Porsche 911 w wersji Targa pierwszy raz pokazano na IAA we Frankfurcie jesienią 1965 r., zatem bohater tej historii – egzemplarz dostarczony do dilera w Dortmundzie w styczniu 1967 r. – to jeden z pierwszych w ogóle wyprodukowanych. Targa z początku lat produkcji różniła się od późniejszych m.in. tym, że z tyłu zamiast szklanej miała „szybę” z tworzywa sztucznego, zaś zdejmowana środkowa część dachu wykonana była z materiału.

Opisywany czerwony egzemplarz w wersji S posiadał najmocniejszą odmianę dwulitrowego boksera, rozwijającą skromne – jak na dzisiejsze warunki – moc 160 KM, do tego na pokładzie pojawiło się co najmniej kilka pozycji z listy opcji, w tym m.in.: radio Blaupunkta (model Köln), halogeny przeciwmgłowe, skórzana tapicerka i ogrzewanie postojowe Webasto. Auto przez jakiś czas służyło jako tzw. demówka dilera, zaś pod koniec lat 60. zostało wyeksportowane do USA i do 1977 r. było użytkowane przez nowego nabywcę.

Porsche 911 Targa – zapomniane przez 40 lat

W pewnej chwili samochód trafił jednak do garażu – bliższe prawdy będzie chyba jednak określenie „stodoła” (m.in. brak wszystkich ścian) – i trafił pod pokrowiec, właściciel zaś najwyraźniej po jakimś czasie o samochodzie... zapomniał. Targa przestała więc sobie kolejne 39 lat, aż w 2016 r. została odnaleziona przez kolekcjonera i sprowadzona z powrotem do Niemiec. Jej kolejny właściciel wstawił auto do Zuffenhausen i uprzejmie poprosił o przywrócenie do stanu fabrycznego, a ponieważ w Porsche do takich zadań podchodzą z odpowiednim respektem (a właściciel nie liczył się z kosztami), projekt ruszył z kopyta.

Oczywiście, po drodze nie obeszło się bez drobnych kłopotów, bo nawet fabryka miała pewne trudności ze zdobyciem niektórych części i galanterii, ale wreszcie – po trzech latach intensywnych prac – projekt udało się ukończyć. Samo doprowadzenie blach i dachu (poszycie wykonano od nowa z materiału zbliżonego do tego z lat 60.; właścicielowi nie podobał się ten, którego... Porsche używa dziś!) do oryginalnego stanu miało pochłonąć 1000 roboczogodzin, ale chyba było warto. Co więcej, Targi w takiej wersji powstało jedynie 925 szt. w latach 1966-68, więc naprawdę było o co walczyć. Efekty prac możecie podziwiać w galerii.