Czy można polecić model, w którym na skutek wady fabrycznej nagminnie dochodzi do poważnych awarii silników? Cóż, miłośnicy włoskiej motoryzacji radzili sobie już z różnymi problemami. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że w przypadku Lancii Kappy z doładowanym silnikiem 2.0 ryzyko kosztownej usterki jest rzeczywiście duże.

Inżynierowie ze słonecznej Italii oprócz zamiłowania do pięknych linii mają równieżtalent do tworzenia konstrukcji pomysłowych i zaawansowanych technologicznie. Problem w tym, że czasem zdarzają im się wpadki...

A tak niestety było w przypadku jednostek 2.0 16VT, 2.0 20VT i 2.4 20V, montowanych m.in. w opisywanej Lancii. Okazuje się bowiem, że w każdym z tych silników może dojść do przedwczesnego zużycia panewek wału korbowego, spowodowanego niedostatecznym smarowaniem. Efekt? W najgorszym przypadku wał robi dziurę w bloku i „wyskakuje” na zewnątrz.

Najlepiej felerne panewki wymienić od razu po zakupie. A jeżeli np. podczas ruszania zacznie migać kontrolka oleju, może być już za późno – koszt „kapitalki” to co najmniej 3-4 tys. zł. Pamiętajmy też o wymianie oleju (zalecana co 10 tys. km)!

To w zasadzie jedyna poważna bolączka Kappy. Doładowane benzyniaki mają poza tym niemal same zalety: są dynamiczne i pięknie brzmią (zwłaszcza pięciocylindrowce). Jednostkę o mocy 205 KM (cztery cylindry) montowano do 1998 r., natomiast w latach 1998-2000 Lancia oferowała silnik 220-konny (pięć cylindrów).

Jak w większości leciwych aut wyprodukowanych we Włoszech, trzeba jednak liczyć się z drobnymi awariami „elektryki” (np. centralnego zamka). Zawieszenie nieźle łączy komfort jazdy z dynamiką, ale na drogach o kiepskiej nawierzchni potrafi dość szybko się zużyć. Remont nie będzie na szczęście drogi – stosunkowo łatwo znaleźć zamienniki.

Niektórzy użytkownicy narzekają na niską skuteczność reflektorów i nieczytelny ekran komputera pokładowego (zwłaszcza podczas dużego nasłonecznienia). Wśród innych kosmetycznych wad włoskiego coupé wymienić trzeba przede wszystkim to, że w trakcie opadów deszczu woda z szyby czołowej ścieka na okna boczne, utrudniając prowadzenie auta.

Dość często można natrafić na egzemplarz, w którym niedbale zamocowano airbag pasażera (irytujące trzaski). Brak dbałości o detale zdradza także niska jakość fabrycznych alufelg, z których bardzo szybko schodzi lakier.

Największym problemem w przypadku Kappy coupé jest jednak... sam zakup. Wyprodukowano bowiem zaledwie 3,6 tys. egzemplarzy. Ceny zaczynają się od ok. 7 tys. zł, ale zadbane auta mogą kosztować nawet dwa razy więcej. Duży wybór zamienników – wiele części pasuje z sedana i kombi.

Podsumowanie- Gdyby tylko nie problemy z silnikami... Cóż, Kappa w wersji dwudrzwiowej to auto na tyle rzadkie, że potencjalnych nabywców wcale to nie odstrasza. Nic dziwnego – naprawę można wykonać stosunkowo tanio, a radość z posiadania tak egzotycznego i luksusowego samochodu jest po prostu bezcenna. Pozostaje cierpliwie szukać!