Volvo XC60 zazwyczaj jest wybierane przez firmy i osoby, które mogą sobie pozwolić na tego dość drogiego SUV-a. Okazuje się jednak, że na takie cacko klasy premium zdecydowała się także miejska spółka Przedsiębiorstwo Gospodarki Odpadami z Promnika w województwie świętokrzyskim. O całej sprawie na swoim profilu na portalu społecznościowym poinformowało Stowarzyszenie Przyjazne Kielce.

Jak zauważa stowarzyszenie, problemem nie jest to, że PGO zdecydowało się kupić SUV-a, lecz to, jaki samochód wybrała: "No dobra, firma śmieciowa, pracownicy sporo jeżdżą po wertepach może, niech będzie i SUV. Ale okazuje się, że to nie do jeżdżenia po polach, bo z opisu zamówienia wyszło im...Volvo XC60 - wg Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR - najlepiej sprzedające się w Polsce auto klasy premium".

Z dokumentów opublikowanych na stronie internetowej spółki PGO wynika, że ta chciała przeznaczyć na zakup auta 200 tys. zł, przy czym mógł to być nawet samochód używany, ale z przebiegiem do 12 tys. km. Swoją ofertę złożył jedynie dealer Volvo, który model XC60 wycenił na 220 500 zł. Tak wysoka kwota przeznaczona na zakup auta stoi w sprzeczności z dostępnymi środkami finansowymi Kielc, na co wskazuje Stowarzyszenie Przyjazne Kielce: "Czy naprawdę w jednym z najbiedniejszych miast wojewódzkich w Polsce prezes jednej ze spółek miejskich (nie prezydent, a prezes jednej ze spółek miejskich!) musi jeździć autem klasy premium za 230 tysięcy?"

Do zarzutów odniósł się Mirosław Banach, prezes PGO. W jego ocenie - o czym można przeczytać na portalu wkielcach.info - "Niski samochód niestety nie spełniłby wszystkich wymogów. Trzeba poruszać się po drogach żwirowych, czy też drogach leśnych. Nie ma na to wyjścia. I to jest zwyczajny samochód. To była jedyna oferta, jaką złożono do spółki. Zdecydowaliśmy się na używane auto z salonu położonego w Lublinie". Jak dodał prezes Banach, "kupiony został samochód z 2020 roku z 11-tysięcznym przebiegiem za 176 tysięcy złotych netto”.

Wymogi stawiane przez PGO w odniesieniu do kupowanego samochodu wydają się dość dziwne, zważywszy na fakt, że do tej pory spółka korzystała ze Skody Superb z 2014 r. Nawet jeżeli przyjąć, że prezes Banach ma rację, mówiąc, że w przypadku użytkowanego Superba „mieliśmy już do czynienia z kilkoma awariami”, to i tak na rynku dostępne są tańsze SUV-y, które spełniłyby wymagania stawiane samochodowi służbowemu. Wspomniana Skoda ma zostać wystawiona na sprzedaż, PGO chce uzyskać za nią kwotę ok. 40 tys. zł.