• Samochód powstał na tej samej platformie, na której zbudowano SUV-a Cullinana
  • Jedynym silnikiem Ghosta jest turbodoładowane V12 o poj. 6,75 l zainstalowane tuż za przednią osią, by uzyskać idealne rozłożenie masy
  • Do wykorzystania 563 KM i 850 Nm - to oznacza 4.8 s do 100 km/h i prędkość maksymalną ograniczoną do 250 km/h

Rolls-Royce twierdzi, że bardzo uważnie wysłuchał swoich klientów podczas prac nad zupełnie nową limuzyną Ghost (trwały łącznie 6 lat). Torsten Müller-Ötvös, kierujący brytyjską marką, już od dekady zapewnia, że współcześni klienci oczekują od nowej limuzyny więcej niż kiedykolwiek. Nietrudno zatem zgadnąć, że niemal wszystko zaprojektowano od nowa. Z minionej epoki pozostały jedynie parasole i słynna wysuwana figurka "Spirit of Ecstasy". Pora na skromność, by zdecydowanie nie epatować luksusem. Bez wątpienia to spore wyzwanie w przypadku ogromnego auta o długości ponad 5,5 m.

Niespodzianek jest sporo. Rolls-Royce podkreśla, że stworzył wyrafinowany samochód, jeszcze przyjemniejszy w prowadzeniu (według firmowych badań klienci w Ameryce i Europie sami prowadzą swoje auta). Czyżby szofer miał zamienić się miejscami z nabywcą auta? A może po prostu straci pracę? By zyskać na radości z jazdy… odrzucono dotychczasową platformę, co zapewne oznacza koniec żartów z pokrewieństwa z BMW.

Architektura luksusu

Ghost skrywa bowiem pod zgrabnym nadwoziem modułową platformę „Architecture of Luxury”, co oznacza napęd na wszystkie koła i techniczne smaczki w zawieszeniu (nie zabrało pneumatyki). Firma chwali się m.in. innowacyjnym dodatkowym amortyzatorem górnego wahacza (nad przednim zawieszeniem), by poprawić stabilność i komfort. Nie zabrakło układu Flagbearer, znanego choćby z luksusowego SUV-a Cullinan, czyli kamery stereo obserwującej nawierzchnię, by zawczasu dostosować pracę zawieszenia do tego, co wykryje obiektyw (działa do 100 km/h). Żadna dziura już nie wstrząśnie czy nie zmiesza podróżującymi.

Na liście technicznych smaczków jest jeszcze jeden wspomagacz. To Planar, czyli układ kontrolujący pracę skrzyni biegów, by przełożenia zmieniała uwzględniając dane z nawigacji GPS. Innymi słowy, to elektronika wie lepiej, jakiego biegu użyć, by pokonać zakręt. Kierowca ma się relaksować, bez względu na to, czy prowadzi szofer czy szczęśliwy nowy nabywca.

V12 ma się dobrze

Pod maską skromność? Bynajmniej! Do napędu przewidziano wyłącznie turbodoładowany silnik V12 6,75 l, zainstalowany tuż za przednią osią, by uzyskać idealne rozłożenie masy. Zależnie od klienta Rolls-Royce przekonuje, że mapę silnika stworzono tak, by zapewnić „wystarczające osiągi”. Bardziej dociekliwym serwuje zaś krótką wzmiankę, czyli 563 KM i 850 Nm (dostępne już od 1600 obr./min), przekazywane na wszystkie koła (napęd na cztery koła, technika wszystkich skrętnych kół). Do tego 4.8 s sprintu do 100 km/h i prędkość maksymalna ograniczona do 250 km/h.

Luksus? Jest czym się chwalić. Brytyjczycy nie kryją dumy z nowego układu oczyszczania powietrza z zaawansowanym zestawem filtrującym (m.in. nanowłóknina znana z maseczek antysmogowych). Samochód stale analizuje jakość powietrza i w razie potrzeby automatycznie włącza tryb recyrkulacji. Wówczas potrzebuje mniej niż dwóch minut, by usunąć „prawie wszystkie ultradrobne cząsteczki”. Na tym jednak nie koniec.

Dach jako głośnik, czyli wzbudniki w Rolls-Royce

Nie zapomniano o odpowiedniej akustyce, by skutecznie odizolować kabinę od hałasu. Same materiały tłumiące (m.in. dwuwarstwowe maty filcowe) ważą ponad 100 kg! Mnóstwo pracy poświęcono na analizę hałasu i wszelkich odgłosów wytwarzanych przez poszczególne elementy wyposażenia. Wyciszono zatem np. kanały wentylacyjne, by wyeliminować niepożądany szum przepływu powietrza. W tej walce z hałasem nawet przedobrzono (skupiono się na eliminacji różnych rezonansów), gdyż uzyskano efekt, który mógłby wywołać dość niepożądane konsekwencje u podróżujących (porównywalne z tym co odczuwa człowiek w komorze bezechowej). Stąd subtelnie wygenerowane sztucznie pasmo częstotliwości, czyli dźwięk poprawiający nastrój.

I stąd również porządne nagłośnienie Bespoke Audio, w którym wykorzystano progi samochodu jako komorę rezonansową (wcześniej fragmenty nadwozia jako komory wykorzystał m.in. Mercedes czy Volvo). Prócz tradycyjnych głośników nie zabrakło nawet wzbudników w dachu, by wykorzystać jego powierzchnię do wzmocnienia efektu przestrzennego grania. Sam dach zasługuje też na uwagę ze względu na perforowaną podsufitkę Starlight wypełnioną światłowodami, by imitować efekt rozgwieżdżonego nieba (znane już od ponad dekady m.in. z modelu Phantom). Nie zabrakło także podobnego efektu w desce rozdzielczej przed pasażerem (do podświetlenia wykorzystano 152 LED-y i ponad 90 tys. laserowo przygotowanych punktów).

Oczywiście technika LED zagościła nie tylko w kabinie. Rolls-Royce Ghost zyskał bowiem przednie reflektory LED (diody podświetlają także grill!) i laserowe o zasięgu ponad 600 m. Kierowcę czy szofera wesprze także asystent jazdy nocnej z funkcją wykrywania pieszych i zwierząt, by nic nie umknęło uwadze. Lista asystentów też jest niemała, więc pozostaje tylko relaksować się w czasie podróży – bez względu na to, które miejsce zajmiecie w samochodzie.