Patrol drogówki w nieoznakowanym radiowozie wyposażonym w wideorejestrator zatrzymał do kontroli kierowcę, zarzucając mu przekroczenie dozwolonej prędkości o ponad 50 km na godz. Według policjantki poruszał się on z prędkością 122 km na godz. na odcinku, gdzie obowiązuje ograniczenie do 70 km na godz.
Zatrzymany mężczyzna zaprzeczył, twierdząc, że jego samochód znajduje się w trybie awaryjnym i nie jest w stanie osiągnąć wskazanej prędkości. Dodatkowo powołał się na własne nagranie, które — jego zdaniem — potwierdza, że radiowóz znajdował się w znacznej odległości. Policjanci podkreślali jednak, że urządzenie pomiarowe posiada legalizację i działa poprawnie. Wątpliwości budzi jednak fakt, że prędkość rejestrowana przez wideorejestrator odpowiada prędkości radiowozu, który powinien zrównać się z nagrywanym pojazdem, aby nie doszło do uzyskania błędnego wyniku.
Trudno powiedzieć, kto w tej konkretnej sytuacji miał rację. Nie mamy dostępu ani do nagrania z policyjnego wideorejestratora, ani kamerki samochodowej kontrolowanego kierowcy, co uniemożliwia jednoznaczną ocenę sytuacji. Możemy to jednak zrobić w przypadku innej części przeprowadzonej kontroli.
Aleksey Korchemkin / Shutterstock
Kierowca korzystający z aplikacji drogowej - zdj. ilustracyjne
Policjantka pyta o Yanosika. "To zakazane"
W rozmowie z policjantami kierowca przyznał, że korzystał z aplikacji Yanosik, więc wiedział o patrolu w tym miejscu i pilnował ograniczenia prędkości. Wtedy policjantka zaskoczyła go pytaniem: "Czemu korzysta pan z Yanosika?", sugerując, że to zakazane. Mężczyzna nie krył zdziwienia. I słusznie, bo korzystanie z tej aplikacji oraz podobnych jest w Polsce w pełni legalne. Oczywiście, podczas jazdy kierowcy nie wolno trzymać telefonu w ręku.
Yanosik to popularny system ostrzegający kierowców o wypadkach, fotoradarach, kontrolach policji i innych utrudnieniach na drodze. Co więcej, polska policja od lat współpracuje z twórcami aplikacji przy wielu akcjach specjalnych. We wrześniu ruszyły działania edukacyjno-kontrolne "Zwalniaj przy szkołach", w ramach których użytkownicy otrzymują specjalne komunikaty głosowe i graficzne przypominające o konieczności zmniejszenia prędkości w okolicach szkół i miejsc uczęszczanych przez dzieci.
Sprawa trafi do sądu
Z zarejestrowanej kontroli, za co policjanci kilkukrotnie upominali kontrolowanego, wynika, że sprawa skończy się w sądzie. Kierowca nie przyjął mandatu, ale — zgodnie z obowiązującymi przepisami — i tak zatrzymano mu prawo jazdy na trzy miesiące. Powód? Przekroczenie prędkości o ponad 50 km na godz. na jednojezdniowej drodze dwukierunkowej.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo