30-letni Miko Marczyk jest najbardziej znany z sukcesów rajdowych, na czele ze zdobyciem w sezonie 2025 tytułu Rajdowego Mistrza Europy. To pierwszy Polak od 2017 r., który sięgnął po to trofeum.
Łodzianin trafił także do słynnej Księgi Rekordów Guinnessa — tym razem nie z powodu szybkiej, ale oszczędnej jazdy. W 2025 r. na jednym pełnym baku pokonał Skodą Superb aż 2831 km, osiągając tym samym średnie zużycie paliwa 2,6 l/100 km. Wcześniej przejechał Skodą Octavią RS iV całą trasę z Zakopanego do Krakowa na jednym litrze paliwa.
Teraz Miko Marczyk po raz drugi znalazł się w Księdze Rekordów Guinnessa. Także z powodu niesłychanego talentu do ecodrivingu.
Polski kierowca w Księdze Rekordów Guinnessa
Tym razem Miko Marczyk siadł za kierownicą Audi A6 Sportbacka e-tron w wersji Performance. To 367-konny elektryczny samochód klasy wyższej z dużym akumulatorem trakcyjnym o pojemności użytkowej 94,9 kWh. Według danych technicznych daje mu to zasięg w cyklu mieszanym od 679 do 776 km, a średnie zużycie energii wynosi od 13,6 do 15,8 kWh/100 km.
Polak jednak tak poprawił te dwa ostatnie parametry, że trafił do Księgi Rekordów Guinnessa za najdłuższy przejazd samochodem elektrycznym na jednym pełnym ładowaniu.
Miko Marczyk
Miko Marczyk pobił Rekord Guinnessa w Audi A6 Sportback e-tron
Miko Marczyk pokonał bowiem 1338 km, bijąc poprzedni rekord aż o 133 km. Umit Sabanci, Kenneth Schofield i Fergal McGrath autem Lucid Air Grand Touring przejechali bowiem na jednym pełnym ładowaniu 1205 km.
Średnie zużycie energii Audi A6 Sportbacka e-tron Performance z Marczykiem za sterami wyniosło zaledwie 7,09 kWh/100 km.
Gdzie Miko Marczyk pobił Rekord Guinnessa?
Rekordowy przejazd Miko Marczyka odbył się na polskich drogach publicznych. 30-latek wystartował w Tatrach 11 września 2026 r. o godz. 1.55 w nocy. Trasa prowadziła przez Kraków, a następnie wzdłuż doliny Wisły do Sandomierza. Później Marczyk minął Puławy, Warszawę, Płock, Włocławek, Toruń, Grudziądz i Trójmiasto. Kiedy dotarł na Hel, zawrócił i ruszył w drogę powrotną tą samą trasą. Prąd się skończył między Toruniem a Ciechocinkiem. Średnia temperatura powietrza wynosiła 15 st. C.
W informacji prasowej podkreślono jednocześnie, że "była to próba nastawiona na osiągnięcie maksymalnego zasięgu, z wykorzystaniem techniki ecodrivingu i sprzyjającego ukształtowania terenu. Wynik pokazuje możliwości samochodu w warunkach takiego eksperymentu, nie jest jednak bezpośrednim odpowiednikiem pomiaru WLTP ani zasięgu w typowej codziennej jeździe."
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo