• Pod maską ręcznie wykonane V8 o pojemności 6,2 l i mocy 688 KM - to o kilkadziesiąt KM więcej niż w BMW M5
  • Cadillac obiecuje prędkość maksymalną powyżej 200 mph, czyli ponad 320 km/h
  • Wszystkie samochody z pierwszej partii produkcyjnej zostały błyskawicznie zarezerwowane, pozostali klienci muszą wpisać się na listę oczekujących

Cadillac zapowiada zero kompromisów i najpotężniejszy samochód w swojej historii - CT5-V Blackwing (wraz z nim pojawi się mniejszy i słabszy sedan CT-V Blackwing). Jest mocniejszy od europejskiej konkurencji, czyli przede wszystkim Audi RS6, BMW M5 czy Mercedesa-AMG E 63 S. Z ogromnego, ręcznie budowanego silnika 6.2 V8 wykrzesano bowiem 668 KM i 893 Nm. Jest czego zazdrościć.

Cadillac CT5-V - ponad 320 km/h

Bez wątpienia szykuje się prawdziwa gratka dla kolekcjonerów, gdyż produkcję pierwszej serii ograniczono do zaledwie 250 sztuk. Nietrudno zgadnąć, że pula rezerwacji wyczerpała się błyskawicznie. Obecnie można co najwyżej wpisać się na listę rezerwową i grzecznie czekać. Cadillac obiecuje, że gdy pojawi się więcej aut, to z pewnością dealer skontaktuje się z zainteresowanymi klientami.

Jaka moc, takie osiągi. Producent ogranicza się do obietnicy przekroczenia 200 mph, czyli ponad 320 km/h. Znamy także przyspieszenie od 0 do 60 mph (czyli 96,5 km/h). To 3,7 s w przypadku opcjonalnej automatycznej skrzyni biegów (można nawet wymusić późniejszą zmianę biegów, przytrzymując wciśniętą łopatkę). Niby niewiele, ale można oczekiwać więcej. O osiągach w przypadku wersji ze standardową 6-stopniową przekładnią ręczną niestety nie wspomniano.

Cadillac CT5-V - nie tylko Ferrari Enzo

Nie dziwi eksponowanie określonych elementów wyposażenia. Przy tak potężnym silniku Cadillac nie zapomniał o odpowiednim układzie hamulcowym. Do pracy zaprzęgnięto zatem Brembo, które opracowało 6-tłoczkowy układ z przodu i 4-tłoczkowy układ z tyłu oraz karbonowo-ceramiczne tarcze (jednym z pierwszych aut z takimi tarczami było Ferrari Enzo). Do tego oczywiście sztywniejsze sprężyny oraz elektronicznie sterowane zawieszenie czwartej generacji (o wymownej nazwie Magnetic Ride Control 4.0), dzięki któremu pokonywanie zakrętów nie będzie już takim wyzwaniem jak w zwyczajnej wersji z podstawowym silnikiem. Nie zabrakło także szerszych opon z tyłu (305/30 R19 i 275/35 R19) osadzonych na kutych felgach.

Ceny? To zaledwie 84 990 dolarów, czyli znacznie taniej niż w przypadku podstawowej wersji BMW M5 z 4.4 V8 xDrive (103 500 dolarów). Problem w tym, że klienci za oceanem mogą zamówić M5 bez problemu, a na Cadillaca będą musieli poczekać, wpisując się na listę rezerwową. Póki co pierwsza pula aut już została w całości zarezerwowana, więc spóźnialscy muszą uzbroić się w cierpliwość. Jak długo? To już słodka tajemnica Cadillaca.