• To samochód, który nie jest może wyposażony w najnowsze zdobycze techniki ze świata motoryzacji, ale ma też kilka plusów
  • Eclipse Cross to najnowszy model w dość wiekowej już gamie japońskiego producenta
  • Auto sprawia wrażenie solidnej konstrukcji, która będzie wiernie służyć przez długie lata

Trójwymiarowe zegary, wirtualny kokpit, head-up display, bezprzewodowa łączność z Android Auto i Car Play, czy rozwinięte systemy sterowania głosowego – to nowinki, którymi kuszą najnowsze crossovery i SUV-y. Możecie o nich zapomnieć w nowym Eclipsie. Co więcej, to jedno z niewielu współczesnych aut w tym segmencie, w którym występuje jeszcze hamulec awaryjny z mechaniczną dźwignią. Widać, że Mitsubishi pod względem nowinek człapie kilka kroków za czołówką światową ze stajni Volkswagena, PSA czy Renault.

Mitsubishi Eclipse Cross – stara szkoła

Jeśli do Mitsubishi Eclips Crossa wsiądziecie zaraz po przejażdżce np. Volkswagenem Tiguanem albo Peugeotem 3008, wyda wam się, że cofnęliście się do świata motoryzacji sprzed dekady. Czuć tu nadmierną toporność zarówno w obsłudze, jak i prowadzeniu, ale jednocześnie widać, że to auto ma zanikające już u wielu jego rywali cechy, które SUV powinien mieć. Ale po kolei.

Nowy Eclipse Cross to samochód, który nie jest może wyposażony w najnowsze zdobycze techniki, ale ma też kilka plusów. Po pierwsze całkiem ciekawy design – może nie każdemu się spodoba, ale za to ma swój wyrazisty styl. Oferuje sporo miejsca w przedziale pasażerskim, pancerne zawieszenie, które świetnie radzi sobie na wyboistych drogach, oraz spory prześwit pozwalający wjechać nie tylko na wyższe krawężniki, ale także zjechać z większych górek.

Niestety, te ostatnie właściwości coraz częściej zanikają we współczesnych SUV-ach i crossoverach. Auta, które miały radzić sobie po za asfaltem, wyposaża się teraz w w ogromne koła z oponami o niskim profilu i na siłę obniża zawieszenie, aby poprawić własności jezdne na „twardym”. Efekt? Zjechanie takim niby uterenowionym autem z wyższego krawężnika grozi rozpruciem opony, pokrzywieniem felgi i urwaniem zderzaka. Mitsubishi Eclipse Cross wyłamuje się z tej mody – to jeszcze ten gatunek SUV-a, który nie boi się dziur . Także bez obaw można nim zjechać z większej górki, bo mamy tu przyzwoite kąty natarcia – oczywiście jak na SUV-a. Niemiecka konkurencja w tej dyscyplinie raczej mocno odstaje od Mitsubishi.

Z drugiej jednak strony wyższy prześwit i stosunkowo miękko zestrojone zawieszenie mają swoją cenę. Mitsubishi prowadzi się wyraźnie gorzej niż rywale. Podczas szybszej jazdy kierowca traci poczucie pełnej kontroli nad autem – to nie tylko wina wyżej położonego środka ciężkości, ale także zbyt mocno wspomaganego układu kierowniczego. To wszystko sprawia, że przed każdym ostrzejszym zakrętem trzeba solidnie przekalkulować swoją prędkość, bo w innym przypadku Eclipse może niemile zaskoczyć podsterownością – zwłaszcza na mokrym asfalcie.

Mitsubishi Eclipse Cross – układ jezdny nie nadąża za silnikiem

W takich warunkach ujawnia się jeszcze jedna niemiła cecha wersji z napędem na jedną oś. Auto bardzo łatwo traci trakcję i buksuje kołami. Po części jest to wina charakterystyki „uturbionego” silnika benzynowego (w Eclipse Crossie dostępny jest tylko jeden motor o pojemności 1.5 l i mocy 163 KM oraz o momencie obrotowym na poziomie 280 Nm). Silnik ma sporą turbodziurę, jest ona na tyle duża, że ruszenie 1,5-tonowym Eclipsem bez zdławienia silnika wymaga sporego naddatku gazu. Mimo tego w dolnym zakresie obrotów nie dzieje się wiele, za to gdy już turbina wkręci się na wyższe obroty, auto nagle dostaje potężnego „kopniaka”, który kończy się czasem właśnie zerwaniem przyczepności. Co prawda po kilku dniach jazdy można opanować już technikę w miarę płynnego ruszania, ale trzeba przyznać, że konkurencja lepiej radzi sobie z przeniesieniem mocy w SUV-ach z małymi doładowanymi silnikami.

Z drugiej strony, jak już silnik Eclipsa wkręci się na obroty, zaskakująco dobrze radzi sobie z nie najlżejszym w końcu autem. SUV Mitsubishi na rozpędzenie się do „setki” potrzebuje mniej niż 10 s, a jego prędkość maksymalna to 205 km/h. Jednostka Mitsubishi ma też podobną cechę jak wiele małych, uturbionych silników benzynowych – jego spalanie w dużej mierze zależy od stylu jazdy. W trasie, przy spokojnej jeździe z prędkością 70-90 km/h, udało mi się uzyskać wynik 6 l/100 km (wskazania komputera pokładowego). Z kolei na drodze ekspresowej silnik potrzebował już blisko 2 litry więcej, a w mieści spalanie urosło już do 10 l/100 km.

Mitsubishi Eclipse Cross - podsumowanie

Mitsubishi Eclipse Cross to najnowszy model w dość wiekowej już gamie modeli japońskiego producenta, mimo tego to samochód dla osób lubiących motoryzacyjną prostotę. Nie znajdziecie tu za wiele nowinek, wirtualnych kokpitów, czy też rozbudowanej komunikacji głosowej. To jednak nie doskwiera tak bardzo, jak mały bagażnik – 329 l to zbyt mało miejsca na swobodne spakowanie rodziny chociażby na dłuższy weekend. Mamy tu regulowany kąt oparć tylnych, ale i tak bagażnik jest wyjątkowo skromny. Z drugiej strony Eclipse Cross sprawia wrażenie solidnej konstrukcji, która będzie wiernie służyć przez długie lata i bez problemu będzie ciągać przyczepy. To wszystko w całkiem przyzwoitej cenie – aktualnie wersję z napędem na jedną oś i z manualną skrzynią biegów (alternatywą jest tylko przekładnia CVT) można kupić za 84 990 zł. Cena dotyczy modelu 2020, ale wyprodukowanego jeszcze w 2019 roku.

Mitsubishi Eclipse Cross 1.5T 4WD CVT - dane techniczne

Silnik: 1499 cm3, turbo
Moc 163 KM przy 5500 obr./min.
Moment obrotowy 250 Nm przy 1500-4500 obr./min.
Prędkość maks. 205 km/h
0-100 km/h 9,8 s
Średnie zużycie paliwa 7,7 l/100 km
Cena od 84 990 (testowana wersja Intense: 103 071 zł) – Rok modelowy 2020, rok produkcji 2019

Podziękowania za pomoc w realizacji sesji zdjęciowej dla „Leśniczówki Różana Polana” w Pluskach – www.rozanapolana.pl