Skąd ten pośpiech? I tak musieliśmy wprowadzić diesle spełniające normę Euro 6, więc postanowiliśmy odświeżyć też inne elementy auta – odpowiada Kunihiko Endoh, jeden z głównych inżynierów odpowiedzialnych za Aurisa.

Swoją drogą, jednostka pochodzi wprost z BMW, ale przecież nie dlatego twórcy japońskiego kompaktu poczuli się zobowiązani do wyeliminowania drobnych błędów w swojej konstrukcji. Po prostu konkurencja się umocniła – za wzorce do poprawek posłużyły nie tylko VW Golf, lecz także Audi A3!

Mierną jakość plastików i toporność wnętrza wypominaliśmy Aurisowi przy każdej okazji i nasze apele zostały wysłuchane. Twarde tworzywa ustąpiły miejsca milszym w dotyku, szlachetniejszym materiałom. Ponadto w kokpicie zagościł też nowy system multimedialny i pasujący do niego panel regulacji klimatyzacji.

Do tego stylu dopasowano nawet legendarny cyfrowy zegarek Toyoty! Między zegarami pojawił się kolorowy ekran o wysokiej rozdzielczości, który wyświetla teraz więcej funkcji. Wybrano nawet nowe, szlachetniejsze obicia foteli. Zmiany robią naprawdę duże wrażenie. Czy nie można było zatem tak od razu?

Ciekawie dzieje się także pod maską: tu debiutuje turbodoładowany benzynowy silnik 1.2 o mocy 116 KM. Turbosceptyków uspokajamy – w ofercie pozostaną wolnossące jednostki 1.33 i 1.6, natomiast inżynier Endoh zapewnił nas, że na downsizingowej konstrukcji można polegać jak na niezniszczalnych benzyniakach z początku lat 90. Trzymamy go za słowo.

Dwulitrowego diesla zastąpiono 112-konnym silnikiem 1.6 z Mini, a jednostkę 1.4 D-4D poddano modernizacji (zużywa tylko 3,4 l/100 km). Ukoronowaniem palety pozostaje jednak 136-konna hybryda, której zafundowano teraz opony o niższych oporach toczenia.

Wiele obiecujemy sobie także po zmianach wprowadzonych w układzie kierowniczym i zawieszeniu. Poza wersjami 1.33 i 1.4 przy tylnej osi zastosowano teraz konstrukcję wielowahaczową.