Nazwa tego modelu w tłumaczeniu z japońskiego oznacza preludium, nadejście czegoś wspaniałego i według Suzuki doskonale opisuje charakter tego samochodu. Kizashi to dla japońskiej marki także wejście do konkurencyjnego segmentu rynku, zdominowanego dotychczas przez auta takie jak VW Passat, Opel Insignia i Ford Mondeo.

O ile jednak trudno będzie rywalizować o klienta z tą trójką, o tyle koncern liczy na to, że dzięki świeżości uda mu się zdobyć tych, którzy rozważają zakup takich modeli jak Toyota Avensis, Mazda 6 czy Renault Laguna. Czy plany te mają szansę na realizację? Suzuki ma zgrabną, dynamiczną sylwetkę, a takie detale jak: szerokie listwy progowe, 18-calowe alufelgi, tylny spoiler i dwie chromowane końcówki rur wydechowych podkreślają sportowe aspiracje auta. Także wnętrze sprawia dobre wrażenie. Kokpit ma dość spokojną stylizację (bez zbędnych udziwnień) i wykonany jest z materiałów dobrej jakości. Ergonomia obsługi urządzeń pokładowych nie budzi zastrzeżeń, tym bardziej że dostęp do wielu funkcji możliwy jest dzięki przyciskom umieszczonym na kole kierownicy (ustawiana w dwóch płaszczyznach).

Kierowca nie ma kłopotu ze znalezieniem optymalnej pozycji, gdyż jego fotel wyposażono w elektryczną, 10-kierunkową regulację. Siedzenia są wygodne, jednak zapewniają dość kiepskie trzymanie boczne.

Kizashi dostępne będzie tylko w jednej wersji silnikowej. Mowa o benzynowym motorze o poj. 2,4 l i mocy 178 KM, gwarantującym sportową dynamikę i umiarkowany apetyt na paliwo. Jednostka ta współpracuje z dobrze zestopniowaną 6-biegową przekładnią manualną, charakteryzującą się precyzyjnym prowadzeniem drążka. Bezstopniowa skrzynia CVT montowana będzie seryjnie w odmianie z napędem 4x4, która dołączy do oferty kilka tygodni później.

Zawieszenie ma dość sztywną charakterystykę i pozwala na szybką jazdę, choć trzeba uważać na pojawiające się tendencje do nadsterowności. Na szczęście sprawnie działający ESP szybko i pewnie ustawia auto na właściwym torze jazdy. Dobre wyczucie samochodu zapewnia bezpośredni układ kierowniczy.

PODSUMOWANIE - Z niecierpliwością czekamy na polskie ceny modelu (zostaną ogłoszone 2 listopada). W Niemczech Kizashi jest o prawie 2 tys. euro tańsze od Toyoty Avensis i o 3 tys. od Mazdy 6, co – zważywszy na luksusowe wyposażenie – czyni zeń dość konkurencyjną ofertę. Słabością Kizashi jest bez wątpienia brak w gamie wersji z silnikiem Diesla.