Kierowca wyścigowy uciekł z płonącego auta. Wtedy stało się coś nieoczekiwanego
Mateusz Ćwierz
W czasie zawodów 24 Hours of Nürburgring w Niemczech jeden ze ścigających się pojazdów nagle stanął w płomieniach. Gdy kierowca z niego wysiadł, auto samo przejechało na drugą stronę toru, stwarzając ogromne zagrożenie.
Posłuchaj artykułu
00:00/00:00
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
aldorado / Shutterstock
Samochód KTM X-Bow stanął w płomieniach podczas 24-godzinnego wyścigu na torze Nürburgring (fot. 24hNBR\Twitter)
24-godzinne zawody na torze Nürburgring, są jednym z najtrudniejszych wyścigów wytrzymałościowych na świecie. Kierowcy dzień i noc jeżdżą po szalenie trudnej, ponad 25-kilometrowej trasie, nierzadko w skrajnie ciężkich warunkach pogodowych. Te czynniki sprawiają, że biorący udział w wyścigu zawodnicy muszą nieustannie być skupieni na jeździe, aby nie spowodować niebezpiecznego wypadku. Te jednak czasem się zdarzają.
Podczas tegorocznej edycji 24-godzinnego wyścigu miała miejsce bardzo niebezpieczna sytuacja. W szóstej godzinie zawodów pojazd KTM X-Bow, prowadzony przez Niemca, Felixa Von der Ladena, wypadł z toru i nagle zaczął się palić. Kierowca zmuszony był do szybkiego opuszczenia swojego auta, a służby zajęły się gaszeniem pożaru. Wtedy samochód zaczął samodzielnie się toczyć i przejechał na drugą stronę toru. Ostatecznie płonący pojazd zatrzymał się na barierach ochronnych.
Kierowca skomentował całą sytuację w jednym z wywiadów, którego udzielił po wyścigu.
Zbliżając się do zakrętu, nie miałem mocy. W samochodzie spadło ciśnienie benzyny i wtedy zobaczyłem płomienie w kamerze cofania. Starałem się jak najszybciej zatrzymać. Uruchomiłem pokładową gaśnicę i pozostałem w kokpicie tak długo, jak było to możliwe, ponieważ chciałem zahamować. Kiedy to nie zadziałało, a w kabinie było coraz więcej dymu, musiałem wysiąść. Samochód nie ma hamulca ręcznego, dlatego się stoczył. Nie dało się go zatrzymać.
— mówił Felix Von der Laden, cytowany przez serwis jalopnik.com.
Palący się pojazd spowodował spore niebezpieczeństwo dla pozostałych uczestników wyścigu. Na szczęście zarówno niemieckiemu kierowcy, jak i mijającym go rywalom nic się nie stało.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.