Milion złotych – całkiem ładna kwota. Można ją wygrać w teleturnieju i pojechać na wycieczkę życia, można ją też przeznaczyć na segment w Dawidach Bankowych. Albo na limitowane BMW M3 Sport Evo z 1990 r. i z przebiegiem 38 600 km... Co wybieracie? My – chyba jednak BMW. Zwłaszcza że chodzi o pożądane wśród kolekcjonerów marki M3 E30 w wersji Sport Evolution, wyposażone w rozwiercony do 2,5 l (bazowo – 2,3 l) silnik S14 o mocy 238 KM. W sumie powstało tylko 600 sztuk wersji Sport Evolution i gdy któryś pojawi się na aukcji, to zazwyczaj robi się spore zamieszanie.

Ten konkretny egzemplarz został sprzedany przez dom aukcyjny w USA, ale jego rynkiem pierwotnym były Włochy. To o tyle dobra wiadomość, że przynajmniej część regionów tego kraju nigdy nie ogląda śniegu ani soli na drogach. W 2020 r. Evo trafiło do Niemiec i zostało kompleksowo odnowione przez BMW Classic w Monachium. Auto dostało m.in. nowe hamulce z przodu, nowe świece oraz opony, przeprowadzono także pełny serwis olejowy i wymieniono płyny eksploatacyjne. Po tych zabiegach auto trafiło do Ameryki i tu, na początku stycznia, zostało sprzedane na aukcji za drobne 256 566 dolarów. Skąd taka cena, zapytacie, skoro ładne M3 E30 da się w Europie kupić za mniej więcej 1/4 tej ceny?

Jak wspomnieliśmy, Sport Evo to edycja limitowana, co już na dzień dobry podnosi cenę. Po drugie – przebieg i świetny stan ogólny. Po trzecie, mamy do czynienia z prawdziwym inżynierskim dziełem sztuki z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku. Evo różni się od zwykłego M3 nie tylko za sprawą mocniejszego silnika – zmiany objęły też m.in.: zawieszenie, regulowane trzystopniowo przedni splitter i tylny spoiler oraz układ hamulcowy. Sport Evo waży 1200 kg, więc jest lżejsze od standardowego M3, dzięki czemu pierwsze 100 km/h osiąga po 6,5 s (seria – 6,7-6,8 s). Swoje robi też fakt, że samochód został sprzedany w USA, gdzie aktualnie M3 E30 przeżywa właśnie drugą młodość i stało się niezwykle pożądane. Wydaje się, że w Europie takiej ceny jednak uzyskać by się nie udało...