Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar rokrocznie publikuje raport o kradzieży samochodów w Polsce. Dane wykorzystywane przez instytut bazują na wpisach z Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK). Co z nich wynika? Z roku na rok liczba kradzieży samochodów w Polsce spada. W 2025 r. urzędnicy wyrejestrowali z tego powodu dokładnie 4751 aut, czyli aż o 10 proc. mniej niż w 2024 r. Ile z tych pojazdów zmieniło właściciela dzięki starym złodziejskim sztuczkom, czyli budzącym zaskoczenie (i grozę!) metodom "na butelkę", "na kartkę" czy "na banknot"? Zapytałem policjantów, czy działający w Polsce złodzieje rzeczywiście czatują na parkingach z plikami kartek, banknotami i pustymi butelkami.
Poznaj kontekst z AI
Na czym polegają kradzieże "na banknot" i "na kartkę"?
Wszystkie te metody są stare jak świat i budzą grozę głównie dlatego, że naprawdę łatwo paść ich ofiarą. Jesteśmy roztargnieni, żyjemy w wiecznym pośpiechu, więc dajemy się nabrać nawet na najprostsze sposoby — takie, które nie wymagają od złodziei znajomości nowoczesnych technologii i zakupu drogiego sprzętu, czyli tzw. walizek. Przestępcom wystarczy znajomość słabych punktów ludzkiej psychiki i trudnych do zwalczenia instynktów.
Jak psychologia pomaga złodziejom samochodów? Schemat działania jest banalny — przestępca zostawia za wycieraczką tylnej szyby kartkę papieru, ulotkę lub banknot i chowa się w pobliżu. Kierowca wsiada do auta i rusza, nie zauważając na początku niczego podejrzanego. Dopiero po zerknięciu w lusterko lub tylną szybę orientuje się, że coś ogranicza widoczność. Pokusa zatrzymania się, wyjścia z samochodu i sprawdzenia kartki jest zbyt duża, żeby jej nie ulec. Rozproszeni zostawiamy otwarte drzwi i pracujący silnik, złodziej wsiada i tyle widzieliśmy nasze auto!
Podobny efekt ma dawać metoda "na butelkę", tyle że tu dochodzi jeszcze element niepokoju — włożona między oponę a nadkole butelka wydaje zgrzyt, jakby coś się zepsuło. Naturalnym odruchem każdego kierowcy jest wyjście z auta i sprawdzenie, co się stało. Co dzieje się dalej, już wiecie — złodziej wsiada i odjeżdża. Z naszymi kluczykami i wszystkimi rzeczami. Na co komu kosztująca kilkaset tysięcy złotych "walizka", skoro cudzym autem można odjechać praktycznie za darmo?
Czy złodzieje kradną samochody "na kartkę"?
Każdy, kto przeczyta o tych metodach kradzieży, będzie przez chwilę sparaliżowany — przecież już setki razy mógł stracić auto w ten sposób! Okazuje się, że choć te zaskakująco proste metody wydają się bardzo skuteczne, to... dawno nikt o nich nie słyszał. Znacie kogoś (lub chociaż kogoś, kto zna kogoś), kto stracił w ten sposób swoje auto? Ja nie, ale postanowiłem wysłać pytania w tej sprawie do Komendy Głównej Policji. Nie zgadniecie, co usłyszałem.
W odpowiedzi na wiadomość uprzejmie informuję, że metody kradzieży samochodów "na banknot", "karteczkę" czy też "butelkę" stosowane były przez przestępców w przeszłości. Obecnie nie rejestrujemy tego typu zdarzeń. [...] Jednocześnie nadmieniam, że przestępcy często zmieniają i urozmaicają metody swojej działalności. Policjanci stale prowadzą szereg działań, które ukierunkowane są na zapobieganie przestępczości i adekwatne reagowanie na zaistniałe zdarzenie
— przekazał "Auto Światowi" mł. asp. Jakub Pacyniak z Biura Komunikacji Społecznej Komendy Głównej Policji.
Czy polscy kierowcy mogą odetchnąć z ulgą?
Niestety, to, że w policyjnych bazach nie widnieją takie przypadki kradzieży aut, nie oznacza, że możemy uśpić czujność. Złodzieje samochodów po prostu wolą działać pod osłoną nocy, nie aż tak na widoku. Prywatność zapewnia im właśnie wspomniana "walizka", która w rzeczywistości jest komputerem przechwytującym sygnał nadawany z kluczyka. Podobnie działa "gameboy" lub "Nokia 3310", a takich cichych metod na dostanie się do auta i odpalenie go jest dużo więcej — dokładnie opisał to w swoim artykule Piotr Szypulski. Z jego tekstu dowiecie się też, jak skutecznie zabezpieczyć auto przed kradzieżą.
Czy śmieszne metody "na kartkę", "na banknot" i "na butelkę" można włożyć między bajki? Niekoniecznie, bo choć ryzyko utraty auta w ten sposób jest niewielkie (albo nawet zerowe — jak wynika ze statystyk policyjnych), możemy stracić coś innego. Złodzieje żerujący na parkingach przy sklepach i galeriach handlowych mogą wywabić w ten sposób obserwowaną ofiarę, żeby wyciągnąć coś z jej auta – plecak z laptopem, torbę z pieniędzmi itp. Tak samo działa metoda "na koło" polegająca na przebiciu opony i zmuszeniu kierowcy do zatrzymania auta i wyjścia z niego. Policjanci radzą, aby na czas wymiany koła zamknąć kabinę i nie kłaść wokół siebie cennych rzeczy — portfela, telefonu itd. Awaria może nie być przypadkowa — zwłaszcza w pobliżu bankomatu czy wspomnianego centrum handlowego.