Zarówno Alfa Romeo, jak i Renault stanowią wyjątkową ofertę cenową. Kwota maksymalnie 13 tysięcy złotych pozwala na zakup 166-tki nawet z 2003, a Vel Satisa nawet z 2004 roku. Ceny niemieckich konkurentów w podobnym roczniku zaczynają się średnio od 11 tysięcy i bardzo szybko szybują w górę. Skąd tak duża różnica? Otóż ani Włoszka, ani Francuz nie trzymają wartości na rynku wtórnym. Alfa Romeo w ciągu pierwszych 6 - 7 lat eksploatacji potrafiła stracić nawet 90 procent ceny początkowej. Renault traci jeszcze więcej!

Alfa i Renault? Głównie topowe wersje!

Niska cena zakupu wcale nie oznacza, że samochód będzie źle wyposażony. Już w standardzie Renault i Alfie Romeo naprawdę niewiele brakowało, a na rynku wtórnym nietrudno znaleźć auto z kompletem opcji! Duża liczba modeli poza zestawem poduszek powietrznych, ESP, pakietem elektrycznym, klimatyzacją i radiem posiada tempomat, nawigację satelitarną, skórzaną tapicerkę, reflektory ksenonowe, elektrycznie sterowane fotele, duże obręcze aluminiowe i zaawansowany system audio. A to sprawia, że Włoszka i Francuz biją na głowę konkurencję z Niemiec!

Foto: Producent
Alfa Romeo 166 (2004)

Podstawą oferty rynkowej w przypadku Alfy 166 są modele napędzane 2,4-litrowym dieslem. Jednostka oferuje 136 koni, przyzwoitą dynamikę i rozsądnie spalanie. Technologia JTD okazuje się również trwała. W ropniakach psują się drobne elementy osprzętu (np. zawór EGR). Awarie turbosprężarek lub dwumasy wynikają głównie z wyeksploatowania. Zaskakująco trwałe są również włoskie benzyniaki. Najczęściej awarie dotyczą osprzętu i nieszczelności w układzie chłodzenia. Niestety motory Alfy dużo palą. 2-litrowa, 155-konna jednostka TS rozpędza 166-tkę do setki w 9,6 sekundy i spala w mieście prawie 14 litrów benzyny. 3-litrowa V-szóstka o mocy 226 koni skraca czas sprintu do 7,8 sekundy, jednak winduje zapotrzebowanie na paliwo do ponad 18 litrów!

Foto: Producent
Renault Vel Satis (2005)

Najłatwiej kupić Vel Satisa napędzanego 2,2-litrowym dieslem. Moc 150 koni może robić wrażenie, ale wyłącznie na papierze. W rzeczywistości Renault niechętnie przyspiesza. Pierwsza setka pojawia się na liczniku po 10,9 sekundy. Spalanie w mieście wynosi około 9 litrów ropy. Silnik 2,2 dCi boryka się z awariami zaworu EGR, turbosprężarki, przepływomierza i wtryskiwaczy. W najgorszym przypadku dojdzie do zatarcia jednostki! Niewiele lepiej pod kątem awaryjności wypada 3-litrowy motor dCi. Konstrukcja pożyczona od Isuzu miewa poważne problemy z układem chłodzenia i tulejami cylindrów. 177-konny ropniak nie imponuje również osiągami oraz nie jest oszczędny.

3,5 V6: recepta na niezawodnego Vel Satisa

Decydując się na francuskiego hatchbacka najlepiej kupić model napędzany 3,5-litrową V-szóstką. Silnik stworzony przez Nissana dysponuje mocą 241 koni mechanicznych i współpracuje z automatyczną przekładnią. Benzynowy Vel Satis rozpędza się do pierwszej setki w 8,3 sekundy. Spalanie w mieście sięga niespełna 17 litrów benzyny. Jednostka imponuje trwałością, a awarie praktycznie nie zdarzają się! Najczęściej właściciele skarżą się na drobne wycieki oleju.

Inżynierowie tworzący zawieszenie Vel Satisa zadbali o wyjątkowy komfort. Być może układ kierowniczy nie jest precyzyjny, a karoseria nadmiernie wychyla się w zakrętach, jednak auto niemalże płynie po nierównościach! Przednia oś Renault wspiera się na kolumnach McPhersona, a tylna na układzie wielowahaczy. Kiepski stan polskich dróg i duże obciążenia wynikające z masy auta mają zgubny wpływ na stan przedniego zawieszenia. Luzy potrafią się pojawić po naprawdę symbolicznych przebiegach.

