Pamiętacie to jeszcze? W 2010 r. podczas salonu samochodowego w Paryżu Volvo zapoczątkowało elektryczny etap swojej historii prezentując C30 DRIVe Electric. Kompaktowy model elektryczny z akumulatorem o pojemności 24 kWh i zasięgiem 150 km. Według wstępnych planów koncern miał od 2011 r. rozpocząć produkcję seryjną tej wersji, a już dwa lata później taśmy montażowe miało opuszczać 10 takich aut tygodniowo. Już wtedy uważaliśmy, że Szwedzi w temacie elektryfikacji byli spóźnieni i jak się okazało nie bez podstaw. Zamiast rozpocząć ten ważny etap od C30, projekt został zatrzymany w 2012 r. po wyprodukowaniu zaledwie kilkuset egzemplarzy. Musiało minąć kolejnych osiem lat, aby Volvo odważyło się wrócić na „elektryczny teren” z własnym modelem XC40 Recharge.

Volvo C40 – kompakt na prąd

Trzeba przyznać, że przesłanki ku temu były znacznie lepsze niż w 2010 r. Po przejęciu przez chińską grupę Geely, której modele w znacznej mierze wykorzystują napęd elektryczny, oraz utworzeniu nowej marki zależnej Polestar i wspólnemu szwedzko-chińskiemu projektowi Lynk&Co, Volvo zyskało ogromną wiedzę w zakresie elektrycznych konstrukcji. Wspomniany XC40 Recharge był tego pierwszym owocem, choć oczywiście już wcześniej koncern wykonał duży krok w stronę elektryfikacji układów napędowych poszerzając gamę swoich model o miękkie hybrydy i hybrydy plug-in. Teraz przyszedł czas na drugi elektryczny samochód firmowany logo szwedzkiej marki.

To crossover znany w wewnętrznej nomenklaturze jako C40 – ostateczna nazwa nie została jeszcze zatwierdzona. Auto, które zostanie zaprezentowane jesienią tego roku, stanowi ciekawą mieszankę klasycznego SUV-a XC40 i fajnego kompaktowego sedana, jakim bez wątpienia jest Polestar 2. W jego stylistyce uwagę zwraca zwłaszcza pochylony tył, który nieprzypadkowo może kojarzyć się z kultowym P1800 ES, a zwłaszcza duża tylna szyba określana często jako „trumna królewny Śnieżki”. Co ważne, zamontowany tam tylny spoiler w przeciwieństwie np. do rozwiązania znanego dotychczas w Mitsubishi Eclipse Cross (po face liftingu Mitsubishi z niego zrezygnowało) prezentuje się całkiem zgrabnie.

Volvo C40 – sprawdzone rozwiązania

Pod efektownym designem nadwozia kryje się dobrze znana już technologia. Podobnie jak Polestar 2 i XC40 Recharge tak i C40 został zaprojektowany na modularnej platformie CMA (Compact Modular Architecture). Z SUV-a przejmuje też cały układ napędowy z silnikami elektrycznymi z przodu i z tyłu o łącznej mocy 408 KM – taki potencjał powinien pozwolić na przyspieszanie do „setki” w mniej niż 5 s. Akumulator o pojemności 78 kWh również pochodzi z grupowej półki i zapewni zasięg około 400 km.

W opracowaniu jest również słabsza odmiana z napędem tylko na przód, z mniejszym akumulatorem i mocą około 200 KM. Choć platforma CMA przystosowana jest również do silników spalinowych i daje inżynierom duże pole manewru, to póki co nie słychać nic o planach poszerzenia oferty o takie właśnie odmiany C40. Wiadomo natomiast, że Volvo ściśle współpracuje z Geely nad projektem kolejnego już czysto elektrycznej platformy SEA (Sustainable Experience Architecture), która zostanie wykorzystana m.in. w mniejszym crossoverze XC30, który powinien pojawić się na rynku w 2023 r. Będzie on nieco tańszy niż C40, którego prognozowana cena wyjściowa to około 45 tys. euro.

Volvo C40 – naszym zdaniem

Czy Volvo się spóźnia? Nasza prognoza jest nadal aktualna, choć jak widać, warto czekać. Wraz z nowym C40 Szwedzi będą mieć w pod koniec 2021 r. naprawdę gorącego crossovera w segmencie aut elektrycznych.