- Zimą uruchamianie silnika wymaga szczególnej uwagi
- Nieuważne zapalanie go może prowadzić do uszkodzeń spowodowanych pośrednio także niskimi temperaturami
- Eksperci, szczególnie w autach z silnikami diesla polecają specyficzną metodą jego uruchamiania
- Zachęcamy do oddawania głosów w ankiecie, która znajduje się na końcu artykułu
- Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
Zima to prawdziwe wyzwanie dla kierowców, zwłaszcza gdy temperatury spadają poniżej zera. W takich warunkach niewłaściwe uruchamianie silnika może negatywnie wpłynąć na jego trwałość. Eksperci podpowiadają, jak prawidłowo postępować, by uniknąć problemów z samochodem podczas mrozów.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoPoznaj kontekst z AI
Dlaczego zimą samochód warto zapalać "na dwa razy"?
Jednym z najważniejszych elementów zimowego uruchamiania auta jest obserwacja kontrolek na desce rozdzielczej. W przypadku samochodów z tradycyjną stacyjką lub systemem bezkluczykowym warto zastosować metodę "na dwa razy". Polega ona na przekręceniu kluczyka do pozycji zapłonu, odczekaniu aż większość kontrolek zgaśnie, a następnie powrocie do pozycji wyjściowej i ponownym włączeniu zapłonu. Szczególnie istotne jest to w autach z silnikiem diesla, gdzie świece żarowe potrzebują czasu, by się rozgrzać, co zimą przy niskich temperaturach nie następuje natychmiastowo, do czego można się było przyzwyczaić, kiedy panowały znacznie łagodniejsze warunki pogodowe.
Jak rozpoznać kontrolkę świec żarowych?
Kontrolka świec żarowych najczęściej przypomina wyglądem (oczywiście sama ikona a nie cała kontrolka) spiralę lub sprężynkę. Świeci się na żółto lub na pomarańczowo. Czas jej świecenia zależy od temperatury silnika — im zimniej, tym dłużej pozostaje aktywna. W bardzo niskich temperaturach może to potrwać nawet kilkanaście sekund. Dopiero gdy kontrolka zgaśnie (co oznacza, że świece osiągają odpowiednią temperaturę) można bezpiecznie uruchomić silnik.
Warto pamiętać, że szybkie (na raz, nie na "dwa razy") uruchamianie silnika na mrozie co prawda nie prowadzi do natychmiastowej awarii, przez co ten fakt umyka znacznej większości kierowców, jednak w dłuższej perspektywie może być szkodliwe dla jednostki napędowej. Dlatego własnie nie warto silnikowi "dokładać" jeszcze dodatkowo. I tak zimą ma wystarczająco trudne warunki pracy, i bez nawyku kierowców, którzy lubią odpalać auto "na raz". Warto się po prostu dostosować do zaleceń producentów, którzy raczej wiedzą, o co "proszą" kierowców w instrukcjach obsługi i przed uruchomieniem silnika diesla poczekać, aż kontrolka świec żarowych zgaśnie, co zazwyczaj jest sygnałem, że silnik jest gotowy do pracy.
Jak ruszać autem z zimnym silnikiem?
Rozgrzewanie silnika na postoju nie jest zalecane — nie tylko ze względu na przepisy, które zabraniają postoju z włączonym silnikiem powyżej minuty, ale także z powodu efektywności. W przypadku bardzo niskich temperatur można odczekać kilkanaście sekund przed ruszeniem, jednak najskuteczniej silnik rozgrzewa się podczas jazdy. Pozwala to również ograniczyć zjawisko przedostawania się paliwa do miski olejowej, które występuje, gdy zimny silnik pracuje na wzbogaconej mieszance.
Ważne jest, by do momentu osiągnięcia przez silnik temperatury roboczej unikać gwałtownego przyspieszania i wysokich obrotów. Choć olej szybko rozprowadza się po układzie, pełne smarowanie i uszczelnienie następuje dopiero po rozgrzaniu jednostki napędowej.