— Przed weekendem można się było spodziewać, że sytuacja ulegnie pewnemu uspokojeniu, deeskalacji, po weekendzie okazuje się, że eskalacja postępuje i mamy do czynienia ze sokowym wystrzałem zarówno cen ropy, jak i paliw gotowych. Po poniedziałkowym otwarciu rynków cena ropy zbliżyła się do historycznych rekordów. Później nastąpiła lekka korekta, ale ceny nadal wyraźnie przekraczają 100 dolarów za baryłkę — opisuje bieżącą sytuację dr Jakub Bogucki, analityk rynku paliw z serwisu e-petrol.pl.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Poznaj kontekst z AI
Dlaczego ceny ropy gwałtownie rosną?
Jakie są prognozy dotyczące cen oleju napędowego?
Co spowodowało blokadę Cieśniny Ormuz?
Jakie zmiany nastąpią w cenach benzyny 95-oktanowej?
Zaatakowali w weekend, żeby nie drażnić giełd. Nie zadziałało
Powody tych gwałtownych wzrostów cen paliw są oczywiste — to efekt coraz bardziej zaogniającej się sytuacji na Bliskim Wschodzie. Amerykańska taktyka, polegające na prowadzeniu w weekendy, kiedy nie ma notowań, wszelkich działań, które mogą negatywnie wpływać na światowe giełdy, tym razem się nie sprawdziła. Opór Iranu, mimo zmasowanych ataków wojsk izraelskich i amerykańskich, najwyraźniej jest bardziej zaciekły, niż zakładali wojskowi planiści i politycy, którzy podjęli decyzję o atakach. Wojska Iranu, poza bezpośrednią obroną, przyjęły taktykę polegającą na atakowaniu nie tylko baz amerykańskich, ale też i obiektów w krajach w regionie, które współpracują ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem. Wśród atakowanych dronami i rakietami balistycznymi celów są też zakłady i instalacje przemysłu naftowego.
Zamknięta Cieśnina Ormuz — wstrzymują wydobycie, bo nie ma jak eksportować ropy
Mimo deklaracji Donalda Trumpa o całkowitej dominacji wojsk amerykańskich i rozbiciu irańskiej floty Cieśnina Ormuz, przez którą przed rozpoczęciem działań wojennych dziennie transportowanych było ponad 20 mln baryłek ropy, pozostaje w praktyce zablokowana, bo towarzystwa ubezpieczeniowe odmawiają ochrony statkom, które miałyby tamtędy przepływać, a znakomita większość armatorów nie jest gotowa na podejmowanie takiego ryzyka. Pojawiają się doniesienia, że w miarę bezpieczne są tylko jednostki chińskie lub transportujące ładunki dla Chin (wcześniej Chiny były największym odbiorcą ropy z Iranu). Ze względu na problemy z transportem i zapełniające się lokalne magazyny ropy, Irak i Kuwejt już ograniczyły wydobycie, co dodatkowo przyspieszyło wzrost cen. Amerykańska administracja obiecuje, że otwarcie Cieśniny i spadek cen ropy to kwestia tygodni, a nie miesięcy, ale światowe rynki najwyraźniej nie podzielają tego optymizmu.
Cieśnina Ormuz to wąskie gardło, przez które przechodziła znaczna część bliskowschodniej ropy. Po jej zamknięciu kraje regionu muszą ograniczać wydobycie surowca, bo nie mają go jak składować.Mapy Google
Deklaracje Donalda Trumpa o tym, że "chwilowe, wysokie ceny ropy naftowej, które gwałtownie spadną, gdy minie groźba zniszczenia irańskiego zagrożenia nuklearnego, to bardzo niska cena dla Stanów Zjednoczonych, świata, bezpieczeństwa i pokoju i że tylko głupcy myślą inaczej" — też nie uspokoiły inwestorów, giełdy odebrały to raczej jako zapowiedź zaostrzenia konfliktu. Sytuacji nie poprawiła też informacja, że nowym najwyższym przywódcą Iranu został Modżtaba Chamenei, syn zabitego w amerykańsko-izraelskich atakach ajatollaha Alego Chameneia. Rynek odebrał to jako sygnał kontynuacji konfrontacyjnego kursu Teheranu, tym bardziej że nowy przywódca uchodzi za jeszcze bardziej radykalnego od swojego ojca.
Jednym z niewielu optymistycznych sygnałów dla światowego rynku ropy była informacja o tym, że kraje grupy G7 (Stany Zjednoczone, Japonia, Niemcy, Wielka Brytania, Francja, Włochy i Kanada) rozważają wypuszczenie na rynek części rezerw strategicznych surowca, co mogłoby ograniczyć jego światowe ceny. Z drugiej jednak strony, po atakach na irańskie instalacje naftowe, rzecznik irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej zagroził: "jeśli jesteście gotowi na ceny ropy powyżej 200 dolarów za baryłkę (czyli dwukrotnie wyższe niż dziś — dopisek redakcji), to kontynuujcie tę grę".
— To są wydarzenia, które powodują już realne obawy o pewne deficyty surowcowe na rynku światowym — podkreśla dr Jakub Bogucki z e-petrol.pl, komentując bieżącą sytuację.
Podwyżki na stacjach nieuniknione. 8 zł za litr to nowa rzeczywistość
— Tendencja zwyżkowa w najbliższym czasie nie będzie się odwracać, a te emocje, które już się napędziły, będą miały swój dalszy ciąg, co przekłada się także na rynek polski. Jeśli chodzi o olej napędowy, to ceny na poziomie 7,80-8 zł będą naszą rzeczywistością w najbliższych dniach. Jeśli chodzi o benzynę, to aż tak drastycznych podwyżek nie ma, ale i tak są to zmiany odczuwalne. Poziomy przekraczające 6,5 zł za litr to już będzie norma w najbliższym czasie, jeśli chodzi o benzynę 95-oktanową. To, co nam się na najbliższe dni rysuje, to niestety zdecydowana zwyżka cen hurtowych, a później także cen na stacjach. Tych 8 zł na stacyjnych pylonach w najbliższych dniach nie unikniemy — prognozuje Bogucki.
Analityk rynku paliw serwisu e-petrol.pl uspokaja jednak w kwestii dostępności paliw. Nie ma na razie sygnałów dotyczących np. planów reglamentacji paliw na stacjach.