• Dobre zabezpieczenia antykorozyjne to niejedyna zaleta Fiata Tipo
  • Benzynowe silniki miały pojemność 1,1-2 l i moc 55-146 KM
  • Dzisiaj, gdy auto z używanego staje się kolekcjonerskie możemy łatwiej wybaczyć pewne niedociągnięcia

Pamiętacie Fiata Ritmo? Zapomnieliście, że był taki model Fiata? Wcale się nie dziwimy. Starsi Czytelnicy coś tam kojarzą, a wielu młodszych nie widziało takiego modelu na żywo. To dlatego, że większość egzemplarzy już dawno rozpadła się od rdzy. Złośliwi mówili nawet, że Ritmo korodowało już w salonie sprzedaży. Fiat wiedział, że pod względem ochrony przed korozją ten model jest słaby. Dlatego podczas prac nad następcą – Tipo – zmienił taktykę.

Włosi zbudowali nowy samochód z częściowo ocynkowanym nadwoziem. W ten sposób zabezpieczono łącznie 23 metry kwadratowe blachy pojazdu, w tym całą zewnętrzną powłokę i wszystkie części wspierające. Dodatkowo tylna klapa została wykonana z tworzywa sztucznego. Nie tylko służyło to zapobieganiu korozji i zmniejszeniu masy, lecz także było spowodowane chęcią uzyskania efektownego kształtu tego elementu, a wówczas było to niewykonalne z blachy. Pod względem zabezpieczenia antykorozyjnego specjaliści z Fiata całkiem dobrze wykonali swoją pracę. Z dotychczasowym obrazem rdzewiejącego Fiata doskonale walczy karoseria. Trudno znaleźć tu rdzę – tak oceniliśmy na łamach „Auto Świata” kondycję nadwozia w 1998 roku, a zatem w czasach, gdy Tipo było jeszcze poszukiwanym modelem z drugiej ręki.

Dobre zabezpieczenia antykorozyjne to niejedyna zaleta samochodu. Za projekt 5-drzwiowego nadwozia, które zadebiutowało w 1988 r., odpowiadał Ercole Spada ze studia I.DE.A. To jego dziełem były m.in. Alfa Romeo Giulietta Sprint Zagato z 1960 r. czy BMW serii 7 (E32) oraz BMW serii 5 (E34). Jeżeli ktoś taki brał się do roboty, efekt musiał być udany. Przestronne i efektownie wyglądające nadwozie docenili jurorzy konkursu na europejski samochód roku – Tipo zostało laureatem tej prestiżowej nagrody w 1989 roku.

Później walory pojazdu znalazły również uznanie u klientów, którzy chętnie decydowali się na Tipo. Nie łudźcie się jednak, że auto było wybierane wyłącznie z racji walorów praktycznych czy estetycznych. Przecież na rynku było wówczas wiele innych równie funkcjonalnych kompaktowych hatchbacków, których stylistyka też mogła cieszyć oczy klientów. W przypadku Fiata sukces opierał się dodatkowo na atrakcyjnej cenie. W 1992 roku w Niemczech za Tipo z 78-konnym benzyniakiem 1.6 z wtryskiem trzeba było zapłacić 21 600 marek, podczas gdy ceny rodzimego 5-drzwiowego Opla Astry z silnikiem 1.6i o mocy 75 KM zaczynały się od 22 675 marek.

Jednak korzystna cena nie brała się znikąd. Samochód miał prostą budowę i – niestety – niezbyt bogate wyposażenie, poza tym jakość materiałów wykonczeniowych pozostawiała nieco do życzenia. Tipo z założenia miało być bardzo tanie, nie dziwią więc materiały o kiepskiej jakości użyte do budowy tablicy rozdzielczej. Jest ona trochę tandetna i zazwyczaj trzeszczy – to znowu nasza opinia, gdy w 1988 roku opisaliśmy używanego Fiata Tipo.

Oczywiście, dzisiaj, gdy auto z używanego staje się kolekcjonerskie możemy łatwiej wybaczyć te niedociągnięcia. Kiedyś w porównaniu z niektórymi rynkowymi konkurentami pewnie narzekalibyśmy także na przeciętną wygodę foteli, a dzisiaj uznajemy je za całkiem dobre jak na auto, o, przepraszamy, klasyka z przełomu lat 80. i 90.

Pod względem prowadzenia Tipo w dalszym ciągu prezentuje się akceptowalnie. Zawieszenie okazuje się na tyle sztywne, że pozwala na pewną dozę dynamiki podczas pokonywania zakrętów. Komfort resorowania nie jest idealny, ale auto wystarczająco tłumi nierówności. Mniej przyjemny jest hałas dochodzący z okolic podwozia w trakcie przejeżdżania wybojów.

Pod nazwą „Tipo” występował tylko hatchback (5- i od 1993 r. także 3-drzwiowy). Jednak fani włoskiej motoryzacji, którzy gustują w sedanach lub kombi, też mogą znaleźć coś dla siebie. Przecież Tempra to pod względem technicznym nic innego, jak właśnie Tipo. Zresztą ta sama platforma, którą wykorzystano w projekcie Tipo, posłużyła również do zbudowania innych modeli: Fiata Coupé, Lancii Delty II oraz Dedry, a także Alfy Romeo 155. 

