• Pomysł na aplikację "Uprzejmie donoszę" zrodził się w 2015 r. z myśli o odebraniu przestrzeni miejskiej źle parkującym i oddaniu jej pieszym
  • Najwięcej "uprzejmych donosicieli" jest w Warszawie, co wynika z nałożenia na siebie kilku kwestii. Najwięcej zgłoszeń dotyczy kierowców volkswagenów
  • "Aplikacja ułatwia pracę straży miejskiej w taki sposób, że przesyła gotowe zgłoszenia, które nie zawierają błędów formalnych" - mówi Szymon Nieradka, założyciel uprzejmiedonosze.net
  • Najbardziej aktywni użytkownicy aplikacji nazywani są "hurtownikami". Na ich koncie jest już ponad 1 tys. zgłoszeń, a zdjęcia wykonane głównie w trakcie drogi do pracy
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onetu

Jeszcze dekadę wcześniej Szymon Nieradka nie zdawał sobie jeszcze sprawy, że problem z niewłaściwym parkowaniem w ogóle istnieje. Radykalizacja jego poglądów nastąpiła dopiero w 2015 r., wcześniej starał się walczyć różnymi miękkimi sposobami. "Spotkałem się z samozwańczym rzecznikiem pieszych w Szczecinie, który przeprowadził mnie przez miasto i pokazał mi rzeczy, o których nie miałem wcześniej pojęcia" - mówi Nieradka. Podkreśla, że w pewien sposób "zniszczyło mu to życie". "Zależy, jak na to spojrzeć" - dodaje.

Agresja odpowiedzią na zwrócenie uwagi

Nieradka próbował walczyć ze źle parkującymi poprzez rozmowę, ale w większości przypadków napotykał ścianę. Często konwersacja kończyła się wybuchem agresji ze strony kierowców. Takie też zasady wprowadził w "Uprzejmie donoszę" - przede wszystkim rozmowa.

"Gdy widzimy kierowcę, najpierw trzeba z nim porozmawiać. Część osób nie zdaje sobie sprawy, że robi coś źle, ale większość działa z premedytacją" - twierdzi twórca aplikacji, dodając, że osoby parkujące zgodnie z przepisami powinny być jakoś nagradzane, nawet naklejką.

Parkowanie w miejscach postojowych często wymaga wykupienia biletu parkingowego i pilnowania, czy nie przekroczyliśmy już czasu, jaki wykupiliśmy. Jeżeli z kolei zostawimy auto w miejscu, gdzie "nikomu nie przeszkadzamy", w tym także zakazom, to nie dość, że nie zapłacimy za miejsce, to jeszcze szansa na otrzymanie mandatu jest znikoma.

"Przepisy pozwalające na parkowanie na chodniku zostały wprowadzone w 1982 r. w trakcie stanu wojennego. Samochody nie miały pałętać się po ulicach, które miały być drożne dla ewentualnego przejazdu kolumny zmechanizowanej.. Nic w tej kwestii nie zmieni się także od 1 stycznia, ponieważ wzrosty wysokości mandatów nie dotyczą tych za złe parkowanie" - opowiada Nieradka.

"Uprzejmie donoszę" pomaga służbom

Straż miejska oraz policja z reguły nie zajmują się sprawami złego parkowania. Nie mają czasu, a ich ograniczona liczba nie sprzyja sytuacji. - "Uprzejmie donoszę" przesyła gotowe zgłoszenia, które nie zawierają błędów formalnych. Wyciąga metadane ze zdjęcia, które trudno zmanipulować. Nie jest to narzędzie do każdej sytuacji, ale pomaga straży miejskiej w pewnym stopniu czyścić okolicę z totalnej patologii - podkreśla Nieradka.

Trudno oczekiwać od strażników miejskich, że będą jeździć do każdego zgłoszenia źle zaparkowanego samochodu. To niewykonalne. - Straż miejska nie zarabia na mandatach za złe parkowanie, a procedura ścigania sprawców jest często droższa niż kwota mandatu. W Polsce panuje przekonanie o parkowaniu stadnym. Wtedy powstaje pytanie, czy karać tego, który pierwszy źle wjechał, czy ostatni. W Warszawie jest to szczególnie widoczne, nie ma żadnej litości - mówi twórca aplikacji.

Zwykło się mówić, że najciemniej jest pod latarnią i w złym parkowaniu także ma ona zastosowanie. - Przy jednej z komend w Szczecinie kierowcy przejeżdżali przez przejście dla pieszych i parkowali w głębi szerokiego chodnika. Nie pomagały apele do funkcjonariuszy. Postawiłem w tym miejscu tabliczkę "parking płatny 10 zł za godz.". To rozwiązało problem - wspomina Nieradka.

