• Auto wchodzi na rynek z silnikiem o mocy 204 KM i baterią o pojemności 77 kWh, pozwalającym na przejechanie 500 km na jednym ładowaniu
  • Pierwsze auta – w dwóch bogato wyposażonych i kosztownych wersjach – trafią do salonów sprzedaży pod koniec I kwartału 2021 r.
  • Przyjemne właściwości jezdne, łatwe manewrowanie mimo znacznej masy samochodu i przestronność wnętrza to atuty elektrycznego SUV-a
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Siła przyzwyczajenia jest wielka i każda wymuszona zmiana wywołuje w większości z nas jeśli nie opór i sprzeciw, to przynajmniej wątpliwości. Elektromobilność jest tego najlepszym przykładem. Zmiany klimatyczne i wynikające z nich coraz surowsze wymagania dotyczące emisji spalin wymuszają zwrot w podejściu do naszej mobilności. Jeszcze się buntujemy i nie dowierzamy, ale radykalne zmiany już się dokonują. Właśnie ich doświadczamy, prowadząc Volkswagena ID.4.

Takie myśli przychodzą nam do głowy podczas kilkudziesięciokilometrowej bezdźwięcznej jazdy wokół Wolfsburga. Witamy w świecie Volkswagena ID.4, elektrycznego odpowiednika Tiguana. Koncern z Wolfsburga przechodzi wielkie przeobrażenie. Najpierw ID.3, rodzaj elektrycznego Golfa. Pierwsze samochody trafiły we wrześniu do klientów. Numerem dwa jest ID.4, SUV o długości 4,58 m, pod względem wielkości plasujący się między Tiguanem (4,50 m) a Tiguanem Allspace'em (4,70 m). Samochód w premierowej wersji 1ST można już zamawiać, do polskich salonów sprzedaży auta trafią pod koniec pierwszego kwartału 2021 r.

Volkswagen ID.4 – na początek dwie wersje

W ofercie są na razie dwa warianty Volkswagena ID.4 – 1ST i 1ST Max. Pierwszy, standardowo z silnikiem o mocy 204 KM i baterią o pojemności 77 kWh, wyceniony został na 202 390 zł. W wyposażeniu jest automatyczna klimatyzacja, nawigacja, ledowe lampy, 20-calowe czarne alufelgi i relingi dachowe. Do tego kamera cofania i asystent utrzymania pasa ruchu. Do wyboru pozostał już tylko kolor lakieru. Ten na zdjęciach to metaliczny miodowy – nie wymaga dopłaty, jak zresztą żaden z czterech oferowanych lakierów metalik. Sam proces zamawiania auta w internecie ma być uproszczony, za wzór posłużyła Tesla. „10 Klicks to Happiness” – tak nazywają to w Volkswagenie.

Trudno cenowo porównać ID.4 1ST z Tiguanem ze względu na moc silnika – benzyniak 1.5 TSI rozwija 150 KM, podobnie jak 2.0 TDI, a następny w oferowanej obecnie palecie będzie 320-konnym Tiguanem R. Warto jednak wiedzieć, że wyposażony w kilka opcji Tiguan 2.0 TDI DSG z napędem na przód kosztuje nieco ponad 150 tys. zł. Czyli jednak znacznie mniej. A w cenniku jest jeszcze lepiej wyposażona – np. w wyświetlacz head-up z poszerzoną rzeczywistością, matrycowe ledy, szklany dach i mnóstwo asystentów – wersja 1ST Max za 243 990 zł. I to właśnie taki samochód posłuży nam do pierwszej przejażdżki.

Volkswagen ID.4 – wygodne wnętrze

Wygodny dostęp do wnętrza z przodu i z tyłu, wysoka pozycja za kierownicą – za to lubimy SUV-y. W Volkswagenie ID.4 wygoda jest jeszcze ciut większa, bo nie ma środkowego tunelu. Rozsiadasz się prawie jak w kinie – na stopy, nogi i głowę masz bardzo dużo miejsca. Jednak siedząc z tyłu widzisz, jak u Volkswagena zaoszczędzili na materiałach. Z przodu drzwi wykończone są miękkimi tworzywami, a za środkowym słupkiem robi się tanio, podobnie jak w dolnej części deski rozdzielczej.

Zanim ruszymy z miejsca, musimy jeszcze opowiedzieć o tym, jak istotne zmiany następują właśnie u producenta z Wolfsburga. W swojej historii Volkswagen przeżył już wielkie przeobrażenie w 1974 roku, gdy pojawił się Golf jako spadkobierca Garbusa, ale tak otwartego i uczciwego komunikowania problemów nie było nigdy. „Tak, mamy problemy z software'em w naszych multimediach” – przyznaje Silke Bagschik, kierująca działem dystrybucji i marketingu modeli elektrycznych. Właśnie wgrywają oprogramowanie nawigacji 2.0, przy wydawaniu ID.4 klientom gotowa ma być wersja 2.1. Volkswagen utworzył na Facebooku zamknięta grupę użytkowników ID.3 – tam mogą wylać swoje żale. Odpowiedzialni w Volkswagenie czytają i reagują. „Maksymalne obciążenie pionowe było w ID.3 za małe dla dwóch elektrycznych rowerów. Teraz podwyższyliśmy je z 55 do 75 kg” – mówi Silke Bagschik.