No cóż, jak ma się udane geny, to warto sklonować je do innych osobników. Warto również zachować nazwę, która jest symbolem sukcesu, i ochrzcić tak samo model, np. z 2015 r. Ale do lektury o tym klasyku zapraszamy za jakieś… ćwierć wieku?

Fiat Tipo - historia modelu

Rok 1988 - Fiat Tipo zadebiutował w styczniu jako następca modelu Ritmo. Początkowo był oferowany wyłącznie jako 5-drzwiowy hatchback. W plebiscycie na Samochód Roku 1989 Tipo zajęło pierwsze miejsce. 

Rok 1990 - zaprezentowano Fiata Temprę. Jego konstrukcję oparto na platformie Tipo. Były to tak naprawdę odmiany sedan oraz kombi, bazujące na hatchbacku.

Rok 1993 - lifting, podczas którego zmodernizowana została m.in. atrapa chłodnicy i reflektory oraz poprawiono w aucie zabezpieczenie antykorozyjne i bezpieczeństwo. Do sprzedaży trafiła także 3-drzwiowa odmiana pojazdu.

Rok 1995 - koniec produkcji Tipo we Włoszech. Samochód był wytwarzany jeszcze przez dwa lata w zakładach Fiata w Brazylii. 

Fiat Tipo - plusy i minusy

W czasach świetności Tipo było cenione za przestronne i praktyczne nadwozie typu hatchback. Pod tym względem nawet w porównaniu z nowocześniejszymi konstrukcjami samochód nie wypada źle. Poza tym bagażnik o pojemności 350 l to wciąż dobry wynik jak na kompakt. Ważną zaletą pojazdu jest prosta konstrukcja, dzięki której wszelkie naprawy nie kosztują majątku i są łatwe do wykonania. To o tyle ważne, że Tipo nie należy, niestety, do bezawaryjnych modeli. Typowymi niedomaganiami są wycieki z jednostki napędowej, psujące się łożyskowanie tylnego zawieszenia, luzy w układzie jezdnym oraz przekładni kierowniczej i na półosiach napędowych, a także awarie instalacji elektrycznej oraz haczące skrzynie biegów.

W Tipo zdarzają się również drobniejsze, ale denerwujące problemy, takie jak nietrwałe ramiona wycieraczek czy przepalające się kostki przednich świateł. Dzięki dobremu zabezpieczeniu antykorozyjnemu samochód całkiem dobrze znosi upływ czasu. Jednak z racji wieku można już spodziewać się korozji. Rdza występuje przede wszystkim na przednich i tylnych błotnikach oraz na masce. Jeżeli natomiast znajdziecie ją w dużej ilości także na innych elementach, może to oznaczać niedbałą powypadkową naprawę. 

Kierowcy, którzy jeździli kiedyś Tipo, chwalili łatwy dostęp do tanich części zamiennych. Pod względem oferty elementów eksploatacyjnych sytuacja w dalszym ciągu nie jest zła. Klocki hamulcowe można mieć za około 50 zł, a przeciętnie 60 zł trzeba zapłacić za tarcze hamulcowe. Z kolei kompletne markowe sprzęgło (Luk, Sachs) kosztuje 300 zł. Tylne amortyzatory można mieć za 130 zł, a za zestaw Magneti Marelli zapłacicie 200 zł.

Na większe wydatki trzeba nastawić się w przypadku świateł. Przykładowo za reflektor Magneti Marelli zapłacicie 350 zł, a za tylną lampę zespoloną – 100 zł. Z kolei elementy blacharskie lub wykończenia wnętrza są już trudno dostępne. W tym przypadku trzeba wspomagać się rynkiem używanych podzespołów. 

Fiat Tipo - sytuacja rynkowa

Tipo to obecnie rzadkość w ogłoszeniach dotyczących sprzedaży. Znaleźliśmy dwa godne zainteresowania egzemplarze. Za przedliftingowy model z silnikiem 1.4 właściciel życzył sobie prawie 8000 zł. To dużo, ale trzeba przyznać, że auto prezentowało się dobrze z zewnątrz oraz miało zadbane wnętrze, a przebieg to ponoć tylko 76 tys. km. Zatem to dobry kandydat na auto kolekcjonerskie. Ciekawie prezentowało się także Tipo 1.4 za niecałe 4000 zł. Wprawdzie miało przebieg 107 tys. km, ale był to poliftingowy egzemplarz z 1995 roku.

Fiat Tipo - naszym zdaniem

Jeżeli w ogóle uda się znaleźć Tipo, to w przypadku kierowców, którzy chcą nim jeździć częściej niż tylko od święta, najlepiej będzie, jeżeli trafią na benzyniaka 1.6 lub diesla 1.9. Szukajcie poliftingowych aut, bo mają ładniejsze wnętrze (choć i tak w dalszym ciągu wykonane z trzeszczących tanich plastików) i jeszcze lepszą ochronę antykorozyjną.

Fani sportowych wrażeń powinni poszukać (głównie we Włoszech) auta z jednostką 16 V – 1.8/136 KM lub 2.0/ 136-146 KM. Z kolekcjonerskiego punktu widzenia ciekawe są Tipo z elektronicznymi wskaźnikami (DGT). Natomiast nie polecamy wersji z bezstopniową przekładnią CVT.