• Gamę powiększono o wersję z silnikiem 2,8 l o mocy 204 KM i sporym momentem obrotowym (500 Nm)
  • Hilux doczeka się szybszej nawigacji, Android Auto i CarPlay na 8 calowym ekranie oraz mocnego nagłośnienia opracowanego przez JBL
  • Zmiany objęły układ jezdny i przeprogramowany zestaw stabilizacji samochodu – Toyota obiecuje wyższy komfort jazdy na asfalcie. Niewykluczone, że Hilux lepiej wypadnie w teście łosia

Wbrew pozorom diesle w Toyocie wciąż mają przyszłość. Mimo hybrydowej ekspansji Japończycy wcale nie rezygnują z silników wysokoprężnych nie tylko w Europie, ale i w innych regionach świata. Już w zeszłym roku w Japonii i Filipinach debiutowały bowiem samochody z nowym dieslem 1GD 2,8 l (m.in. Granace czyli dość komfortowy minibus). Teraz pora na Europę i odświeżonego Hiluxa.

Odnowiony Hilux z mocniejszym silnikiem nie jest przy tym żadną niespodzianką. Toyota wreszcie postanowiła ukrócić cierpienia sprzedawców, którzy długo wysłuchiwali klientów narzekających na zbyt niską moc oferowanych motorów. Stąd decyzja o powiększeniu gamy o wersję z silnikiem 2,8 l o mocy 204 KM i sporym momentem obrotowym (500 Nm). Tyle wystarczy, by Hilux rozpędzał się w 10 sekund do 100 km/h co oznacza postęp aż 2,8 s w porównaniu z wersją 2,4 l. Niestety nie każdy będzie mógł go zamówić. Kto potrzebuje Hiluxa z najkrótszą kabiną nie znajdzie diesla 2,8 l (tylko w wersjach podwójną kabiną i tzw. półtorej kabiny).

A skoro pod maską pojawiło się wreszcie coś mocniejszego to przy okazji zafundowano Hiluxowi lifting. Oczywiście wiąże się z tym pytanie czy pikapy w ogóle potrzebują liftingów (Toyota wspomina nawet o wyrafinowanej stylizacji). Czy kupując wóz do ciężkiej pracy (i nie chodzi jedynie o zajęcie na budowach czy na roli, ale także transport innych ładunków – łącznie z militarnym) ktoś zaprząta sobie głowę odświeżonym przodem z nowym grillem, światłami i zderzakiem? Takowy znajdziemy w Hiluxie. Jest zatem nowy trójwymiarowy grill. Do tego zmieniony zderzak, opcjonalne światła LED (nowocześniej lampy przednie i tylne tylko za dopłatą), felgi 18 calowe i paleta kolorów wzbogacona o trzy nowe kolory lakiery (w skrócie czerwień, brąz i niebieski).

Zmiany objęły również kabinę. W istocie Hilux prezentuje się w środku dostojniej dzięki dokonanym modyfikacjom. Nie zabrakło dużego 8 calowego ekranu, nowej nawigacji (cały zestaw działa szybciej) z baterią przycisków oraz Android Auto i CarPlay. W najbogatszej odmianie Invincible (czyli po prostu niezwyciężony) nie zabrakło nawet podświetlenia w drzwiach oraz skórzanej tapicerki (do obecnie dostępnego auta oferowany jest pakiet nazwany Invincible). Do tego jeszcze coś wyjątkowego: nagłośnienie na miarę premium. Na potrzeby Hiluxa JBL opracował pakiet z 8 kanałowym wzmacniaczem (łączna moc 800 W, czyli średnio po 100 W na kanał) i 9 głośnikami oraz układem Clari-Fi (to opracowana przez Harmana technika poprawy brzmienia skompresowanych nagrań, czyli np. popularnych plików mp3.

Modernizacja Hiluxa oznacza także zmiany w technice a ściślej poprawę komfortu jazdy po asfaltowych drogach (Toyota obiecuje, że nie wpłynęło to negatywnie na możliwości terenowe). Poprawiono zatem zawieszenie (resory i amortyzatory) i układ kierowniczy. Usprawniono także układ kontroli stabilizacji (VSC) i reakcję na pedał gazu. Toyota wspomina przy tym o elektronicznym systemie działającym jak mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu i nowym układzie monitorowania kąta skrętu kół. Całość zmian w układzie jezdnym nie powinna dziwić po wpadce Hiluxa w teście łosia przeprowadzonym przez szwedzki magazyn Teknikens Varld. Teraz będzie lepiej?

O cenach jeszcze nie wspomniano. Robert Mularczyk z polskiego oddziału Toyoty zapewnia, że próżno jednak liczyć na niższe ceny nowej wersji niż obecnie dostępnej odmiany. Na polski cennik jeszcze poczekamy co najmniej do jesieni, gdyż debiut nowego Hiluxa na naszym rynku zaplanowano dopiero na styczeń przyszłego roku. Niemniej Toyota wspomina również o tym, że na rynkach Europy Wschodniej auto pojawi się już w lipcu. Dotyczy to jednak Rosji.