Opel Astra pierwszej generacji i Volkswagen Golf III to sposób na tanią jazdę. Jak tanią? Za obydwa modele należy zapłacić minimum tysiąc złotych. Niestety auta z dolnej części przedziału cenowego są "zmęczone" dotychczasową eksploatacją i mają najlepsze lata daleko za sobą. O ile najdroższy Opel kosztuje 7 tysięcy złotych, o tyle Volkswageny bywają wyceniane nawet na 12 tysięcy. Samochody z pierwszych lat produkcji często są wyposażone wyłącznie w immobiliser.

8 zaworów - przepis na tanią jazdę

W ofercie rynkowej Astry I przeważają dwie benzynowe jednostki napędowe. Mowa o 1,4-litrowym motorze o mocy 60 koni mechanicznych i 1,6-litrowym dysponującym stadem 75 koni mechanicznych. Przy niemalże identycznym spalaniu, o wiele lepszą dynamikę proponuje większy silnik. W jego przypadku przyspieszenie do pierwszej setki zajmuje 14 sekund. Zapotrzebowanie na paliwo w mieście oscyluje w granicy 9,5 litra, podczas gdy poza terenem zabudowanym maleje do 5,7 litra.

Opel Astra

Oba benzyniaki mają 8-zaworową głowicę. A to oznacza prostą konstrukcję, mniej skomplikowanych awarii, bezkolizyjny rozrząd oraz dobrą współpracę z instalacją LPG. Silniki Opla standardowo zużywają sporą ilość oleju silnikowego. Wystarczy, że kierowca będzie kontrolował poziom smarowidła i uzupełniał ewentualne braki. Poza tym z racji na wiek wymiany może wymagać alternator i aparat zapłonowy oraz pojawią się wycieki oleju spod pokrywy zaworów. W Astrze szczególnej uwagi wymaga układ chłodzenia. Pęknięty przewód lub awaria pompy wody może doprowadzić do przegrzania uszczelki pod głowicą.

Volkswagen Golf

Używany Volkswagen ma nieco więcej do zaoferowania. W pierwszej kolejności daje kierowcy wybór między dwoma benzyniakami. 75-konna jednostka o pojemności 1,6-litra jest mniej dynamiczna, a jednocześnie niewiele bardziej oszczędna od 90-konnej o pojemności 1,8-litra. Większy silnik rozpędza Golfa do setki w 12,1 sekundy i spala w mieście 11 litrów paliwa.

Prostota konstrukcji i 8-zaworowa głowica sprawiają, że motory cieszyły się opinią trwałych. Mimo wszystko dwie dekady eksploatacji zrobiły swoje. W efekcie benzyniaki mogą się borykać z awariami pompy wody i paliwa, alternatora, termostatu, silniczka krokowego biegu jałowego oraz nieszczelnościami układu chłodzenia. Niemieckie jednostki dobrze współpracują z instalacją gazową.

1,9 TDI: ciężko znaleźć model w dobrym stanie!

Wiele modeli z rynku wtórnego wykorzystuje do napędu 1,9-litrowego diesla o mocy 90 koni mechanicznych. Za sprawą motoru niemiecki hatchback rozpędza się do pierwszej setki w 12,5 sekundy i spala w mieście 6,5 litra ropy. Silnik TDI zamontowany pod maską Golfa to niemalże legendarne połączenie. Popularność niestety sprawia, że dzisiaj ekstremalnie ciężko znaleźć zadbany egzemplarz, który nie ma na karku astronomicznie wysokiego przebiegu. Wyeksploatowanych aut należy się wystrzegać, bowiem staną się źródłem nieustających i niezwykle kosztownych w usunięciu problemów.

