Z zewnątrz Volkswagen Golf GTE nie wyróżnia się niczym szczególnym… no może z wyjątkiem niebieskiego podświetlonego paska umieszczonego na przednim pasie pojazdu. Poza tym to tradycyjny 5-drzwiowy kompakt. We wnętrzu panuje stylistyka o sportowym charakterze wzorowana na odmianach GTI oraz GTD. Zatem mamy tu sportowe siedzenia, które świetnie podpierają z boku, a kraciasta tapicerka prezentuje się efektownie.

Obsługa urządzeń pokładowych jak w każdym Golfie intuicyjna, a wskaźniki czytelne. Trzeba się jednak przyzwyczaić do nieco innego ich wzoru, bo obok szybkościomierza jest licznik, na którym oprócz odczytów obrotów silnika jest również zielona strefa pokazująca moment ładowania baterii (podczas hamowania silnikiem lub pedałem hamulca).

Pod względem przestronności wnętrza również nie czuje się różnicy w porównaniu z Golfami z tradycyjnymi źródłami napędu, a to oznacza, że pasażerowie obu rzędów siedzeń nie będą narzekać na dyskomfort w trakcie dłuższych podróży.

Volkswagen Golf GTE jeździ…

…nieco inaczej niż pozostałe odmiany. Po uruchomieniu pojazdu do uszu jadących nie dociera żaden dźwięk, ponieważ pojazd od startu domyślnie działa w elektrycznym trybie. Oczywiście pod warunkiem, że akumulatory są naładowane na odpowiednim poziomie. Po ruszeniu jedynym hałasem jaki dociera do pasażerów jest odgłos toczenia. Dopiero po rozładowaniu akumulatorów Volkswagen Golf GTE przechodzi w tryb hybrydowy, a wówczas do napędu auta dołącza się spalinowy silnik. Jednak bez obaw – wówczas we wnętrzu też nie jest głośno.

Producent podaje, że pełne naładowanie akumulatorów trwa 3 godz. i 45 min. Nasz test potwierdził, że rzeczywiście po takim okresie akumulatory są w pełni gotowe do drogi. Tyle tylko, że ani raz nie udało się osiągnąć obiecanego przez producenta zasięgu 50 km, a jedynie 42 km. Podczas jazdy okazało się w dodatku, że strata energii jest na tyle szybka, że maksymalnie udało się pokonać dystans 23 km. Warto jednak pamiętać, że test przeprowadzaliśmy podczas mrozu, a niska temperatura w dużym stopniu obniża wydajność elektrycznego napędu.

Foto: Igor Kohutnicki / Auto Świat
VW Golf

Kiedy samochód przełączył się w hybrydowy tryb i korzystał z obu silników sprawdziliśmy zużycie paliwa. Naszym zdaniem nie jest ono zbyt optymistyczne, bo w mieście udało nam się uzyskać spalanie na poziomie 9,5 l/100 km.

W trakcie podróżowania Golfem GTE skrzynię biegów można ustawić w jednym z dwóch położeń dźwigni skrzyni biegów – D lub B. W tym drugim system umożliwia intensywniejsze odzyskiwanie energii. W efekcie po przejechaniu około 20 km w trakcie jazdy po mieście udało się wyprodukować prądu na pokonanie 2-3 km. Niby niedużo, ale dobre i to.

Jeżeli komuś zależy na dynamicznej jeździe powinien użyć klawisza z napisem GTE i włączyć sportowy tryb. Wówczas benzynowy silnik o mocy 150 KM bardziej żywiołowo reaguje na dodawanie gazu, a skrzynia włącza przełożenia przy wyższym poziomie obrotów. W efekcie już po 7,6 s na liczniku mamy 100 km/h. To wynik, którego nie powstydziłby się samochód o sportowym charakterze.

Foto: Igor Kohutnicki / Auto Świat
VW Golf

Do możliwości napędu dostrojono zawieszenie. Okzauje się bowiem, że jest na tyle sztywne, że umożliwia dynamiczną jazdę po zakrętach bez nadmiernych przechyłów karoserii. W opanowaniu pojazdu pomaga dodatkowo precyzyjny układ kierowniczy. Nastawy układu jezdnego nie są na szczęście przesadnie twarde i miłośnicy komfortu mogą narzekać wyłącznie na krótkich poprzecznych nierównościach. W takim przypadku odczuwa się nioeprzyjemne wstrząsy nadwozia.

Podsumowanie

Pod względem przyjemności z prowadzenia Volkswagen Golf GTE sprawdza się w stu procentach. Tyle tylko, że w taki sam sposób zachowują się Golfy z tradycyjnym napędem (benzynowe i diesle). Natomiast od w przypadku GTE oczekiwaliśmy korzyści związanych z jazdą na napędzie elektrycznym i z niskim spalaniem. Pod tym względem nie jest, niestety idealnie – deklarowany przez producenta zasięg jest trudny do uzyskania, a trybie hybrydowym spalanie powinno być naszym zdaniem niższe.