Dopłaty do używanych elektryków mają ruszyć jesienią

Zapowiedź programu, przygotowanego przez resort klimatu i środowiska i finansowanego z KPO, wywołała dyskusję. Wszystko przez fakt, że przewiduje on dopłaty do zakupu używanych samochodów elektrycznych, co jest nowością na polskim rynku.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo:

Zawadzka-Stępniak zaznaczyła, że start programu zależy od zatwierdzenia rewizji polskiego KPO przez Komisję Europejską. "Czekamy na akceptację rewizji KPO, co miałoby się wydarzyć w lipcu. Jeśli Komisja zatwierdzi rewizję, pilnie przystąpimy do opracowywania nowego programu dopłat do elektryków; zaczniemy też konsultacje z rynkiem" - zapowiedziała.

40 tys. zł dopłaty do używanego samochodu elektrycznego

W ramach KPO na nowy program dopłat do samochodów elektrycznych ma być przeznaczonych 374 mln euro, czyli prawie 1,6 mld zł.

W przypadku zakupu używanych samochodów elektrycznych dotacja ma wynieść nie więcej niż 40 tys. zł dla osoby fizycznej.

Jednakże termin uruchomienia programu może ulec zmianie, z powodu toczących się dyskusji dotyczących warunków dofinansowania. Założenia programu przewidują dotacje do zakupu, leasingu lub wynajmu długoterminowego samochodów zeroemisyjnych.

Jednak kontrowersje budzi kwestia wieku pojazdów. Zawadzka-Stępniak przyznała, że toczy się dyskusja na temat tego, czy 4-letni używany samochód elektryczny można nazwać "starym pojazdem". Chodzi o to, by program nie przyczynił się do wzrostu importu do Polski samochodów, które trzeba będzie wkrótce wymieniać.

"Części organizacji umiarkowanie się podoba pomysł dopłat do czteroletnich elektryków w kontekście żywotności baterii. Pojawia się obawa, że możemy do kraju zacząć sprowadzać pojazdy, które są już u kresu swojej żywotności. Pytanie, które sobie obecnie zadajemy jest takie, jak się zabezpieczyć przed taką sytuacją, że wprowadzamy na rynek samochody, które zaraz będą musiały być wymieniane, a my do tego dopłacamy. Pracujemy nad tym" - powiedziała prezes NFOŚiGW.