• Długa na 5,40 m bawarska limuzyna klasy luksusowej wejdzie na rynek późną jesienią
  • Do wyboru będzie kilka wariantów napędowych – wypróbowaliśmy dwa: elektryczny i benzynowy R6
  • Zaawansowane rozwiązania techniczne w układzie jezdnym przekładają się na fantastyczną dynamikę
  • Zasięg i czas ładowania akumulatora wersji elektrycznej porównywalne do dużego SUV-a BMW iX
  • Ten tekst pochodzi z nowego wydania "Auto Świata”, które do sprzedaży trafi w poniedziałek 11 kwietnia. Dzięki naszej subskrypcji możesz przeczytać go już teraz.

To jedna z tych prezentacji samochodowych, które sprawiają szczególną frajdę. Jesteśmy na terenie Driving Academy w bawarskim Maisach i mamy możliwość poprowadzenia luksusowej limuzyny nowej generacji – BMW i7 – jeszcze w zamaskowanej prototypowej postaci. W slalomie między pachołkami potężny krążownik porusza się tak dynamicznie, tak szybko, przy tak radosnym akompaniamencie pisku opon i w unoszącej się nad torem chmurze dymu, że ta zabawa mogłaby dla nas trwać wiecznie!

BMW udostępniło dwa egzemplarze prototypowej serii 7, której światowa premiera nastąpi 19 kwietnia. Nowy model wejdzie do sprzedaży w listopadzie. Nowoczesna superlimuzyna będzie oferowana w wersjach benzynowych, dieslowskich, jako hybryda plug-in, a także w wariancie czysto elektrycznym. Na zewnątrz samochód ma w każdej odmianie wyglądać prawie tak samo i będzie wielki jak nigdy dotychczas. Bawarczycy nie podają jeszcze żadnych konkretnych liczb, ale my zmierzyliśmy długość limuzyny za pomocą aplikacji na smartfona i wyszło nam 5,4 m. Tyle miejsca na tylnej kanapie!

BMW i7 – przyjemność prowadzenia i podróżowania

"Nowe BMW serii 7 powstawało tak, jakby projektant siedział na fotelu podróżującego limuzyną wielkiego szefa – czyli z tyłu po prawej" – mówi dr Nicolai Martin, odpowiedzialny w BMW za wrażenia z jazdy. Zainstalowano w nim kosmiczne rozwiązania, tylko to, co najlepsze i najbardziej zaawansowane w technice samochodowej: pięciowahaczową tylną oś, którą można optymalnie zintegrować z silnikiem elektrycznym, zawieszenie pneumatyczne z regulacją poziomu, elektroniczną regulację amortyzatorów, a w wyposażeniu opcjonalnym także 48-woltową stabilizację wychyłów, którą jako pierwszy otrzymał Rolls-Royce Ghost. Do tego tylna oś skrętna – koła mogą się odchylić o 4 stopnie. To mniej niż w najnowszym Mercedesie klasy S (tu możliwe jest 10 stopni), ale BMW tłumaczy to następująco: chcemy koniecznie założyć serii 7 mieszane ogumienie – szersze opony z tyłu dla większej radości z jazdy.

Żeby sprawdzić, czy to się udało, powracamy na tor. Panowie z BMW mieli swój plan i do porównania z elektrykiem udostępnili nam także "siódemkę" z rzędową "szóstką", ale bez stabilizacji wychyłów. Wersja R6 wcale do nas nie trafi – tymi samochodami będą wożeni szefowie firm w Chinach i Ameryce. W każdym razie jazda i7 bardziej przypomina prawdziwe BMW.

Panowie w biało-niebieskich barwach od zawsze starają się przesunąć granice tego, co w kwestii zwinności auta jest możliwe. Dlatego "piątkę" prowadzi się jak "trójkę", a "trójkę" z kolei jak "jedynkę". W przypadku elektrycznej "siódemki" musimy przyznać, że mamy do czynienia z sensacją na skalę światową – dzięki doskonale precyzyjnemu zestrojeniu funkcji regulacji i wbudowaniu stabilizatora wychyłów 5,4-metrowa limuzyna sprawia wrażenie auta o metr krótszego, a jej 2,5-tonowej masy (sam akumulator w podłodze waży 700 kg) nie odczuwa się bardziej, niż gdybyśmy mieli do czynienia z autem klasy średniej nastawionym na jazdę po zakrętach. A co, jeśli z tyłu zasiądzie jakiś prominentny polityk? Na szczęście nie będzie potrzebował worka na wymioty, bo to BMW potrafi być także ultrałagodne. Inaczej rzecz ujmując: z przodu dreszcz emocji, z tyłu pełen relaks.

Co do możliwości elektryka na dłuższej trasie możemy wnioskować na podstawie danych o dużym SUV-ie – BMW iX ma zasięg 600 km (wg WLTP), może ładować się z mocą 200 kW do 80 proc. w 35 min. Nieźle jak na sportowca w rozmiarze XXL.

BMW i7 – naszym zdaniem

Nowe BMW serii 7 zdecydowanie wolimy w wersji elektrycznej i7 niż z rzędowym silnikiem 6-cylindrowym. Jeszcze kilka miesięcy temu takie twierdzenie byłoby dla nas nie do pomyślenia, ale po pierwszej rundce nowym BMW i7 jesteśmy przekonani, że bawarska radość z jazdy lepiej się sprawdza z silnikiem elektrycznym.