Nowy Volkswagen Golf R Variant łączy wodę z ogniem. Teraz jest nie tylko najmocniejszym kombi w historii modelu, ale też najzdolniejszym. Dzięki opcjonalnemu hakowi może przykładowo pełnić funkcję szybkiej lokomotywy – z uciągiem na poziomie 1,9 t nie wymięka nawet przy nieco większych przyczepach. Ale jakiego potencjalnego właściciela "erki" w ogóle to interesuje? Przejdźmy do tego, co w tym modelu najciekawsze, czyli cyferek.

Nowy Volkswagen Golf R Variant – dane techniczne

W porównaniu z pokazanym w zeszłym roku hatchbackiem kombi ma o 4 proc. niższy współczynnik oporu powietrza i o 6 proc. lepiej rozdystrybuowaną masę pomiędzy osiami. Klasyczny Golf R góruje jednak pod względem masy własnej (kombi jest o niecałe 80 kg cięższe) i krótszego o 0,2 s czasu przyspieszenia od 0 do 100 km/h.

To zaś oznacza, że pomimo przyrostu mocy (320 KM; zmiana o 20 KM) i maksymalnego momentu obrotowego (420 Nm; zmiana o 20 Nm) nowy Golf R Variant osiąga pierwszą setkę po 4,9 s, czyli... dokładnie takim samym czasie, jak poprzednia generacja. To samo jest z prędkością maksymalną, która jak poprzednio po wybraniu opcjonalnego pakietu R Performance wzrasta z 250 do 270 km/h.

Zawiedzeni? Volkswagen uznał, że nie ma potrzeby ingerowania w osiągi. Lepiej było przekierować energię inżynierów na systemy ulepszające prowadzenie i zwiększające doznania z jazdy. Jedyna zauważalna różnica w tabelkach z liczbami to spadek średniego spalania. Volkswagen obiecuje wyniki na poziomie 7,2-7,3 l/100 km (norma NEDC).

Prawdziwe zmiany ukryte są głębiej. Spece Volkswagena pogrzebali w oprogramowaniu wspomagania kierownicy, dzięki czemu progresywny układ lepiej dopasowuje się do sytuacji na drodze i oczekiwań kierowcy. Podobnie jest z podwoziem – obniżone o 2 cm względem "cywilnego" kombi zawieszenie może być wyposażone w opcjonalne adaptacyjne amortyzatory. Ulepszono także układ hamulcowy, który wykorzystuje teraz 18-calowe tarcze z przodu (o cal większe niż w poprzedniku). To o tyle interesujące, że tyle samo cali mają standardowe obręcze aluminiowe Golfa R Variant – w opcji są "dziewiętnastki" i dobrze znoszące jazdę po torze opony semi-slick.

Nowy Volkswagen Golf R Variant – cyfrowy diabeł

Elektronika, elektronika i jeszcze raz elektronika. To dzięki niej Golf R Variant potrafi niemalże sam zadriftować (wystarczy wybrać tryb Drift i wcisnąć gaz) albo dostroić się tak, by kierowca mógł osiągnąć jak najlepszy czas przejazdu po legendarnym torze Nürburgring – w tym celu należy przesunąć pokrętło trybów jazdy na pozycję Special. Pomimo odwołania do Zielonego Piekła Volkswagen twierdzi, że to ustawienie doskonale sprawdzi się także na innych torach. Te dwa tryby dostępne są jednak tylko z pakietem R Performance. Standardowo wszyscy kierowcy "erek" mają do wyboru cztery ustawienia: Comfort, Sport, Race i konfigurowalny Individual.

Specjalne tryby jazdy to, naturalnie, tylko początek obszernej listy nowinek technologicznych. Nad bezpieczną jazdą czuwać będzie układ ESC z dwoma ustawieniami czułości i możliwością całkowitego odłączenia. No, prawie, bo i tak może zostać wybudzony, jeśli system Front Assist wykryje zagrożenie. Wzorem hatchbacka Golf R Variant otrzyma także inteligentny napęd 4MOTION z funkcją rozdzielania momentu obrotowego nie tylko pomiędzy osie, ale też tylne koła. W ekstremalnej sytuacji na koło znajdujące się po zewnętrznej stronie zakrętu może trafić nawet 100% potencjalnej mocy.

Tak jak działaniem elektronicznej blokady dyferencjału (XDS) i ustawieniami adaptacyjnego zawieszenia (DCC), napędem można zarządzać za pomocą "menedżera dynamiki pojazdu", czyli systemu VDM (Vehicle Dynamics Manager). Moc już w standardzie przekazywana jest na koła za pośrednictwem dwusprzęgłowej, 7-biegowej skrzyni automatycznej DSG.

Volkswagen Golf R Variant – sportowa dusza

Niemieckie kombi roztacza sportową aurę nie tylko zaawansowanym układem jezdnym, ale także wyglądem zewnętrznym i gadżetami w kabinie. W zasadzie nie trzeba ich nawet opisywać, bo są tożsame z tym, co znamy już z hatchbacka. Z zewnątrz "erkę" zdradza nieco bardziej muskularna sylwetka będąca efektem zastosowania większych kół, poszerzonych progów bocznych, zderzaków z agresywniejszymi wycięciami, pomalowanego na czarno dyfuzora i dużych końcówek wydechu. Jest groźnie, ale wciąż nie wulgarnie.

A w kabinie? Po otwarciu drzwi kierowca zastanie półkubełkowe fotele z perforowaną skórzaną tapicerką (albo pokryte szarą alcantarą) i kierownicę ze specjalnym przyciskiem R oraz umieszczonymi za nią magnezowymi łopatkami do ręcznej zmiany biegów. Są także dekory imitujące włókno węglowe i dodatkowe, “wyczynowe” wskaźniki na cyfrowych zegarach.

Pierwsze egzemplarze tego samochodu zaczną pojawiać się w europejskich salonach już w połowie sierpnia. Ile będzie kosztować nowy Golf R Variant? Tego na razie nie wiadomo, ale cennik z pewnością będzie otwierać kwota przekraczająca 200 tys. zł. I żal tylko, że nawet za dopłatą pod maską nie będzie można mieć legendarnej jednostki VR6.