Konsjerż. Oto magiczne słowo klucz do świata luksusu. W przypadku samochodów klasy premium usługa zdalnej pomocy jest coraz częściej wliczana w cenę. Dla kierowcy oznacza to niebywały komfort graniczący z rozleniwieniem. Wystarczy bowiem jeden telefon, by ktoś za nas wyszukał ciekawe miejsce a adres przesłał bezpośrednio do nawigacji. Konsjerż przyda się także do zamówienia stolika w restauracji czy rezerwacji biletów do kina. Na tym nie koniec. Volvo w poszukiwaniu luksusu sięga po kolejne udogodnienia: tankowanie, mycie i serwis. I mierzy w takie marki jak m.in. Bentley, który zdalne tankowanie oferuje klientom w USA.

Bentley - usługa tankowania na miejscu

Za pośrednictwem aplikacji będzie można zamówić zdalne tankowanie samochodu, umycie a nawet odbiór auta celem przeglądu w ASO. Wystarczy tylko skorzystać z aplikacji i zamówić określoną usługę. Pracownik realizujący zamówienie otrzyma specjalny jednorazowy cyfrowy klucz do otwarcia i zamknięcia samochodu. I zapewni nam tankowanie nawet na parkingu (z odpowiedniej małej mobilnej cysterny). O myciu na miejscu można raczej zapomnieć. Samochód zapewne trafi do myjni i zostanie podstawiony we wskazane miejsce. Podobnie w przypadku niezbędnego przeglądu.

Volvo - aplikacja do zamawiana nowych usług: tankowania, serwisu czy mycia

Pojawia się zasadne pytanie. Czy jest w ogóle zapotrzebowanie na zdalne tankowanie czy serwis? Według badań Volvo ponad 70 proc. klientów chciałoby skorzystać z wygodnej usługi, dzięki czemu nie musieliby samodzielnie odwiedzać stacji paliw. Niewiele mniejsze (56 proc.) jest grono klientów zainteresowanych oddawaniem auta na przegląd i dostarczaniem we wskazane miejsca (tzw. usługa door to door). Aż 49 proc. badanych chciałoby, aby ich własne samochody podstawiano tam gdzie trzeba.

Nowa usługa ma póki co charakter pilotażowy. Jako pierwsi skorzystają z niej wybrani klienci w San Francisco. Volvo przy okazji tłumaczy, że całe przedsięwzięcie będzie miało na celu „zdefiniowanie potrzeb rosnącej rzeszy klientów i rozwój funkcjonalności w taki sposób, aby spełnić ich potrzeby”. Wydźwięk marketingowy genialny. A przy okazji zysk w postaci poszerzenia znajomości potrzeb klientów. Volvo bowiem konsekwentnie bada rynek i szuka kolejnych nisz w których mogłoby zaistnieć i przede wszystkim znacząco wyróżnić się na tle konkurencji.

Volvo testuje dostawy kurierskie prosto do bagażnika

Pomysł na ciekawe usługi dla klientów Volvo nie jest precedensowy. Volvo kilka lat temu próbowało już sił z dostawami prosto do bagażnika samochodu. Wystarczyło tylko złożyć zamówienie w odpowiednim sklepie a następnie zlecić dostawę do samochodu. Kurier lokalizował pojazd i przy użyciu jednorazowego klucza otwierał bagażnik i zostawiał paczkę. Podobny projekt prowadziło także Audi oraz w mniej zaawansowanej formie Rolls Royce w Kuwejcie. Wiele wskazuje na to, że na fazie programów badawczych się nie skończy i z usługi będzie można z czasem korzystać bez względu na to czy znajdujemy się w Sztokholmie, Paryżu, Warszawie czy nawet w małej miejscowości na Podkarpaciu. Wszędzie tam, gdzie działa dana firma kurierska usługa będzie docelowo dostępna.

Testy dostaw do bagażnika: Audi, Amazon i DHL

Warto zwrócić uwagę na jedno stwierdzenie: dostępna usługa. Nietrudno o wrażenie, że już niedługo kupno nowego samochodu będzie wiązało się z wieloma udogodnieniami w postaci pomysłowych usług. Będzie z nich można oczywiście korzystać do woli wiążąc się tym samym z producentem samochodu i jego poddostawcami bardziej niż obecnie. Zatankujemy na stacji paliw rekomendowanej przez koncern motoryzacyjny. Podobnie w przypadku zakupów różnych towarów: od drobnych spożywczych po znacznie bardziej wartościowe urządzenia elektroniczne. Kupno biletów do kina przejdzie przez system rezerwacji Volvo czy innej marki. Podobnie z rezerwacją stolika w knajpie czy pokoju w hotelu. Uzależnienie może się pogłębiać tym bardziej im wzrośnie nasze zadowolenie z usług. Ciekawe tylko za jaką cenę.