• Adolf Hitler ogłosił, że w III Rzeszy rocznie będzie powstawać 1000 km autostrad, tymczasem do 1941 roku zbudowano ich 3800 km, zatem połowę tego co planowano
  • Wbrew powszechnej opinii budowa autostrad w hitlerowskich Niemczech nie przyczyniła się do ograniczenia bezrobocia
  • Propaganda hitlerowska przedstawiała roześmianych pracowników budujących autostrady, a tymczasem wiele z tych osób było przymusowymi robotnikami
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Typowy obraz szczęśliwie wyglądających robotników machających z krawężników nowej autostrady do przejeżdżającego Hitlera to propaganda w czystym wydaniu. Budowa dróg wysokiej klasy miała nie tylko uchronić Niemcy przed kryzysem gospodarczym i bezrobociem czy poprawić logistykę militarną kraju, lecz także – a może przede wszystkim – umocnić władzę Führera.

Świat podziwia obecnie infrastrukturę drogową Niemiec, która – obiektywnie rzecz biorąc – jest największa w Unii Europejskiej. Jednocześnie w poczuciu wielu osób pokutuje mit, że inicjatorem zbudowania pierwszych kilometrów autostrad był egocentryczny wódz III Rzeszy. Tymczasem takie myślenie okazuje się dalekie od prawdy.

Adolf Hitler zwykł przekonywać, że był pomysłodawcą budowy autostrad co oczywiście nie było prawdą. Przecież już od 1925 roku istniały autostrady we Włoszech Mussoliniego. Mało tego – kanclerz III Rzeszy nie był nawet pionierem budowy autostrad w Niemczech. Stał się nim burmistrz Kolonii Konrad Adenauer, któremu w 1932 roku udało się sfinansować i zbudować pierwszą autostradę, na której nie było skrzyżowań z innymi drogami. Nowość, której pomysłodawcą stał się Adenauer miała długość 20 km i prowadziła między Kolonią a Bonn. Na tej trasie obowiązywało ograniczenie prędkości 120 km/h.

Naziści rozpowszechniali informację, jakoby budowanie autostrad pomagało w walce z bezrobociem, a tymczasem okazało się to fikcją. Oczywiście ówczesne media państwowe próbowały pokazać coś zupełnie przeciwnego. Hitler stanął przed obiektywem obok robotnika, który miał pracować przy budowie autostrady, sam chwycił za łopatę i zakopał go w kupce piasku. W ten sposób Führer samodzielnie rozpoczął budowę kolejnego odcinka słynnej niemieckiej autostrady. Chociaż sztuczny obraz nie odzwierciedlał rzeczywistości, był symbolem wypaczonych czasów.

Jedynym celem tej starannie przygotowanej propagandy było upewnienie się, że obywatele całego imperium wiedzieli, że prace budowlane trwają. Za każdym razem, gdy rozpoczynano budowę nowej sekcji, wydarzenie było zawsze dokładnie dokumentowane i publikowane. Ukończeniu projektów tradycyjnie towarzyszyły kiczowate inauguracyjne uroczystości z okazji otwarcia nowej sekcji nowoczesnej komunikacji.

Sytuacja przed rządami Hitlera

Zanim Adolf Hitler doszedł do władzy podejście do budowy autostrad było zgoła odmienne. Kryzys gospodarczy przełomu lat 30. XX wieku nie pozwolił na rozwój niemieckich autostrad, a jednocześnie kraj borykał się z masowym bezrobociem, hiperinflacją i wypłatami reparacji, którymi obciążono Niemcy po I wojnie światowej.

Wielu członków NSDAP współpracowało wówczas z niemieckimi komunistami przy sabotażu budowy „dróg tylko dla samochodów”, jak pierwotnie nazywano te betonowe odcinki. Przeciwnicy autostrad twierdzili, że „drogi przyniosą korzyści tylko zamożnym arystokratom i żydowskim kapitalistom”. Naziści unikali politycznych negocjacji w sprawie finansowania budowy i dopiero po objęciu władzy przez Hitlera w 1933 roku on i jego poddani zdali sobie sprawę z możliwości wykorzystania sieci dla własnych korzyści.

