• Drogi rowerowe w miastach są coraz szersze, powstają nawet skrzyżowania dróg rowerowych o ruchu okrężnym
  • Na drogach rowerowych obowiązują takie same zasady jak na jezdni, po której jeżdżą samochody
  • Na drodze dla rowerów obowiązuje ruch prawostronny
  • Ignorowanie znaków i zasad prowadzi do wypadków i zaskakujących konsekwencji prawnych

O tym, że na drogach rowerowych obowiązują jakieś zasady, przekonał się niedawno pewien warszawski rowerzysta, który stanął przed sądem z powodu zdarzenia sprzed kilku miesięcy i właśnie usłyszał wyrok. Otóż poszło o drobiazg: dwóch panów zbliżało się ze słuszną prędkością do skrzyżowania dróg rowerowych, zapewne nie biorąc na poważnie faktu, iż przecięcie się "ścieżek" jest skrzyżowaniem i że coś z tego wynika. Gdy już stało się jasne, że obaj są na kursie kolizyjnym, mniej-więcej w tym samym momencie obaj nacisnęli hamulce. Nawet nie doszło do fizycznego kontaktu, lecz niestety, rower jednego z panów "stanął dęba", obracając się na osi przedniego koła, zrzucił z siodła swojego jeźdźca, a sam efektownie "przedachował". Rowerzysta, który spadł z roweru, trochę się poobcierał, trochę także uszkodził się jego rower. Był na tyle jednak przytomny, że rozejrzał się, ocenił swoją sytuację i zadzwonił po policję.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo:

Chociaż wiele wskazuje na to, że poszkodowany po prostu jechał za szybko i nie opanował roweru, to jednak wina spadła na drugiego rowerzystę.

Funkcjonariusze upewnili się, jak przebiegło zdarzenie i stwierdzili: znaków na tym skrzyżowaniu dróg rowerowych nie ma (to raczej norma), a ten rowerzysta, który się poobijał, nadjeżdżał z prawej – a zatem miał pierwszeństwo. Sprawa skończyłaby się mandatem, lecz poobijany uczestnik zdarzenia wziął zwolnienie lekarskie na złamany palec – i to na ponad dwa miesiące. A zatem wypadek. Sąd odstąpił wprawdzie od ukarania oskarżonego, ale stwierdził jego winę, a to oznacza, że czekają go pewne wydatki: musi zapłacić odszkodowanie i zadośćuczynienie, co w sumie tworzy kwotę pięciocyfrową.

Wniosek pierwszy: na drogach dla rowerów obowiązują pewne zasady. W skrócie: są one takie same jak na jezdni, po której poruszają się samochody.

Nie ma pasów ruchu, ale obowiązuje ruch prawostronny. Droga dla rowerów jak jezdnia dla aut

Przypomnijmy jeszcze, że na drodze dla rowerów obowiązuje ruch prawostronny, o czym Kodeks drogowy mówi ogólnie, ale wyraźnie:

Obowiązuje to zresztą nie tylko kierującego pojazdem, lecz także wszystkich innych uprawnionych do korzystania z drogi dla rowerów.

Rondo dla rowerów — jak się zachować?

I przepisy, i sam znak ustawiony przed każdym wjazdem na rondo na skrzyżowaniu dróg rowerowych, nie pozostawiają wątpliwości: należy jechać w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Zamiar zjazdu z ronda należy zasygnalizować prawą ręką. Ponieważ nad znakiem "ruch okrężny" znajduje się znak "ustąp pierwszeństwa", należy ustąpić pierwszeństwa pojazdom (rowerom) już znajdującym się na rondzie. Bardzo proste.

Oczywiście nie należy się dziwić, że niektórzy rowerzyści skręcający w lewo na takim rondzie chętnie wybiorą krótszą i o wiele wygodniejszą opcję jazdy pod prąd, przy czym ryzyko, że w pobliżu zaczai się policjant z bloczkiem mandatowym, jest naprawdę znikome. Natomiast ryzyko, że jadąc w ten sposób, prędzej czy później spowoduje się wypadek, jest jak najbardziej realne. Niewiele trzeba: złamana ręka u osoby, na której wymusiliśmy pierwszeństwo i już mamy wypadek, a w konsekwencji sprawę karną – nie ma co do tego wątpliwości. Ale nawet zwykłe kolizja z kolarzem jadącym na karbonowej szosie może być przykra, jeśli trzeba mu w konsekwencji zafundować nowy rower.

Uważajcie na siebie, a najlepiej także kupcie sobie ubezpieczenie OC.

Przeczytaj także: Ubezpieczenie OC dla rowerzystów — nie trzeba, ale można. Niedrogo wychodzi