Ujawnione niedawno statystyki za rok 2018, choć są nieco lepsze niż w roku 2017, nadal pozostawiają wiele do życzenia. Wciąż na polskich drogach jest znacznie więcej wypadków z ofiarami śmiertelnymi niż w innych krajach Unii, a największym zagrożeniem nadal jest nadmierna prędkość. Zapędy kierowców mają ograniczyć takiej akcje jak dzisiejsza.

Kaskadowy pomiar prędkości polega na tym, że kontrole prowadzone są na tej samej drodze, w tym samym czasie, ale w różnych miejscach przez patrole ustawione kolejno po sobie na określonym, często krótkim odcinku drogi.

Zaplanowane działania mają m.in. charakter prewencyjny. Policjanci zaznaczają jednak, że kierujący, którzy dziś nie będą stosować się do ograniczeń prędkości, a szczególnie ci, którzy będą tę prędkość rażąco przekraczać, nie mogą liczyć na pobłażliwość.

Podczas ostatniej akcji „Kaskadowy pomiar prędkości” liczba wykroczeń ujawnionych w związku z łamaniem ograniczeń i zbyt szybką jazdą była ponad trzykrotnie większa niż w dniu bez takiej akcji. To powinno dać kierowcom do myślenia, zwłaszcza że podczas ostatniej akcji prawo jazdy straciło aż 161 kierujących. Dla porównania w zwykły dzień „drogówka” zatrzymuje średnio około 60 uprawnień.

Przypomnijmy, że maksymalny mandat za pojedyncze wykroczenie to obecnie 500 zł, natomiast łącznie za popełnione wykroczenia możemy być ukarani mandatem równym 1000 zł. Jeśli nie przyjmiemy mandatu, sąd może zaś wymierzyć grzywnę do 5000 zł.