Ale to właśnie przez jego pryzmat przyszło nam się przyglądać nowemu Oplowi GT. I trzeba przyznać - nie mogło się lepiej złożyć! Ale dlaczego właściwie Opel nazwał swój najnowszy samochód na cześć "wielkiego" poprzednika? Przecież tamten był typowym coupé, a tu mamy do czynienia z roadsterem. Czyżby firma chciała na siłę ożywić legendę?Nawiązania do GT? Także, ale nie tylko! Nie do końca, bo gdy dobrze przyjrzymy się nowemu GT, spostrzeżemy, że auto wyraźnie nawiązuje stylistycznie do poprzednika z 1968 r. Co prawda nie mamy już designu typu butelka coli, ale np. przednie błotniki z wyraźnym garbem są niemalże identyczne. Trochę trudniej dopatrzyć się takich podobieństw z przodu, ale nowe GT wygląda naprawdę korzystnie. Nisko osadzony, na 18-calowych kołach, z szeroką maską i dużymi wlotami powietrza w zderzaku... Zaraz, zaraz, przecież ten samochód wygląda jak skrócona, aktualna Corvette! Wsiadamy. Małe szyby sprawiają, że można nabawić się klaustrofobii. Ale spokojnie. Jeden ruch ręki (za pomocą dźwigni) i dach chowa się w bagażniku, a naszym oczom ukazują się piękne dwa "pagórki" tuż za zagłówkami. Bagażnik? Czy przy takim aucie ktoś w ogóle o niego zapyta? GT jest zabawką - taką samą jak jego poprzednik z lat 60. Ręka sama trafia na umieszczony na wysokim środkowym tunelu drążek zmiany biegów. Ciekawe, czy pod względem precyzji zmiany przełożeń samochód będzie mógł konkurować ze swoim największym rywalem - Mazdą MX-5? A teraz silnik. Turbodoładowany, o mocy 264 koni jest dokładnie taki, jaki powinien być motor w roadsterze - przy niskich obrotach groźnie "bulgocze", przy wyższych ożywia się, rozwijając blisko 270 KM. Oczywiście nie obyło się bez najnowszej techniki, jak bezpośredni wtrysk paliwa czy podwójne, zmienne fazy rozrządu. Opel rodem ze Stanów ZjednoczonychDzięki tym wszystkim usprawnieniom jednostka napędowa rozwija 353 Nm maksymalnego momentu obrotowego już od 2,5 tys. obr. Dla kierowcy oznacza to, że mocniejsze naciśnięcie gazu musi spowodować nerwowość tylnej osi, ale w takim pojeździe właśnie o to chodzi. Osiągi GT (0-100 km/h w 5,7 s, prędkość maksymalna 229 km/h) i układ jezdny z podwójnymi wahaczami poprzecznymi na obu osiach sprawiają, że Opel wkroczył w rewir Mercedesa SLK i BMW Z3. Poprzednie GT było eksportowane do USA, nowe będzie stamtąd importowane. Dokładnie z Nest Wilming niedaleko Filadelfii, gdzie auto powstaje razem ze swoimi technicznymi braćmi - Saturnem Sky i Pontiakiem Solstice. Pytanie tylko, czy europejskie nastawy zawieszenia i układu kierowniczego okażą się wystarczająco... europejskie. GT zadebiutuje na rynku w marcu. Nie wiemy, ile będzie kosztowało w Polsce. W Niemczech podstawowy model wyceniono na ponad 30 tys. euro (ok. 120 tys. zł).