To nowe przepisy, które zaczną obowiązywać w wakacje, a najpóźniej w tym roku, o ile parlament będzie miał czas się nimi zająć. W ten sposób policja ma zamiar jeszcze skuteczniej walczyć z piratami drogowymi.

Wiele razy pisaliśmy już, że najlepszym sposobem na walkę z piratami czy w ogóle kulturę jazdy i zachowania na drogach jest edukacja i prewencja. Nadal na kursach prawa jazdy główny nacisk kładzie się na wkuwanie przepisów i zaliczenie testu, a zbyt mało jest zajęć z psychologami, zbyt łatwo lekarze wydają zaświadczenia o braku przeszkód do prowadzenia pojazdów. Również po uzyskaniu prawa jazdy kierowcy nie są już dalej edukowani, nie wszyscy mają możliwość dokształcania pod okiem specjalistów. Tak jest w innych krajach, w których jest znacznie mniej wypadków i ofiar.

Mówiąc o prewencji, mamy na myśli patrole policyjne, których sama obecność na drodze ostudzi zapał niejednego kierowcy. Teraz doproszenie się o interwencję takiego patrolu w miejscach, w których nagminnie łamane są przepisy, jest raczej niemożliwe. Policjanci wolą sprawdzać, czy osoby poddane kwarantannie są rzeczywiście w miejscu, w którym powinny być, niż stać i pilnować porządku na ulicy czy przed przejściem dla pieszych. To nowe zajęcie jest znacznie łatwiejsze i – jak mówią sami policjanci – nie ma problemu, żeby w kilka godzin uzbierać sporą sumę z mandatów. No cóż, łatwiej wprowadzić rygory niż edukować.

Foto: Auto Świat
Auto Świat 21-22/2020