Wkrótce firmy takie jak Mercedes i Philips będą wiedzieć więcej o naszym stanie zdrowia niż ZUS. Choć nie nastąpi to jutro, pojutrze, ani nawet za rok czy dwa to musimy się przygotować na to, że w perspektywie najbliższej dekady samochody zaczną monitorować nasze samopoczucie, poziom stresu, a nawet akcje serca. Wszystko pod szczytnymi hasłami troski o kondycję, zdrowie klientów a nawet bezpieczeństwo. Po prostu pięknie.

Anke Kleinschmitt, szef działu badań w grupie Daimlera wyjaśnia: „Istnieje ścisła korelacja pomiędzy bezpieczeństwem a dobrym samopoczuciem. Osoba, która czuje się bezpiecznie, czuje się również lepiej. A kto czuje się dobrze jeździ bardziej bezpiecznie”.

Philips Health Watch czyli zegarek do monitorowania pracy serca i nie tylko

Nie trudno sobie wyobrazić jak w niedalekiej przyszłości może wyglądać zwykły dzień statystycznego nabywcy Mercedesa. Zanim jeszcze zdąży  zjeść poranne śniadanie komputer w samochodzie już będzie wiedział jak wyglądała ostatnia noc. Czy sen był spokojny, serce pracowało w odpowiednim tempie i czy częstotliwość zmiany pozycji na łóżku nie odbiegała od normy. Samochód odbierze nawet raporty od sprzętu kuchennego, by sprawdzić co tego dnia zostało przygotowane do spożycia. Na wszelki wypadek przeanalizuje również krótki kwestionariusz online, który użytkownik wypełni w przerwie między śniadaniem a poranną kawą. Wszystko musi być zapięte na przysłowiowy ostatni guzik. Prawie jak procedura przedstartowa na kosmodromie.

Zanim zatem uda się w ogóle wsiąść do samochodu i uruchomić silnik, komputer zadba o odpowiednie ustawienie fotela, program masażu, właściwą muzykę i rozpylenie zapachu stosownego do nastroju. Na tym nie koniec. Gdy już ruszymy w podróż będziemy dalej monitorowani. Prócz propozycji zatrzymania się na kawę można będzie również otrzymać sugestie dotyczące drzemki. Wówczas nawigacja wyznaczy automatycznie trasę do odpowiedniego hotelu lub innego miejsca w którym można odpocząć. Innymi słowy zrelaksować się, bo Wielki Brat czuwa.

Koncept Mercedes Fit&Health

Jeśli celem podróży ma być miejsce do biegania czy uprawiania innego sportu, to komputer samochodu również zbierze dane o naszym treningu. Przedstawiciele Daimlera jak mantrę powtarzają przy tym słowa o utrzymaniu dobrego zdrowia, kondycji i byciu „fit”. I jednocześnie z przyjemnością opowiadają o gromadzeniu różnorodnych danych, które mogą pomóc w ocenie stanu naszego zdrowia. Komputer w aucie zbierze aktualne prognozy pogody, komunikaty o korkach i bieżące wiadomości, by ocenić ryzyko stresujących sytuacji. Przy okazji też zadba o odpowiednią koncentrację kierowcy, by nic nie odwracało uwagi od sytuacji na drodze. W razie potrzeby kierowca usłyszy nawet zalecenia dotyczące techniki oddychania, by zredukować niepotrzebne napięcie. A kabarety będą mieć wdzięczny temat do skeczy o próbach przywołania kierowcy do porządku przez niemiecki komputer.

Oczywiście Mercedes nie jest na tyle mocny w technologii, by kwestie medyczne rozwiązywać samodzielnie. Stąd do projektu „Fit & Healthy” zaprosił cenionego specjalistę: firmę Philips. Marka znana przede wszystkim w Polsce z produktów elektroniki konsumenckiej oraz drobnego AGD jest mocno zaangażowana w ochronę zdrowia i systemy medyczne. I to na tyle, że produkuje zaawansowaną technologicznie aparaturę stosowaną w szpitalach na całym świecie, a nawet wdraża programy zdrowotne dla osób o przewlekłych schorzeniach.

Koncept Mercedes Fit&Health na CES

Philips zapewni Mercedesowi odpowiednie wsparcie technologiczne i niezbędną wiedzę, czyli innymi słowy medyczny know-how. Dane o pracy serca dostarczy smart zegarek, który połączy się z komputerem w samochodzie. Odpowiednich czujników kontrolujących stan zdrowia ma być jednak więcej. I nie będą to tylko akcesoria, które można nosić ze sobą. Mają to być również sensory zainstalowane na stałe w kabinie auta (m.in. w kierownicy). A zważywszy na to, że Philips stale współpracuje ze specjalistami z różnych placówek medycznych, Mercedes nie musi się martwić o odpowiednią analizę starannie gromadzonych danych.

System Fit & Healthy zaprezentowano w nie byle jakim samochodzie: Mercedesie Maybach klasy S. Nietrudno o wniosek, że początkowo technologia będzie dostępna tylko dla najbogatszych. Daimler jednak obiecuje, że jeszcze w tym roku pojawi się system ENERGIZING Komfort ze specjalnymi fotelami z masażem. I nie będzie jedynie zarezerwowany tylko dla najdroższych modeli, ale również pojawi się w klasie kompaktów. Niestety firma nie zdradza ile trzeba będzie dopłacić za ciekawą opcję. Po lekturze dotychczasowych cenników opcji do poszczególnych modeli można jednak przypuszczać, że tanio nie będzie. Ale w końcu zdrowie jest warte każdych pieniędzy, nieprawdaż?