Avant po francusku znaczy „przed”, a time po angielsku – „czas”. Zatem Francuzi już na etapie projektowania Avantime’a uznali, że auto jest wyjątkowo rewolucyjne jak na swoje czasy. Tyle tylko, że klienci nie byli przygotowani na aż tak bardzo niekonwencjonalne rozwiązania. W efekcie samochód był produkowany przez firmę Matra jedynie dwa lata, a skusiło się na niego zaledwie 8557 klientów. Wraz z zaniechaniem produkcji tego modelu swoją karierę zakończyła również Matra.

A czym tak bardzo wyróżniał się francuski van? Wielkość nadwozia oraz jego kształt od razu przywodzą na myśl samochód tego typu. Tyle tylko, że Avantime ma 3-drzwiowe nadwozie, a zatem jest w nim też coś z modelu coupé. Ale po co komuś takie połączenie? Chyba tylko po to, żeby się wyróżniać, bo praktyczności nie ma w tym żadnej. Owszem, bagażnik o pojemności 530 l robi wrażenie, ale już przestronność wnętrza – niekoniecznie. O ile z przodu podróżuje się w komfortowych warunkach, o tyle na tylnej kanapie miejsca wystarczy co najwyżej dla dzieci.

To jeszcze nie koniec wynalazków, które może i są ciekawe, ale ich sensowność pozostaje dyskusyjna. Francuzi nawet drzwi musieli zaprojektować w specyficzny sposób. Dlaczego? Ponieważ w każdym skrzydle wykorzystali po dwa zawiasy. Efekt? Drzwi po otworzeniu najpierw lekko się odsuwają od nadwozia, a dopiero później odchylają. Tyle tylko, że takie rozwiązanie sprawia, iż w ciasnym miejscu mogą być kłopoty z wysiadaniem. Poza tym pomyślcie, jak skomplikowana i kosztowna może być obecnie naprawa tego elementu!

Do napędu samochodu przewidziano trzy silniki. Dwa benzynowe – doładowany o pojemności 2 litrów i mocy 163 KM oraz widlastą szóstkę, która z pojemności 3 litrów generowała 207 KM. Oprócz tego był jeszcze 150-konny turbodiesel. Najlepszym wyborem jest bazowy benzyniak: jego dynamika okazuje się wystarczająca, a poza tym nie pali przesadnie dużo i nie denerwuje uporczywymi awariami. Tymczasem w jednostce V6 z powodu przegrzania padają cewki zapłonowe, ponadto wymiana paska rozrządu w ASO trwa aż 11 godzin i jest bardzo droga. Kierowcy, którzy zdecydują się na diesle, muszą się liczyć z problematycznymi zaworami EGR.

Niestety, kupno doładowanego benzyniaka nie eliminuje ryzyka awarii. Okazuje się bowiem, że auto może mieć kłopoty z łożyskami kół, podgrzewaniem siedzeń czy słabą jakością lakieru. Poza tym denerwujące są piski wydobywające się z okolic szyberdachu (aby temu zapobiec, trzeba go co roku smarować), a kierowcy, którzy mają pojazd z automatyczną skrzynią z wczesnego okresu produkcji, muszą się liczyć z szarpaniem.

Zresztą lepiej unikać egzemplarzy wyprodukowanych przed 2002 rokiem. Dopiero w autach o numerze powyżej 2800 poprawiła się jakość wykonania (numer umieszczono pod prawym dywanikiem z przodu). Nie powinno być większego kłopotu ze zdobyciem części, wiele z nich pasuje od Espace’a (JE) i Laguny drugiej generacji.