Hyundai chwali się, że od momentu premiery popyt na elektryczną Konę w Europie przekroczył oczekiwania. W ciągu dwóch lat na całym świecie sprzedano ponad 120 tys. egzemplarzy wersji przed liftingiem, z czego ponad 50 tys. w samej Europie. W tym znajduje się flota sześciu sztuk zakupionych przez warszawską policję. Modernizacja (co jasne, producent nazywa samochód „nowym”) ma te wyniki jeszcze poprawić.

Co się zmieniło? Przede wszystkim – wygląd, zwłaszcza przedniej części nadwozia (tu cytat z materiałów prasowych: „czystszy wygląd zewnętrzny”; czyżby więc poprzedni był... nieczysty?!). Standardowe wyposażenie odświeżonej elektrycznej Kony z zakresu bezpieczeństwa zawiera: systemy unikania kolizji czołowych (FCA), utrzymywania pasa ruchu (LKA), podążania na pasie ruchu (LFA), monitorowania tylnej kanapy (RSA), monitorowania ciśnienia w oponach (TMPS), eCall, a także przednie, boczne i kurtynowe poduszki bezpieczeństwa, mocowania Isofix na tylnych fotelach oraz elektryczny hamulec postojowy z funkcją Auto Hold.

Ponadto w standardzie otrzymujemy też m.in.: klimatyzację automatyczną, bezkluczykowy dostęp, kamerę cofania, tylne czujniki parkowania, tempomat, regulowaną w dwóch płaszczyznach wielofunkcyjną kierownicą i fotel kierowcy z regulacją podparcia lędźwiowego. Po raz pierwszy elektryczna Kona dostaje cyfrowy zestaw wskaźników z 10,25-calowym wyświetlaczem, natomiast ekran multimediów korzysta z dotykowego ekranu o przekątnej 8-cali.

Hyundai Kona Electric – wyposażenie i ceny

Na liście wyposażenia bogatszych wersji (patrz dalej) znalazły się m.in.: asystent monitorowania martwego pola (BCA), ostrzeganie o ruchu poprzecznym (RCCA), unikanie kolizji czołowych (FCA) z wykrywaniem pieszych i rowerzystów, jazdy autostradowej (HDA), system inteligentnego ostrzegania o ograniczeniach prędkości (ISLW) i tempomat z funkcją Stop&Go (SCC). Do wyboru będą trzy poziomy wyposażenia: Style, Premium i Platinum. Bazowa wersja Style z 136-konnym napędem kosztuje 155 900 złotych, natomiast ta sama odmiana Style, tyle że z silnikiem elektrycznym o mocy 204 KM to wydatek 174 900 złotych. Premium – odpowiednio 165 900 zł i 183 900 zł, zaś Platinum, dostępne wyłącznie z napędem 204-konnym, kosztuje 201 900 zł.

No właśnie, napęd. Tu żadnych zmian w stosunku do wersji przed liftem – wersja 64 kWh oferuje zasięg 484 km (WLTP) na jednym ładowaniu, a zużycie energii wynosi 14,7 kWh/100 km (WLTP). Tymczasem model 39,2 kWh oferuje zasięg do 305 km (WLTP), przy zużyciu energii równym 14,3 kWh/100 km (WLTP). Ładowanie polimerowego akumulatora litowo-jonowego od 10 do 80 procent przy użyciu szybkiej ładowarki prądu stałego o mocy 100 kW zajmuje tylko 47 minut.