• Volkswagen twierdzi, że mały Up GTI nawiązuje do historii niemieckiej marki, przywołując kultowego Golfa GTI pierwszej generacji
  • Osiągi miejskiego samochodu nie są imponujące, bo silnik ma niewielką moc, a masa auta jest jednak relatywnie duża
  • Jazda Upem GTI daje trochę frajdy, ale widać, że priorytetem konstruktorów było bezpieczeństwo, a nie sportowe prowadzenie

Lekki, zabawny, zwinny – te przymiotniki cisną się na usta, gdy chce się opisać w skrócie Volkswagena Upa GTI. To trafny opis, który jednak w pełni nie oddaje rzeczywistości. James May w jednym z odcinków Top Garage zachwycał się, że ten samochód to powrót do ideałów sprzed lat. Trochę tak jest, ale nie do końca. Teraz mamy jednak inne czasy i jeśli pojeździć tym szczególnym Upem przez kilka dni to widać, że to samochód całkiem nowoczesny. I właśnie przez to trochę mnie zawiódł.

Volkswagen Up GTI – przepisów nie da się oszukać

Współczesne prawo ma swoje wymagania. Samochody muszą być bezpieczne, powinny być „eko”, przynajmniej oficjalnie. A to nie dzieje się bez kosztów. I tych dosłownych, i tych związanych z parametrami. Po pierwsze zatem Up GTI bynajmniej nie waży tyle, co pierwszej generacji Golf GTI z połowy lat 70., czyli około 800 kg. Nie ma też masy porównywalnej z ogołoconym z wyposażenia Fiatem Seicento, który ważył mniej niż 700 kg. Prawda jest taka, że Up GTI waży ponad tonę, czyli dużo jak na samochód tej wielkości. Dlaczego? To proste. Chodzi o bezpieczeństwo i komfort.

Wzmocnienia dodają kilogramów, ale są niezbędne. Zresztą, nawet nie chcę porównywać skutków solidnego zderzenia, gdy prowadziłbym Upa oraz Golfa GTI – to przepaść, która oznacza, że przy tej samej prędkości w starym Golfie można by stracić życie, a w Upie – wyjść i co najwyżej otrzepać się z proszku, który trafia do kabiny, gdy wybuchają poduszki. Z rajdowym Seicento to inna sprawa, ale w nim sztywność nadwozia zapewniają rury o średnicy kilki centymetrów – czyli klatka. Druga sprawa to wygoda. W Upie GTI możemy mieć klimatyzację, dobre radio, wygodne fotele z regulacją w kilku płaszczyznach. To wszystko sporo waży, a przecież w samochodzie tej klasy nikt nie stosuje włókien węglowych.

Volkswagen Up GTI – silnik chętny do współpracy

Współczesna musi być jednak nie tylko konstrukcja nadwozia. Obecne normy musi też spełniać silnik. Oznacza to, że zamiast silnika 1.6, jak w starym Golfie GTI, mamy tylko litr i jedynie trzy cylindry. Jest za to turbo, dzięki któremu ten mały, śmiesznie brzęczący silniczek ma całkiem poważną moc 115 KM. Niby niewiele, ale jednostkę tę potraktowano tak, że chętnie wchodzi na obroty. Na dodatek, wraz z 6-biegową ręczną skrzynią tworzy zgrany duet, dzięki któremu Up GTI rozpędza się do setki w mniej niż 9 sekund, ochoczo pogwizdując turbiną i racząc uszy dźwiękiem trzech cylindrów pracujących na pełnych obrotach. O żadnym rasowym klangu nie ma oczywiście mowy.

Za to plusem Upa GTI, a to w końcu autko do miasta, jest całkiem sprawna jazda drogami szybkiego ruchu. Nawet przy sporych prędkościach, przekraczających 100 km/h, we wnętrzu auta jest relatywnie cicho. Tak, jak może być w tak małym samochodziku bez wyrafinowanych wygłuszeń. Nie jest jednak komfortowo. Up GTI ma zawieszenie obniżone o 1,5 cm w porównaniu ze zwykłym wariantem, a jego nastawy są nieco sztywniejsze. Do tego dochodzą jeszcze 17-calowe koła z oponami 195/40 – te mają zapewnić dobrą przyczepność na zakrętach.

Volkswagen Up GTI – prowadzenie to zagadka

Czy rzeczywiście te opony wystarczą, by stabilnie kierować Upem GTI? Nie całkiem. Sztywne zawieszenie w krótkim samochodzie oznacza, że momentami na nierównościach auto skacze niczym piłeczka pingpongowa. Na zakrętach radzi sobie dobrze, ale gdy pojawiają się nierówności – trzeba uważać. Także dlatego, że przy tylnych kołach mamy typowe, nieskomplikowane zawieszenie, czyli belkę skrętną. Fizyki się nie oszuka, więc ESP ma trochę roboty ze stabilizacją Upa GTI, czego pewnie w większości przypadków nawet nie zauważymy. Elektronika, która zresztą nie da się odłączyć, ma sporo roboty, czasem zbędnej.

Przecież Up GTI to samochód, który ma dawać dużo frajdy z jazdy, spodziewałbym się więc, że w bezpiecznych miejscach da się podziękować komputerowi za przesadną pomoc. Niestety, Up GTI nie ma takiej funkcji, a szkoda. Najwyraźniej konstruktorzy Volkswagena obawiają się, że dość wysoki i wąski Up, który na dodatek ma krótki rozstaw osi, jest zbyt narowisty, a w sprzyjających okolicznościach może się po prostu wywrócić. Rzeczywiście trochę tak jest, bo Up GTI dość nerwowo reaguje na odjęcie gazu na zakręcie. Owszem, gdy auto dobrze wyczuć, może dawać sporo frajdy z jazdy na ciasnym torze, ale cudów nie możemy się spodziewać.

Volkswagen Up GTI – czy warto go kupić?

Szczerze? Up GTI fascynuje, jako ciekawostka i produkt bardzo odważny. Trudno jednak auto polecić, chyba że jako służbowe i w leasingu. Ot, tak, do zabawy. Przecież prawie 60 tys. zł za mały miejski samochód to bardzo dużo, a osiągi nie są przecież rewelacyjne, podobnie jak prowadzenie. Zaletą Upa GTI jest jednak to, że nie ma dla niego alternatywy, bo Renault Twingo GT jest okropne, a Abarth 595 kosztuje absurdalne pieniądze, podobnie zresztą jak Smart ForFour Brabus. W tym gronie Up GTI błyszczy niczym gwiazda.

Volkswagen Up GTI – dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 999 cm3, R3, turbo benz.
Moc 115 KM przy 5000 obr./min
Moment obrotowy 200 Nm przy 2000-3500 obr./min
Skrzynia biegów i napęd 6-biegowa ręczna, napęd na przód
Prędkość maksymalna 196 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 8,8 s
Średnie zużycie paliwa 4,8 l/100 km (producent)
Masa własna 1070 kg
Cena od 59 390 zł