Astra I i Golf III robiły spore wrażenie na ulicach polskich miast w latach dziewięćdziesiątych. Nie decydowała jednak o tym zmyślna stylistyka karoserii. Chodziło o to, że były to auta zachodnie! W tamtym czasie miało to ogromne znaczenie, zwłaszcza że przeciętny Kowalski jeździł Maluchem lub Fiatem 125p. Skoro już w dniu premiery Oplowi i Volkswagenowi brakowało finezji i oryginalności, nie ma się co dziwić, że obecnie oba auta prezentują się przeciętnie. Nudna stylistyka nie jest jednak największym problemem. Właścicieli dobijać będzie atakująca korozja. Rdza pojawia się na klapie bagażnika, rantach drzwi, progach i podłodze.

Volkswagen Golf

Wśród największych zalet kabiny pasażerskiej Astry można wymienić przejrzysty kokpit, wygodne fotele, przyzwoitą ilość przestrzeni i spory bagażnik. Hatchback zabiera na pokład od 360 do 1200, sedna od 500 do 810, a kombi od 500 do 1630 litrów bagażu. Mimo iż deska rozdzielcza Golfa wygląda mniej nowocześnie, Niemcy dużo lepiej dopracowali jakość materiałów wykończeniowych. Tapicerki foteli i plastiki dzielnie znoszą lata eksploatacji. Co z kufrem? W bagażniku hatchbacka zmieści się od 320 do 1152, a kombi od 466 do 1426 litrów.

Niemcy w latach dziewięćdziesiątych nie lubili eksperymentować. Dlatego wyposażyli swoje hatchbacki segmentu C w kolumny McPhersona z przodu i belkę skrętną z tyłu. Analogiczne konstrukcje zawieszenia wcale nie sprawiły, że identyczne są właściwości jezdne. O ile Astra ma miękkie resorowanie i mocno wychyla się podczas jazdy w zakręcie, o tyle Golf jest zdecydowanie bardziej sztywny i pewniej się prowadzi. W Oplu najszybciej wybijają się łączniki stabilizatora i tuleje przednich wahaczy. Poza tym z czasem wymiany wymagają łożyska kół i zapiekają się cylinderki hamulcowe. W Volkswagenie niską trwałość mają łożyska kolumn McPhersona i sworznie przednich wahaczy.

Naprawy uda się wykonać niskim kosztem!

Niemieckie kompakty trafiły na rynek w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych. A to oznacza, że mają już swoje lata i nabywcy nie mogą wymagać od nich całkowitej bezawaryjności. Na jakie usterki należy się przygotować? Poważnym problemem w Astrze będzie awaria synchronizatorów skrzyni biegów i przekładni kierowniczej. Poza tym od czasu do czasu psuć się mogą drobiazgi w układzie elektrycznym. Standardem jest usterka podnośników szyb, immobilisera, przełącznika kierunkowskazów czy silniczka tylnej wycieraczki. Golf także boryka się z awariami przekładni kierowniczych, a ponadto ma nietrwałe przeguby.

Opel Astra

Pozostałe problemy Volkswagena to raczej drobiazgi. Szwankuje centralny zamek, szyberdach, kostka stacyjki, elektryka szyb i wentylator chłodnicy. Z czasem kierowca będzie musiał poradzić sobie z opadającymi drzwiami i reflektorami, do których dostaje się woda. Uwaga, wskaźnik paliwa w Golfie III może niedokładnie pokazywać ilość benzyny! Zaletą obydwu aut jest szeroka oferta tanich części zamiennych. Dzięki nim koszty napraw nie powinny okazać się nadmierne.

Obydwa modele niemieckich producentów były zaprezentowane w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych. Mimo iż od tego momentu minęły dwie dekady, Astra i Golf nadal są atrakcyjne dla kupujących. Wybór zadbanego egzemplarza to strzał w dziesiątkę. Cena auta nie zrujnuje domowego budżetu, a prostota konstrukcji da gwarancję taniej jazdy. Problem może być tylko jeden. Nie tak łatwo znaleźć Opla i Volkswagena w dobrym stanie technicznym.