Ruszamy. Testowany Volkswagen ID.4 ma 204-konny silnik i 77-kilowatogodzinną baterię. W późniejszym terminie dołączyć mają słabsze wersje (148 i 170 KM) w połączeniu z akumulatorem o pojemności 52 kWh. Dla tego, którym jedziemy, podawany jest zasięg 500 km wg pomiarów WLTP. Zobaczymy, ile nam się uda przejechać, zanim bateria zrobi się pusta. Naładowanie jej jest proste – prądem stałym o mocy 125 kW trwać ma 30 min, po których przejechać można dalsze 320 km. Ci, którzy twierdzą, że auta elektryczne nie nadają się do codziennego użytkowania, powinni teraz zamilknąć. Nadają się, tyle że działają inaczej. Szybciej niż 160 km/h ID.4 nie pojedzie, a jeśli będziecie to robić częściej, to musicie się liczyć z tym, że przystanki na półgodzinne ładowanie będziecie robić co 250 km. Zjedzenie tylu hamburgerów w oczekiwaniu na napełnienie akumulatora nie wyjdzie wam na zdrowie.

Volkswagenem ID.4 nie jeździ się po to, żeby się nim ścigać. Choćby z powodu masy – auto waży 2,1 t, sam 12-modułowy akumulator to 493 kg. W latach 90. XX wieku, kiedy samochody nie woziły ze sobą tyle sprzętu co dzisiaj, ID.4 mogło powiedzieć: „Jestem jak dwa Golfy”.

Volkswagen ID.4 – zdumiewająco zwrotny

Mimo to jazda elektrycznym SUV-em sprawia frajdę – dzięki nisko leżącemu środkowi ciężkości (akumulator znajduje się pomiędzy osiami) i dzięki pokrewieństwu z Garbusem. Volkswagen ID.4 ma tylny napęd i silnik umieszczony z tyłu, przy czym jest on tak lekki i mały, że można by go schować do torby sportowej.

Taka koncepcja napędu sprawia, że rozkład mas między przód i tył osiąga wartość bliską idealnej. Poza tym średnica zawracania Volkswagena ID.4 wynosi zaledwie 10,2 m, a na szybko pokonywanych zakrętach wychylenia nadwozia są prawie niemożliwe. Zdumiewające, jak sprężyście i dynamicznie, a przy tym nadal gładko i komfortowo da się manewrować tak ciężkim pojazdem.

Nie możemy pominąć faktu, że wyświetlacz head-up z poszerzoną rzeczywistością to prawdziwa rynkowa nowość. Volkswagen ID.4 1ST Max otrzymał ją jako drugi niemiecki model – po flagowej klasie S Mercedesa. Strzałki nawigacji zostają wyświetlone na drogę, dokładnie tam, gdzie samochód ma skręcić. Nasze auto ma także panoramiczny dach, przez który widok nieba zasłaniany jest tylko przez chroniącą przed słońcem roletę. Wypróbujmy więc sterowanie głosowe: „Halo, ID, otwórz roletę przeciwsłoneczną”. Po dwóch sekundach roleta się uchyla. Wygląda na to, że Volkswagen nas naprawdę słucha.

Volkswagen ID.4 – naszym zdaniem

Volkswagen długo tylko przyglądał się, co robi Tesla, ale w końcu ruszył na podbój rynku samochodów elektrycznych – teraz już z drugim modelem. ID.4 zrobił na nas wrażenie przestronnością, kulturą jazdy i zasięgiem. Tym elektrykiem jeździ się bardzo przyjemnie. Problemem będzie u nas cena – istotnie wyższa niż spalinowego Tiguana, a także wciąż słaba infrastruktura.

Volkswagen ID.4 1ST – dane techniczne

Silnik elektryczny synchroniczny z magnesami stałymi (PSM), umieszczony z tyłu
Moc 204 KM
Maks. moment obrotowy 310 Nm
Napęd/przekładnia na tylne koła/aut. 1b
Długość/szerokość/wysokość 4584/1852/1631 mm
Masa własna 2124 kg
Pojemność bagażnika 543-­1575 l
Przyspieszenie 0-100 km/h 8,5 s
Prędkość maksymalna 160 km/h
Akumulator: typ/pojemność litowo-jonowy/77 kWh (netto)
Zużycie prądu 18,0 kWh/100 km (WLTP)
Zasięg 500 km (WLTP)
Cena 202 390 zł