• Egzemplarz oferowany na sprzedaż jest jednym z dwóch wyprodukowanych, ale jedynym, który służył w Policji i dotrwał do dzisiejszych czasów
  • Auto ma status kultowego we Włoszech, a oficer, który z niego korzystał, jest legendą
  • Ten radiowóz czasem wręcz... prowokował przestępców do wyścigów z policją

Czego potrzebuje policjant w Rzymie lat 60. XX wieku, by móc skutecznie wykonywać swoje obowiązki? Na to pytanie Armando Spatafora, oficer jednostki „Squadra Mobile”, odpowiedział półżartem: cóż mogłoby być lepszego od Ferrari? Ponieważ policyjne Alfy Romeo nie zawsze dawały radę w pościgach za coraz bardziej zuchwałymi złoczyńcami, jego humorystyczna sugestia została potraktowana poważnie i „skierowana wyżej”.

W 1962 r. ponoć sam prezydent Włoch, Giovanni Gronchi zwrócił się do Enzo Ferrari z prośbą o przygotowanie dwóch specjalnych radiowozów dla Squadra Mobile. „Il Commendatore” przystał na prośbę prezydenta, obiecując sobie po tym potencjalnie kolejne kontrakty dla policji. Na tym zleceniu jednak się skończyło.

W listopadzie 1962 r. policyjne superauta były gotowe: Ferrari 250 GTE 2+2 napędzane 3-litrowym V12 o mocy 240 koni mechanicznych. Słynna jednostka autorstwa Gioacchino Colombo pozwała rozpędzać się do przeszło 250 km/h. Wykonane przez Pininfarinę nadwozia z długim rozstawem osi miały czarny lakier, oczywiście niebieskiego „koguta” na dachu i oznaczenia „Squadra Mobile” wraz z symbolem tej jednostki, czyli czarną panterą.

Wnętrze z siedzeniami w układzie 2+2 wykończono koniakową tapicerką ze sztucznej skóry, na pokładzie znalazła się też radiostacja. Jak potwierdzają archiwalne zdjęcia, Ferrari czasami podróżowało nawet 4 funkcjonariuszy. Choć później powstało jeszcze wiele bardzo szybkich i wyjątkowych radiowozów dla włoskiej policji, żaden nie był tak stylowy, jak Ferrari 250 GTE 2+2.

Foto: Girardo & Co
Ferrari 250 GTE 2+2 Squadra Mobile

Nim Armando Spatafora mógł rozpocząć służbę ze swoim nowym narzędziem pracy, wraz z trzema innymi, specjalnie wybranymi oficerami odbył szkolenie z techniki jazdy. Podobno ćwiczeniom przyglądał się Enzo Ferrari, który będąc pod wrażeniem umiejętności oficera Spatafory za kierownicą miał mu proponować angaż w swoim zespole wyścigowym. Honorowy policjant jednak odmówił.

Niestety jeszcze podczas testów jeden z samochodów został rozbity i nigdy nie trafił do służby. Ponieważ jego kierowca zginął Enzo kazał zniszczyć samochód. Spatafora jednak swoim 250 GTE 2+2 przez 6 lat ścigał bandziorów po ulicach Rzymu. Ten duet stał się legendą i podobno w świecie przestępczym skuteczna ucieczka przed policyjnym Ferrari ze Spataforą za kierownicą uchodziła za wyczyn najwyższego „przestępczego kunsztu”.

W 1977 r. powstał nawet film inspirowany przygodami rzymskiego oficera i „250-ki” GTE: Poliziotto Sprint. Pościgi dają wyobrażenie, jak mogły wyglądać najbardziej emocjonujące momenty pracy Spatafory... Historię samego oficera można też prześledzić w książce Il Poliziotto con la Ferrari, autorstwa jego córki, Carmen.

Policyjne Ferrari 250 GTE było regularnie serwisowane w Maranello i utrzymywane w należytym stanie – potwierdza to zachowana do dziś obszerna dokumentacja. Czy auto wymagało też czasami napraw blacharskich? Spatafora uchodził za świetnego kierowcę i skutecznego policjanta, ale niektóre sukcesy jego odważnej służby pewnie odciskały piętno na pięknej karoserii Ferrari. Podobno na podwoziu auta do dziś widnieją ślady pościgu za francuskim gangsterem w Citroenie DS (źródła mówią też o Alfie Romeo). Trasa jego ucieczki miała prowadzić m.in. słynnymi Schodami Hiszpańskimi... W Poliziotto sprint jest scena przywołująca to zdarzenie, ale z Lancią Flavią Coupe.

W ogłoszeniu sprzedaży policyjnego Ferrari 250 GTE nie ma mowy o bezwypadkowości tego egzemplarza. Za to, jak potwierdza certyfikat wystawiony przez Ferrari Classiche, numery nadwozia i ramy są zgodne (3999), auto wciąż posiada też silnik, skrzynię biegów i tylną oś, z którymi opuściło fabrykę.

Foto: Girardo & Co
Armando Spatafora

Legendarny radiowóz pełnił służbę do 1968 r., a w 1972 r. został sprzedany na aukcji demobilu. Na szczęście trafił w ręce świadomego kupca, Alberto Cappallego, który zachował go w oryginalnym stanie i przez kolejne 40 lat pokazywał na zlotach zabytkowych samochodów, rajdach oraz konkursach elegancji. W 1984 r. podczas rajdu Coppa delle Dolomiti, za kierownicą ponownie zasiadł Armando Spatafora, i udowodnił że wciąż potrafi perfekcyjnie prowadzić swój służbowy wóz – osiągnął najlepszy czas przejazdu sportowej próby.

W Italii to auto ma status legendy. Na początku lat 2000 było częścią ekspozycji Muzeum Pojazdów Policyjnych w Rzymie i do dziś jest jedynym radiowozem znajdującym się w prywatnych rękach, który we Włoszech może jeździć w policyjnym malowaniu i z kogutem (ma na to specjalne pozwolenie, które jak podejrzewamy, jest częścią oferty sprzedaży).

Foto: Girardo & Co
Ferrari 250 GTE 2+2 Squadra Mobile

Niezwykły radiowóz został wystawiony na sprzedaż przez Girardo&Co – specjalistycznego dilera aut zabytkowych. Cena jest dostępna na zapytanie, czyli „dowiesz się, jeśli uznamy, że rzeczywiście warto ci to zdradzić”. Ile auto może być warte? „Cywilne” egzemplarze Ferrari 250 GTE 2+2 zmieniały właścicieli na aukcjach w ostatnich latach za nawet 517 tys. euro, czym i tak należą do jednych z tańszych wersji Ferrari 250.

Tu mamy do czynienia z unikatową odmianą, wyjątkową historią, autentycznością egzemplarza potwierdzoną certyfikatami, występami m.in. na tak prestiżowych konkursach elegancji jak Pebble Beach oraz perfekcyjnym stanem – to wszystko na pewno wpłynie na ostateczną cenę, której i tak pewnie nigdy nie poznamy. Żeby jednak nie zawracać sprzedającemu głowy bez powodu, radzimy mieć w kieszeni wolne co najmniej 550 tys. euro.