Alfa Romeo stanowi całkowicie przeciwny biegun. Niezależne zawieszenie każdego z czterech kół i precyzyjny układ kierowniczy sprawiają, że auto prowadzi się pewnie. Poważną ułomnością resorowania Włoszki jest niska trwałość. Już po 60 tysiącach kilometrów z tylnej osi zaczną dochodzić stuki. Jako pierwsze poddają się tuleje tylnych wahaczy i zwrotnic. Szybko wybijają się również gumy i łączniki stabilizatora oraz drążki poprzeczne. Kompleksowy remont resorowania Alfy kosztuje 5 - 6 tysięcy złotych.

Nietrwałe zawieszenie - jedyna słabość Alfy!

Niska trwałość zawieszenia będzie jednym z niewielu zmartwień eksploatacyjnych właściciela Włoszki. Jakie awarie zdarzają się poza tym? Głównie niedomagania układu elektrycznego. Posłuszeństwa potrafi odmówić jeden z siłowników centralnego zamka i manetka kierunkowskazów, a w reflektorach nagminnie przepalają się żarówki. Poza tym tłumik wydechu bardzo szybko koroduje, a skrzynia biegów może ujawnić wycieki oleju. Początkowo 166-tkę można było serwisować wyłącznie w oparciu o drogie części oryginalne. Zamienników po prostu nie było! Obecnie sytuacja uległa zmianie, dzięki czemu ceny napraw wyraźnie obniżyły się.

Więcej problemów będą mieli kierowcy Renault Vel Satisa. Ponieważ konstrukcję w dużej mierze oparto o elementy pożyczone z Laguny drugiej generacji, standardem są niedomagania elektroniki. Szwankować będą takie elementy, jak karta Hands Free, automatyczny hamulec postojowy, włącznik świateł i czujnik ciśnienia w oponach. Gwarantem skutecznej naprawy jest wiedza mechanika i posiadanie odpowiedniego sprzętu diagnostycznego. Poza tym w układzie kierowniczym pojawiają się luzy, a skrzynia automatyczna po pokonaniu 150 tysięcy kilometrów może wymagać gruntownego remontu.

Foto: Producent
Renault Vel Satis (2005)

Odpowiedź na pytanie, które z aut wygląda lepiej jest oczywista. Centro Stile odwaliło kawał dobrej roboty podczas tworzenia sylwetki Alfy 166. Model nie tylko wygląda lepiej od Renault, ale także może być uznany za jedno z najładniejszych aut w segmencie E! Co z Renault? Hatchback prezentuje się nieco pokracznie i jest świetnym przykładem na to, że awangarda stylistyczna nie zawsze popłaca.

O ile projektanci Renault nie wykazali się podczas tworzenia sylwetki auta, o tyle przyłożyli się w trakcie kreowania wnętrza. Prosta deska rozdzielcza urzeka wysokim poziomem ergonomii, a drewniane wykończenia w połączeniu ze stonowaną kolorystyką budzą skojarzenia z klasycznym, eleganckim kredensem. Potężną zaletą są obszerne i wyjątkowo komfortowe fotele. Kabina Vel Satisa budzi zastrzeżenia głównie pod względem jakości materiałów. Kufer Renault liczy od 460 do 1470 litrów.

Praktyczność dla Włochów nie istnieje!

We wnętrzu Alfy Romeo wyraźnie widać, że projektantom nie zależało na praktyczności czy ergonomii. Ponad wszystko liczył się styl! Dowód? Kierowca nie może złożyć tylnej kanapy, ilość schowków została ograniczona do minimum, widoczność do tyłu jest niemalże zerowa, brakuje uchwytów na kubki, a deska rozdzielcza bardziej, niż wytwór masowej produkcji, przypomina dzieło sztuki. W kabinie 166-tki spokojnie zmieści się czterech, dorosłych pasażerów. Fotele z przodu i tylna kanapa zapewniają świetne trzymanie boczne. Niesmak pozostawia stosunkowo niska jakość materiałów. Bagażnik liczy 490 litrów.

Foto: Producent
Alfa Romeo 166 (2004)

Alfa w porównaniu z francuskim konkurentem jest mniej awaryjna, oferuje większą dynamikę jazdy, lepsze prowadzenie, bardziej urodziwą karoserię i stylowe wnętrze. Mimo iż zwycięzcą zestawienia jest 166-tka, tak właściwie sukces może ogłosić także Vel Satis. Zestawienie pokazuje, że nie są to auta specjalnej troski, a raczej modele dla pasjonatów!