Miasto to też teren - Od klasycznego kompaktu różni się przede wszystkim stylizacją. Masywne plastikowe zderzaki, progi i nadkola sugerują co prawda przydatność w terenie, w rzeczywistości jednak chronią głównie przed stłuczkami parkingowymi. Rzut oka na prześwit (180 mm) i eleganckie, 18-calowe alufelgi  z oponami 215/55 (dopłata tylko 800 zł) demaskują jego możliwości, które ograniczają się w najlepszym razie do przebycia szutrowej drogi dojazdowej do domu na przedmieściach. Dokupienie za 8 tys. zł napędu 4x4 i pozostanie przy standardowych oponach 215/65 R 16 trochę zmieniłoby sytuację, ale – umówmy się – w Qashqaiu nie o to przecież chodzi, żeby taplać się w błocie.

O co w takim razie? Wysoki, w wersji I-Way ze srebrnymi relingami i klamkami, ładnie wyróżnia się w tłumie, zapewnia także wyższą niż w kompakcie pozycję siedzącą, którą zwłaszcza kobiety postrzegają jako bardziej bezpieczną. Jednocześnie nie jest tak duży, jak SUV, więc łatwiej się nim manewruje.

Wnętrze okazuje się jednak węższe, niż można by się tego spodziewać, a i miejsca na nogi z tyłu nie ma wcale za dużo. Sytuację ratuje panoramiczny szklany dach zasłaniany od wewnątrz, który co prawda centymetrów nie dodaje, ale znakomicie poprawia wrażenie przestronności. Do zalet zaliczamy wygodne fotele (dla kierowcy z regulacją podparcia lędźwiowego odcinka kręgosłupa), które sprawdzą się nie tylko w mieście, lecz także podczas długich podróży. Wśród licznych seryjnych gadżetów, którymi napakowany jest Qashqai, warto wspomnieć o nawigacji z ekranem wbudowanym w konsolę (a nie jak poprzednio sterczącym nad nią), praktycznej kamerze cofania i systemie rozpoznawania mowy. Temperament i spalanie w ryzach - 140-konny silnik benzynowy, zgodnie współpracujący z manualną skrzynią 6-biegową, nie zachwyca temperamentem, ale przekonuje kulturą pracy i relatywnie oszczędnym zużyciem paliwa. Gdyby nawet był bardziej dynamiczny, to układ kierowniczy i tak nie zachęca do ofensywnej jazdy. Za to zestrojenie zawieszenia pozwala spokojnie myśleć o przemieszczaniu się dziurawymi drogami.

Wysoka cena, częściowo uzasadniona bogatym wyposażeniem, zbliża Qashqaia do SUV-ów.

Podsumowanie

Nawet ten, komu nie podoba się stylistyka Qashqaia lub koncepcja crossovera, musi przyznać, że japońskie auto zyskuje przy bliższym poznaniu. Wysoka pozycja za kierownicą, wygodne fotele z długimi siedziskami, świetne wyposażenie z nawigacją i kamerą cofania w standardzie, obszerny kufer i przyjemny napęd czynią z Nissana dobrego towarzysza dłuższych i krótszych podróży. Testowany samochód z niskoprofilowymi oponami i napędem 4x2 wprawdzie w żaden teren się nie nadaje, ale za to jego duże alufelgi i srebrzyste relingi ładnie prezentują się na ulicach miasta.