Warszawiacy lubią "uprzejmie donosić"

Najwięcej przypadków zgłoszeń dotyczy pojazdów marki Volkswagen. Wysoko w tej statystyce znajdują się także Opel i Renault. Warszawa przoduje z kolei w zestawieniu miast. Za ostatnie 30 dni liczba ta wynosi 25 tys. Drugi Wrocław ma tych zgłoszeń 12 tys. Dzieje się tak nie tylko ze względu na wielkość stolicy.

"Proporcje są porównywalne do Wrocławia. Nie ma jednak w zestawieniu Katowic, a całe woj. śląskie jest nieobecne. Nie ma także Krakowa. Warszawa jest duża, ale to nie wyjaśnia wszystkiego. Stolica zdała sobie sprawę, że nie jest w stanie nadążyć z budową kolejnych miejsc parkingowych. Nie jest w stanie zrobić czegokolwiek, aby wyprzedzić trend na kupowanie nowych aut" - diagnozuje Nieradka.

Źle zaparkowany samochód Foto: Uprzejmie Donoszę
Źle zaparkowany samochód

"Problemem jest zbyt duża liczba samochodów. Pochodzę z Ziem Odzyskanych, gdzie nie traktujemy miasta jako naszej własności. Z kolei w Warszawie jest dużo osób, które pamiętają, jak to miasto wyglądało i jak mogłoby wyglądać. Jest tutaj próba dbania o miasto jako całość" - twierdzi twórca aplikacji.

Nie bez znaczenia jest także presja samochodów na centrum i ograniczona liczba miejsc postojowych. "Idąc tą samą ulicą, możemy dostrzec dwa różne światy. Za osłupkowanym terenem znajdujemy się w totalnej dziczy. Kilka tych rzeczy powoduje, że Warszawa jest na czele rankingu" - dodaje.

"Hurtownicy" zgłosili już nawet ponad 1 tys. sytuacji

Choć sprawy zgłaszane przez użytkowników uprzejmiedonosze.net są jedynie kroplą w morzu, to zazwyczaj kończą się ukaraniem sprawcy, w tej czy innej formie. - Nie jestem w stanie zrobić takiej statystyki dla wszystkich spraw. Służby informują o sprawach zainteresowane strony, a następnie trzeba jeszcze zmienić status sprawy w aplikacji. Mam "hurtowników", którzy robią dużo zdjęć i prowadzą statystyki. Większość spraw kończy się mandatem lub pouczeniem - zaznacza.

"Hurtownik" to określenie osoby, która zgłosiła już w aplikacji dużo przypadków złego parkowania. Nie ma ono negatywnych konotacji, są to ludzie, którzy najczęściej "chodzą do pracy pieszo i po drodze widzą multum ordynarnie zaparkowanych auta". Nie robią tego złośliwie, choć liczba ich zgłoszeń liczona jest już w tysiącach. "Walczą w miejscach, o których pozostali zapomnieli, bo danego chodnika nie widzieli przez całe życie" - podkreśla Nieradka.

Źle zaparkowany samochód Foto: Uprzejmie Donoszę
Źle zaparkowany samochód

Groźby od sfrustrowanych kierowców

To nie jest zabawa, a sprawca wykroczenia ma wgląd w akta sprawy. W sytuacji, w której znamy lub widzimy sprawcę, należy najpierw z nim porozmawiać. Aplikacji użyć w ostateczności. Zdarzają się pytania użytkowników o to, czy nie nastąpił wyciek danych. Wynikają one z niewiedzy, że oskarżony o popełnienie wykroczenia ma prawo poznać dane zgłaszającego (imię i nazwisko). To często wystarczy do zidentyfikowania.

 Foto: Facebook / Uprzejmie Donoszę

Nieradka wskazuje, że jednym z głównych problemów dotyczących złego parkowania są niskie mandaty, jakie musi zapłacić ewentualny sprawca. Wskazuje, że wiele opłat, takich jak bilet na komunikację miejską czy bilet parkingowy, wzrosło. Nie bez znaczenia jest także rosnąca liczba aut na jednego mieszkańca. Od 1997 r. wszystkie te wartości poszybowały w górę, a kary za złe parkowanie zostały w miejscu.

Marzeniem twórcy "Uprzejmie donoszę" jest to, aby aplikacja w ogóle nie była potrzebna. W aktualnej sytuacji sprawuje ona pomocniczą rolę do działań straży miejskiej. W ten sposób Nieradka ma nadzieję także na budowanie większej świadomości społecznej.

Przykład pustego parkingu na 1000 samochodów, przed którym trwa zażarta walka o każdy centymetr chodnika. Odpowiednik w Warszawie to oczywiście CH Złote Tarasy.