Toyota długo zastanawiała się co zrobić z modelem Avensis. Samochód miał dwie możliwości albo nowa generacja, albo face lifting. Dlaczego nie wybrać jeszcze innej drogi? Decyzja padła więc na coś pomiędzy. Model został oparty na tej samej platformie co poprzednik, ale producent zainwestował w dosyć spore zmiany.

Nowy flagowiec japońskiej marki urósł o 40 mm na długości i może pochwalić się bardziej rasowym wyglądem frontu nadwozia. Uwagę skupiają wąskie reflektory z diodami LED, które dzięki zmaganiom stylistów zbiegają się do znaczka Toyoty na masce. Gdy będziemy trzymać się na ogonie Avensisa, dostrzeżemy literkę V świateł hamowania. Model, mimo iż uderza głównie w rynek flotowy, zyskał młodzieńczy charakter, na który spogląda się z przyjemnością. A co kryje wnętrze?

Atmosfera panująca w środku pojazdu jest bardzo przytulna. Toyota popracowała nad wykończeniem wnętrza, proponując klientom nowy zestaw tapicerek oraz chromowane wykończenia. Zmianom poddano odcinek lędźwiowy oraz boki fotela. Długie podróże samochodem stają się mniej męczące i co ważne mniej odczuwalne dla naszych pleców. Fotel jest regulowany ręcznie.

Toyota postawiła na nowy wygląd zegarów, które umieszczono w tubach, co nadało im charakteru. Podobne rozwiązanie mogliśmy znaleźć w Mazdzie 6, ale tam przy face liftingu producent niestety zrezygnował z designerskiego podejścia do sprawy. Do dyspozycji kierowcy jest 8-calowy ekran oraz mniejszy (4,2 cala) pomiędzy zegarami. Na wprost kierowcy wyświetlane są wskazówki z nawigacji, informacje o spalaniu, a kierowcy lubiący przycisnąć mocniej na pedał gazu mogą w każdej chwili sprawdzić aktualne ograniczenie na danym odcinku drogi. Ta ostatnia informacja jest dostarczana ze znaków drogowych.

Bagażnik pozostał bez zmian, wciąż zmieścimy tu sporo. Do "naszego" wariantu kombi można wpakować 543 l bagaży, natomiast po złożeniu tylnych foteli 1609 litrów.

Toyota wykorzystała w samochodzie nową, mniejszą jednostkę wysokoprężną 1.6. Model, którym jeździliśmy, dysponował mocą 112 KM oraz momentem obrotowym 270 Nm w zakresie 1750-2250 obr./min. Silnik współpracuje z 6-biegową manualną skrzynią biegów. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje pojazdowi 11,4 sekundy. Silnik przeszedł kurację odchudzającą i stracił 20 kg. Poprawiono również kwestię spalania.

Pakiet suchych danych powie nam, że jest to 8 proc. oszczędniejszy i pali 4,1 l/100 km, a jak to wygląda w praktyce? Podczas trasy testowej model faktycznie nie był zbytnio łakomy na paliwo. Spalanie nie przekroczyło 6 litrów. Oszczędność niestety nie szła w parze z dynamiką jazdy zwłaszcza podczas ruszania i zmaganiami ze wzniesieniami. Górzyste trasy to zdecydowanie nie jest środowisko, w którym ta wersja silnikowa Avensisa czuje się najlepiej. Poczuć, że naprawdę jedziemy, mogliśmy dopiero w trasie, przy wyższych prędkościach.

Wśród jednostek napędowych znajdziemy również 2-litrowego diesla o mocy 143 KM oraz 320 Nm. Natomiast dla miłośników benzyniaków Toyota przygotowała ulepszone silniki Valvematic w wariantach 1.6 o mocy 132 KM, 1.8 o mocy 147 KM oraz motor 2.0 generujący 152 KM.

Samochód znajduje się na rynku od 1997 roku i od tego czasu aż 1,7 mln klientów w Europie zdecydowało się na jego zakup. Avensis cieszy się uznaniem wśród klientów także w Polsce. Do 2015 roku zarejestrowano w naszym kraju 80 tys. Avensisów i Toyota wcale nie zamierza zwalniać tempa. W zeszłym roku liczba ta wyniosła 3614 egzemplarzy.

Grono rywali na ryku w segmencie D jest dosyć pokaźne. Nowy model staje w szranki m.in. z Volkswagenem Passatem, Fordem Mondeo i Oplem Insignią, a czym zachęca Toyota? Producent zdecydował się pozostawić model na tym samym poziomie cenowym co poprzednik. Podstawa za 86 900 zł może kusić, a na dodatek ta podstawa jest też bogato wyposażona. Nowy Avensis jest dostępny w trzech wariantach Active, Premium i Prestige.

Najniższy poziom Active w standardzie oferuje m.in. klimatyzację, radiootwarzacz CD, skórzaną wielofunkcyjną kierownicę, a także elektrycznie składane lusterka, zestaw 7 poduszek powietrznych oraz system szybkiego reagowania przed ewentualnym zderzeniem. Brakować może jedynie tempomatu, który producent do wariantu Active dorzuci w cenie 990 zł. Za wariant kombi zapłacimy od 90 900 zł.