Logo

Skoda Fabia Combi: bestseller dla rodziny

Michał Szymaczek
Michał Szymaczek
W moje ręce wpadł ostatnio bardzo dobrze wyposażony egzemplarz Skody Fabii kombi z silnikiem Diesla 1,6 o mocy 90 KM. Czy samochód wart jest swojej ceny, która w testowanej specyfikacji dochodzi do 81 tys. złotych? A może w zupełności wystarczy pozostać przy wersji bazowej, tańszej o niemal 30 tysięcy? Zobaczmy.
Pierwszy rzut oka - wszystko się zgadza. To ta sama, dobrze znana Fabia, jeden z dwóch najlepiej sprzedających się w Polsce samochodów, i to od długich miesięcy. Czym ten samochód tak uwodzi Polaków? Czy to cena, czy przynależność do Volkswagena, czy jeszcze coś innego?
Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google
Żeby to sprawdzić, do testów wybrałem bardzo bogato wyposażony egzemplarz, który ma większość elementów z długiej listy wyposażenia dodatkowego. Przez zamówienie pakietu sportowego, nawigacji, podgrzewanych foteli, klimatyzacji manualnej i kilku innych dodatków cena podskoczyła z około 55 tys. do pokaźnych 81 tys. złotych. Wydaje się dużo, ale może warto?
Wsiadam do środka i od razu czuję trochę zbyt ostry zapach nowych tworzyw - auto dopiero co trafiło do parku prasowego. Po chwili nos się jednak przyzwyczaja i mogę zająć się oceną wnętrza. Fotele z pakietu sportowego są bardzo wygodne i przyjemnie otaczają pokaźnymi boczkami - później okaże się, że świetnie trzymają w zakrętach. Są też podgrzewane, co przyda się w zimowe dni, choć ta przyjemność trochę kosztuje, a bez niego też można jeździć.
Kierownica obszyta skórą ma gruby wieniec i jest bardzo wygodna. Gdzieniegdzie pojawiły się chromowane akcenty - m.in. przy dźwigni zmiany biegów. Od razu widać, że to nie wersja bazowa. Choć pakiet sportowy wygląda dobrze, to jednak swoje kosztuje, a bez niego można się obyć. Podobnie jak bez składanego podłokietnika, który jest mocno niepraktyczny. Po jego rozłożeniu ciężko jest sięgać do dźwigni zmiany biegów, a po złożeniu jest niepotrzebny. Zresztą i tak jest mało pojemny. Lepiej poprzestać na licznych i dużych schowkach, które znajdują się w kabinie - w drzwiach czy przed pasażerem.
Deska rozdzielcza jest ciemna, ale wygląda dobrze. Przede wszystkim zegary są bardzo czytelne, a obsługa poszczególnych elementów intuicyjna. Na środku znalazł się ekran dotykowy systemu multimedialnego i nawigacji Amundsen. To jeden z tych elementów, które mocno podbijają cenę. I już wiem, że niekoniecznie trzeba go zamawiać. Jak już pisałem przy okazji testu Skody Roomster, tak i tu zamieniłbym miejscami wyświetlacz nawigacji z panelem sterowania klimatyzacją. Bo tu "klima" jest za wysoko, a ekran zdecydowanie za nisko, co okazuje się po uruchomieniu nawigacji. Podczas jazdy trzeba bowiem sięgać wzrokiem zbyt daleko od drogi, co jest niewygodne i nie do końca bezpieczne. Poza tym, że GPS prowadzi skutecznie i jest prosty w obsłudze, to ekran wydaje się trochę za mały. Jak dla mnie, ten wydatek warto dwa razy przemyśleć.
Dużym plusem Fabii w nadwoziu kombi jest pokaźny bagażnik z praktycznymi przegródkami po bokach i bardzo wygodną roletą, którą składa się lekkim naciśnięciem. To wygodne, kiedy obie ręce zajęte są zakupami, wtedy wystarczy trącić ją łokciem, a ta składa się wówczas jak na zawołanie. Podłoga bagażnika jest płaska choć ze względu na małe rozmiary samochodu nie przewieziemy tu szerokich przedmiotów. W zupełności jednak wystarczy, żeby wyjechać na rodzinny urlop i nie rezygnować z dodatkowej torby, bo tu wszystko powinno się zmieścić.
Również wnętrze, choć wąskie, zapewnia wystarczający komfort podróżowania, a z tyłu na krótszych trasach wygodnie podróżować będą nawet trzy dorosłe osoby. Nad głowami miejsca im nie braknie, na kolana - to zależy od wzrostu, a trochę ciasno może być jedynie na szerokość.
Dobrym pomysłem wydaje się wybór Fabii z 1,6-litrowym dieslem o mocy 90 KM. Silnik pracuje dość kulturalnie, choć zanim się rozgrzeje trochę hałasuje. Jest też dynamiczny i zapewnia niezłe przyspieszenia, co pomaga w wyprzedzaniu na drodze. Co prawda przy niskich obrotach trochę niedomaga przez wymagającą przyzwyczajenia turbodziurę, to wystarczy zredukować bieg, żeby Fabia wystrzeliła jak z procy. To wszystko nie jest okupione wysokim spalaniem, bo Fabia zadowala się niewielkimi ilościami paliwa.
Podróżowanie Fabią kombi może być przyjemne, choć przez wąskie i wysokie nadwozie sprawia czasem wrażenie mało stabilnej. Nad tym czuwa jednak dobre i sztywne zawieszenie, które zapobiega nadmiernym przechyłom w zakrętach, choć przez to nierówności drogi nie są połykane gładko i czuć je na własnej skórze. To wszystko jednak mieści się z powodzeniem w normie dla tej klasy aut, bo trzeba pamiętać, że to nie luksusowa limuzyna, ale miejskie auto za rozsądną cenę.
No właśnie, ta cena. Jak dla mnie z wielu elementów wyposażenia zamontowanych w testowanym modelu można spokojnie zrezygnować, bez utraty najlepszych cech samochodu. Bo umówmy się, za 80 tys. złotych można kupić nieźle wyposażone, o klasę większe auto, które w standardzie będzie miało sporo elementów dokupionych tu za dodatkowe pieniądze.
Kiedy jednak pomyślę o Fabii w wersji podstawowej, o niemal 30 tys. złotych tańszej, od razu widzę to, co zauważa tak wielu Polaków. Niezła cena za dopracowane auto, które niczego nie udaje. Jest nieduże z zewnątrz, ale pojemne i praktyczne w środku. I o to tutaj przecież chodzi. A kto chce czegoś więcej i ma na zbyciu trochę "grosza", może dorzucić całą listę dodatkowego wyposażenia albo udać się do innej marki niemieckiego koncernu po auto z "wyższej półki".
Data utworzenia:
Autor Michał Szymaczek
Michał Szymaczek
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!