Najpopularniejsze przednie zawieszenie składa się z kolumny resorującej i dolnego wahacza trójkątnego. Wahacz z jednej strony jest przymocowany sworzniem do zwrotnicy, z drugiej – do nadwozia lub ramy pomocniczej (silentblockami o różnej budowie). Jeśli w czasie jazdy słychać stuki, koło ma luz (w płaszczyźnie pionowej), a samochód gorzej się prowadzi, można podejrzewać zużycie któregoś z mocowań wahacza. Żeby to potwierdzić, warto odwiedzić stację diagnostyczną – na szarpaku najlepiej widać, które elementy należy zastąpić nowymi. Takie badanie często jest nieodpłatne (np. dla stałych klientów danej placówki) lub kosztuje ok. 20 zł za oś.

Czy trzeba wymieniać cały wahacz? Najczęściej nie, wystarczy zastąpić zużyty element nowym. Warto jednak dobrze policzyć: kompletny wahacz Monroe do naszej Hondy kosztuje 550 zł. Sworzeń tej firmy to wydatek 90 zł, jedno mocowanie – 250 zł, drugie – 45 zł. Razem da to więc około 400 zł, ale mechanik policzy też więcej za wymianę. Jeśli zatem wszystkie części są zużyte, lepiej zamówić nowe wahacze. Jeżeli tylko jedna – wymienić ją.

Praca przy zawieszeniu nie jest szczególnie skomplikowana, ale trzeba pamiętać o kilku zasadach. Mając odpowiedni ściągacz, nie zawsze trzeba demontować wahacz z auta. Jeśli to zrobicie, do wyciśnięcia starej tulei i zamontowania nowej najlepiej użyć prasy hydraulicznej – nacisk trzeba przyłożyć w odpowiednim miejscu! Bardzo ważne jest też dokręcenie tulei w obciążonym aucie (nie na „wiszących” kołach)!