Johnny Wactor wracał z pracy w barze na dachu w towarzystwie koleżanki. Odprowadzał ją do samochodu, gdy zauważył trzech mężczyzn przy swoim samochodzie. Myśląc, że pojazd został odholowany, próbował nawiązać z nimi rozmowę. W odpowiedzi jeden z napastników w masce otworzył ogień. Johnny Wactor został postrzelony w klatkę piersiową. Zmarł w szpitalu.

Okazuje się, że byli to złodzieje, których aktor przyłapał na gorącym uczynku. Nie próbował z nimi walczyć czy powstrzymać ich przed kradzieżą. Po zastrzeleniu aktora sprawcy zbiegli z miejsca zdarzenia. Do tej pory nie zostali zidentyfikowani, ale policja prowadzi śledztwo w sprawie incydentu, który pasuje do opisu zdarzenia.

Plaga kradzieży katalizatorów na całym świecie

Okazuje się, że złodzieje chcieli ukraść katalizator z samochodu aktora. Jak zaznacza "Los Angeles Times", urządzenie to zawiera metale szlachetne, takie jak: rod, pallad i platyna. Złodzieje mogą zarobić setki dolarów, sprzedając je dostawcom części samochodowych lub na złomowiskach, na których można je przetopić, a następnie wydobyć z nich bardzo cenne metale.

W Polsce kradzieże katalizatorów są również plagą i to już od kilku lat. Szczególnie poszukiwane przez złodziei są katalizatory ze starszych aut wyższej klasy oraz z hybryd. Chodliwym towarem są też filtry cząstek stałych. Katalizatory zawierają niewielkie ilości metali szlachetnych i cennych pierwiastków, których ceny w ostatnim czasie pną się do góry. Za używany katalizator skupy płacą od kilkuset do nawet kilku tysięcy złotych.

Przykładowo w styczniu ub. r. policjanci z warszawskiej Ochoty zatrzymali 31-letniego obywatela Gruzji. W aucie, którym się poruszał, znaleźli 10 katalizatorów ze śladami wcześniejszego wycięcia oraz narzędzia, które mogły posłużyć do kradzieży.