Nie trzeba było długo czekać. Chociaż nowy, 2026 r. dopiero się zaczął, Straż Graniczna ma już na koncie kilka odzyskanych pojazdów. Jeden z nich jest nietypowy, bo to maszyna budowlana. W 2025 r. funkcjonariusze samego tylko Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej przechwycili ponad 180 skradzionych pojazdów. Czy w tym roku ta liczba się zmieni?
Posłuchaj artykułu
00:00/00:00
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Komenda Główna Straży Granicznej
Funkcjonariusze Straży Granicznej zatrzymujący auto do kontroli na granicy
W niecałe dwa tygodnie 2026 r. Straż Graniczna zdążyła odzyskać już kilka skradzionych pojazdów, w tym auta osobowe i maszynę budowlaną
Funkcjonariusze przechwycili w tym roku aż trzy auta z segmentu premium: BMW serii 5, Mercedesa Klasy S i Lexusa RX 450h
Dwóch zatrzymanych kierowców nie zdawało sobie sprawy z tego, że mają pojazdy pochodzące z przestępstwa. Tłumaczymy, jak to sprawdzić
Działania funkcjonariuszy Straży Granicznej pokazują, że złodzieje dobrych postanowień noworocznych nie mają. Mundurowi wciąż zatrzymują na granicy pojazdy pochodzące z kradzieży — zmiana roku kalendarzowego nie zadziałała na przestępczy świat jak magiczna różdżka. Funkcjonariusze nie mieli przerwy nawet 1 stycznia 2026 r. — już wtedy podczas kontroli granicznej natrafili na pierwszy w tym roku skradziony samochód.
Pierwszym ujawnionym autem było BMW serii 5 (E60) na belgijskich numerach rejestracyjnych. Do odprawy granicznej zgłosiły się dwie osoby, ale żadna z nich nie była właścicielem pojazdu — nic dziwnego, figurował bowiem w bazie jako utracony na terenie Belgii.
Ten samochód został odzyskany przez funkcjonariuszy Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej. Kilka dni później, tuż przed północą 8 stycznia, mundurowi Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Straży Granicznej zatrzymali mężczyznę, który próbował wyjechać z Polski skradzionym Mercedesem Klasy S (W222). Jak informują pogranicznicy, za kierownicą siedział "obywatel Niemiec narodowości rosyjskiej".
Mercedes-Benz Klasy S W222 odzyskany na polsko-rosyjskim przejściu granicznymKomenda Główna Straży Granicznej
Kierowca miał wymagane dokumenty, ale auto widniało w bazie jako utracone w Austrii. Przesłuchany 41-latek był zaskoczony takim obrotem spraw — twierdził, że kupił limuzynę z legalnego źródła. To jednak nie pomogło i auto o wartości 140 tys. zł trafiło na parking depozytowy, bo toczy się wokół niego śledztwo.
Funkcjonariusze Straży Granicznej odzyskują nie tylko samochody
Niestety, wymienione wyżej zdarzenia nie były jedynymi w tym roku. Kolejne przypadki pojazdów pochodzących z kradzieży ujawnili funkcjonariusze Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej, który ma duże doświadczenie w zwalczaniu przestępczości samochodowej. W czwartek 8 stycznia mundurowi odzyskali w Medyce Lexusa RX 450h o szacunkowej wartości 100 tys. zł. Auto miało zmienione numery identyfikacyjne (VIN) i było poszukiwane przez hiszpańskie służby, bo tam zostało skradzione.
Lexus RX 450h zatrzymany w MedyceBieszczadzki Oddział SG
Dzień później inny skradziony pojazd "wypłynął" na przejściu granicznym w Korczowej. 35-letni obywatel Ukrainy wyjeżdżał z Polski ciężarówką z naczepą, na której przewoził koparki. To nie ciężarówka była problemem.
W trakcie kontroli legalności pochodzenia jednej z maszyn okazało się, że jest ona poszukiwana przez krajowe służby. Koparkę o szacunkowej wartości 160 tys. zł skradziono ponad 9 lat temu na terenie Polski. Pojazd został zatrzymany, a kierowcę przesłuchano. Mundurowi prowadzą dalsze czynności w sprawie
— informuje dział prasowy Komendy Głównej Straży Granicznej.
Koparka nie przekroczyła granicy. Okazała się kradzionaBieszczadzki Oddział SG
Jak nie kupić skradzionego pojazdu?
W dwóch z tych kilku opisywanych przypadków kierowcy nie byli świadomi, że pojazdy, którymi podróżowali (lub je wieźli), pochodziły z kradzieży. Taka sytuacja może przydarzyć się każdemu, dlatego należy zachować czujność podczas zakupu samochodu z drugiej ręki. Oprócz sprawdzenia stanu technicznego auta warto wykonać też kilka innych czynności, które pozwolą uniknąć poważnych problemów prawnych:
1
Wygenerowanie raportu w rządowej usłudze "Historia Pojazdu". Dzięki znajomości numeru VIN, numeru rejestracyjnego i daty pierwszej rejestracji, kierowca może sprawdzić przeszłość pojazdu.
2
Porównanie danych z raportu z ogłoszeniem. Nieścisłości i odstępstwa to nie tylko pole do negocjacji ceny auta, ale też ostrzeżenie.
3
Przyjrzenie się tabliczce znamionowej. Warto sprawdzić, czy w okolicy numeru identyfikacyjnego nie ma śladów ingerencji (inna czcionka, nierówne odstępy między znakami, ślady obróbki metalu).
4
Sprawdzenie numeru VIN w komercyjnych bazach danych. Płatne narzędzia mogą pozwolić rozwiać wątpliwości po przeczytaniu bezpłatnego raportu z "Historii Pojazdu".
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.