesności." - mówi Steffen Koehl - "Chcemy w tym samochodzie więcej namiętności i świeżości, tak jak w CLS-ie". Szef prototypów w Mercedesie przyznaje, że po twórczą wenę do tworzenia tego samochodu wysłał swoich pracowników do fabrycznego muzeum. Grill znów jest więc szpiczasty jak dziób statku, a dwubarwne malowanie (góra w kolorze champagne pearl, dół alubeam champagne) zostało zapożyczone z aut lat 50., podobnie jak charakterystyczne przetłoczenia nadwozia, które mają swój początek na szczycie nadkoli i ciągną się ku tyłowi - tak jak w pięknym wzorcu - 300d Cabrio D.Ten otwarty, 4-miejscowy pojazd był od 1958 roku niemieckim Rolls-Royce'em - samochodem prezydentów, papieży oraz innych prominentnych postaci polityki i szeroko pojętej sztuki. Do 1962 roku Mercedes zbudował tylko 65 egzemplarzy tego auta. Ciemnogranatowa 300-tka, która towarzyszyła nam w sesji zdjęciowej w Miami Beach, to prawdziwa jeżdżąca "godność na kołach". Gdyby podejść do sprawy bardzo poważnie, to studyjny Ocean Drive byłby pozycjonowany o stopień niżej niż Adenauer cabrio, bo jego układ jezdny i napęd z 12-cylindrowym silnikiem widlastym nie zostały przejęte z Maybacha (stanowiącego dziś sam wierzchołek luksusu wśród niemieckich marek), lecz z klasy S. Znane z niej elementy obsługi trafiły do zupełnie nowego wnętrza z jasnymi materiałami obiciowymi i brązowymi skórzanymi dywanikami pod nogami. Z tyłu po naciśnięciu przycisku wyłania się schowek na butelkę szampana. Wszystko bardzo szlachetne i prestiżowe, ale czy to rzeczywiście najbardziej luksusowe cabrio świata? Rolls-Royce Phantom Drop-head przewyższa Ocean Drive'a odczuwalnym przepychem. Ale wdzięk i czar tego mierzącego 5,29 m długości "krążownika" ukazuje się najpełniej, gdy auto rusza. 12-cylindrowy silnik mruczy niczym płynący gdzieś daleko statek. Jego 512 koni jest wykorzystywanych tylko w niewielkiej części, gdy auto robi to, do czego zostało stworzone - podczas wolnych przejażdżek po mieście. Wydłużony tył sprawia, że wydaje się, iż kierowca siedzi daleko z przodu. Ale nie jest to samochód do pokazywania się, lecz bardziej do smakowania się nim. Reżyserom filmowym raczej Ocean Drive'a odradzamy. I mimo że Bentley i Rolls-Royce dają odczucie jeszcze większego luksusu (czyżby dlatego tak chętnie te właśnie auta pojawiają się w hiphopowych wideoklipach?), na końcu naszym zdaniem i tak Mercedes bierze górę. Dlaczego? Ten kabriolet ma z tyłu drzwi. To co w pierwszej chwili wydaje się zupełnie zbędne, ma jednak głęboki sens - zamiast wyginać się jak chiński akrobata wokół środkowego słupka, by zasiąść z tyłu, wystarczy po prostu pociągnąć za klamkę i wygodnie usadowić się na tylnej kanapie - majestatycznie i godnie. A ponieważ nikomu chyba nie przyjdzie do głowy przeciskać się pod płóciennym dachem, jasne jest, że samochód ten został stworzony, by jeździć tylko w piękną pogodę. Ocean Drive to po prostu auto, które ma służyć właścicielowi do jazdy po słonecznej stronie życia. Dlatego wszystkie wątpliwości, czy ten 4-drzwiowy kabriolet przeszedłby testy zderzeniowe, nie mają większego znaczenia. Steffen Koehl twierdzi, że jest to prawdopodobne. Dzisiejsze normy i przepisy są tak odległe dla 300d Cabrio D, jak ogrzewanie szyi Airscarf czy czujniki radarowe Distronic Plus, które znalazły się w Ocean Drivie. Za to ten historyczny 4-drzwiowiec może się pochwalić nieprzebranym bogactwem, jeśli chodzi o przestrzeń i styl. Tylne drzwi są bardzo szerokie, a miejsca na wysokości kolan jest tyle, że zmieścił się tam nawet papież w swojej szacie (wersja specjalna tego modelu jeździła w Watykanie), a kanclerz Adenauer (od którego wzięła się potoczna nazwa auta) mógł spokojnie wygłaszać mowy do swoich współobywateli na stojąco. Ciemnogranatowy Mercedes (nasz egzemplarz wyprodukowano w 1960 r.) pozwala poczuć atmosferę tamtych lat. Deska rozdzielcza to dzieło sztuki, które powstało z uformowanego i oszlifowanego drewna. Wśród zegarów znajduje się także wskaźnik 3-stopniowego "automatu". Wszystkie chromowane części, ramy okien czy okucia dachu świecą niezakłóconym blaskiem. Po otworzeniu olbrzymiej maski silnika z tyłu widać tabliczkę z napisem "Made in Western Germany". W komorze silnika zmieściły się 3-litrowy, 6-cylindrowy motor (który od 1958 roku wyposażany był we wtrysk i rozwijał 160 KM) oraz kompresor klimatyzacji. 300d był pierwszym Mercedesem, który od 1958 roku mógł mieć opcjonalną klimatyzację (3,5 tys. DM dopłaty). Niestety,obecny właściciel zażyczył sobie także monitorów do oglądania filmów z tylnej kanapy, stąd tak monstrualne zagłówki - będący na miejscu technicy Mercedesa nie kryli poirytowania. Poza tym jazda Adenauerem powinna się odbywać godnym tempem, bo ważący ponad 2 tony pojazd jest wyposażony w bębnowe hamulce. Po blisko 50 latach Mercedes chce znów zbudować duże cabrio, głównie z myślą o lubującym się w tego typu konstrukcjach rynku amerykańskim. Czy jednak klasa S kabriolet otrzyma 4 drzwi, pozostaje pytaniem... otwartym!