• Co ciekawe, Up GTI jest znacznie cięższy od Golfa pierwszej generacji, który ważył zaledwie 750 kg
  • Mimo większej masy nowy wariant Upa jest i tak szybszy niż Golf sprzed dziesięcioleci
  • Up GTI to sympatyczne auto o naprawdę niezłych osiągach, ale problemem jest bardzo wysoka cena

Już dawno ten zwinny maluch ze stajni Volkswagena prosił się o mocniejszą wersję – niewielka masa, niska pozycja za kierownicą, koła umieszczone na narożnikach nadwozia, czego chcieć więcej, żeby zrobić z Upa zadziornego gokarta? Do tej pory brakowało jedynie silnika o sensownych osiągach. No i stało się, Volkswagen wcisnął pod maskę Upa swojego najmocniejszego 3-cylindrowca – 1.0 TSI o mocy 115 KM. Powiecie, że to śmieszna moc, jak na współczesne GTI? Niby tak, ale pamiętajcie, że ten maluch waży zaledwie 1070 kg.

Volkswagen Up! GTI – ile w nim ducha kultowego Golfa?

Volkswagen twierdzi, że w nowym Upie GTI drzemie duch kultowego już Golfa GTI pierwszej generacji. Hasło chwytliwe, ale czy prawdziwe? Okej spójrzmy w dane. To niesamowite, ale Golf, czyli auto kompaktowe, w roku 1976 miał zbliżone wymiary do dzisiejszego przedstawiciela segmentu A. Mały Up jest o nieco ponad 10 cm krótszy niż Golf GTI I, ale za to o blisko 9 cm wyższy i o 1,4 cm szerszy.

Co ciekawe, najmocniejszy Up jest znacznie cięższy od Golfa I, który ważył zaledwie 750-800 kg. Jednak różnice w osiągach są minimalne – na korzyść Upa. Na rozpędzenie się do „setki” nowość Volkswagena potrzebuje 8,8 s, a Golf I GTI 9,2 s.

Silnik obu modeli to już dwie różne bajki i lata świetlne, jeśli chodzi o myśl inżynierską. Pierwszego Golfa napędzał prosty, wolnossący benzyniak o pojemności 1,6 litra (później zastąpiono go silnikiem 1.8, aby ponownie wrócić do pojemności 1.6, lecz już znacznie mocniejszej) o mocy 110 KM. Najszybszy Up ma zaledwie 5 KM więcej, ale za to jego maksymalny moment obrotowy jest wyższy o 60 Nm.

Foto: Volkswagen

Tyle podobieństw. Oczywiście, nowa doładowana jednostka ma całkowicie inną charakterystykę niż w pierwowzorze. Przede wszystkim w Upie mamy do czynienia z 3-cylindrowcem o pojemności litra. Choć zastosowano tu parę ciekawych rozwiązań, m.in. turbosprężarkę z elektrycznym zaworem upustowym kontrolującym ciśnienie doładowania, kanał dolotowy ze zintegrowaną chłodnicą powietrza chłodzącego oraz głowicę cylindrów z wbudowanym kolektorem wydechowym, to i tak silnik nadal ma typową przypadłość 3-cylindrowców. A mianowicie odczuwalną „turbodziurę” – do 2500 obr./min niewiele się dzieje, za to po przekroczeniu tych zakresów szybko reaguje na dodanie gazu.

Volkswagen Up! GTI – sztuczne podbijanie dźwięku i filtr cząstek stałych

Co ważne, do uszu podróżujących nie dociera charakterystyczny terkot trzech cylindrów. W kabinie słychać za to basowe pomruki z syntezatora dźwięku. Ja nie jestem zwolennikiem takich rozwiązań, choć obiektywnie trzeba przyznać, że generowane odgłosy nie są tak absurdalne, jak u niektórych konkurentów – Volkswagenowi wyszło to całkiem nieźle. Mimo tego za minus można uznać brak możliwości wyłączenia tej funkcji. Przy jednostajnej, szybszej jeździe dźwięk ten może z czasem być nieco męczący.

Foto: Volkswagen

„Trzycylidnrowiec” Volkswagena ma dwa wałki rozrządu w głowicy. Obydwa wałki są ruchome, tzn. zapewniają zmienne czasy faz rozrządu, co miało m.in. zmniejszyć zużycie paliwa i emisję spalin – w Upie zastosowano już filtr cząstek stałych. W rzeczywistości nie jest jednak tak kolorowo, jak obiecuje producent. Według niego średnie spalanie ma oscylować w granicach 5.6-5,7 l/100 km. Nam podczas spokojnej jazdy w okolicach Nicei udało się osiągnąć 6,5-7,5 l/100 km.

Volkswagen Up! GTI – delikatnie podkręcony wygląd

Z zewnątrz Upa GTI poznamy oczywiście po emblematach „GTI” na grillu, przednich błotnikach oraz szklanej klapie. Zmienił się też nieco zderzak, a lotka nad klapą bagażnika urosła. Pojawiły się też czerwone zaciski hamulców – niestety z tyłu zastosowano bębny.

Upa w wersji GTI wyróżniają jeszcze czarne pasy po bokach, zaczerpnięte z Golfa I GTI. Poza tym auto jest obniżone o 15 mm i seryjnie ma opony „195” na 17-calowych alufelgach. Niestety, akurat ta zmiana jest mocno odczuwalna – jest twardo, trochę za twardo.

Foto: Volkswagen

Auto ma też zmienione nieco wnętrze. Oczywiście, najbardziej charakterystyczne są fotele obite materiałem w szkocką kratę – znany z Golfów i Polo GTI wzór o nazwie „clark”. Oprócz tego mamy tu wielofunkcyjną skórzaną kierownicę, spłaszczoną u dołu i obszytą czerwoną nicią. Koło jest przyjemnie mięsiste, ale wydaje się nieco za duże, jak do tak małego auta. Jednak bardziej przeszkadza brak możliwości regulacji kolumny kierowniczej na głębokość.

Kolejnym elementem zarezerwowanym dla wersji usportowionej jest specjalne malowanie plastikowego panelu przebiegającego przez całą długość deski rozdzielczej – w wersji GTI jest on czerwony z charakterystycznymi pikselami.

Volkswagen Up! GTI – zbyt blisko Polo GTI

Volkswagen Up GTI to samochód z kategorii tych, których nie da się nie lubić. Niestety, w Polsce może nie być zbyt częstym widokiem na ulicach, a to za sprawą swojej ceny. Na podstawowego (choć już nieźle wyposażonego) Upa GTI trzeba wydać 62 390 zł. Dopłaty wymaga automatyczna klimatyzacja (1250 zł) i radio z Bluetoothem – 520 zł.

Niby niedużo za auto, które wygląda świetnie i może zaskoczyć niejednego kierowcę w znacznie mocniejszym samochodzie, ale z drugiej strony 200-konne i doroślejsze Polo GTI kosztuje tylko 18 tys. więcej.

Volkswagen Up GTI - dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 999 cm3, R3, turbo benz.
Moc 115 KM
Moment obrotowy 200 Nm/2000-3500 obr./min
Skrzynia biegów manualna 6-biegowa
Prędkość maksymalna 196 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 8,8 s
Średnie zużycie paliwa 5,6 l/100 km (producent)
Masa własna Od 1070 kg
Cena Od 62 390 zł