Niewielu Niemców miało samochód

Plany dotyczące arterii autostradowych istniały przed dojściem do władzy najbardziej okrutnego dyktatora. Hitler dostrzegł potencjał autostrad dla zapewnienia samorealizacji, chociaż było więcej niż jasne, że tylko garstka Niemców będzie mogła sobie pozwolić na własny samochód w najbliższej przyszłości.

Niemniej jednak nazistowska propaganda obiecywała ludziom pierwszorzędną mobilność, bowiem intencją było umożliwienie podróżowania każdemu, nie tylko bogatym. Nawiasem mówiąc, idea Volkswagena jako „samochodu ludowego” zrodziła się w podobnym duchu, a Hitler naciskał przecież na wprowadzenie transportu publicznego.

Führer nakazał budowę co najmniej tysiąca kilometrów nowych niemieckich autostrad każdego roku. W 1934 r. Krzyczał wojowniczo o „bitwie robotniczej”, a w energicznych przemówieniach obiecał również zmniejszenie dużej liczby bezrobotnych. Roboty budowlane na autostradach miały stworzyć co najmniej 600 000 wolnych miejsc pracy, tymczasem maksymalna liczba rekrutów sięgnęła 120-130 tys. osób.

Ciężkie warunki pracy

Kolejnym smutnym faktem obietnic Hitlera były przerażające warunki pracy. Powszechne były wszelkiego rodzaju choroby, głód, a nawet śmierć i ogólne ubóstwo. Zdarzały się strajki, ale przywódcy ruchu oporu zostali natychmiast wysłani do obozów pracy. To oczywiście pozostawało tajemnicą dla opinii publicznej.

Z biegiem lat coraz więcej Niemców znalazło zatrudnienie w rozwijającym się przemyśle zbrojeniowym, a nie przy budowie autostrad. To właśnie przemysł zbrojeniowy zredukował bezrobocie, a nie tzw. korzystne projekty budowy autostrad. Ponadto coraz większą grupę robotników stanowili jeńcy wojenni oraz więźniowie żydowscy.

Tym samym robotnicy przymusowi zastąpili stałych pracowników, których hitlerowcy przenieśli na front II wojny światowej. To kolejny dowód na to, że budowa autostrad nie wpłynęła na obniżenie bezrobocia w III Rzeszy.

Autostrady dla wojska to też mit

Nie można jeszcze zapomnieć o jednym aspekcie budowy autostrad w III Rzeszy. Militarne dążenia dyktatora nie podlegają dyskusji, a ówcześni planiści przekonywali, że rozbudowana sieć autostrad zwiększy mobilność wojska. Ich zdaniem pozwoliłoby to na szybkie przemieszczenie nawet 300 tys. żołnierzy z jednego krańca Niemiec na drugi.

Oczywiście to również okazało się mitem i to z dwóch powodów. Po pierwsze najskuteczniejszym środkiem transportu w dalszym ciągu była kolej, a po drugie front w przeważającej części znajdował się poza granicami Niemiec, a tym samym przerzucanie wojska na ich terenie nie miało racji bytu.

Połowa planowanych autostrad

Wprawdzie do 1941 r. ukończono 3800 km autostrad, ale stanowiło to zaledwie połowę oczekiwanej długości. Rok później budowa została wstrzymana niemal całkowicie, a w późniejszym czasie na autostrady mogli wjeżdżać nawet rowerzyści – w innym przypadku drogi pozostałyby w połowie puste.

Fakty zostały wypaczone, a kłamstwo wspierano zdjęciami pracujących i roześmianych robotników długo po tym, jak same projekty się zakończyły. W efekcie obraz tłumów robotników na ukończonych autostradach pozostał zakorzeniony we wspomnieniach całego pokolenia. Nazistowskiemu przywódcy skutecznie udało się rozpowszechnić mit twórcy niemieckich autostrad.