Renault jest jeszcze starszy - debiut w 1993, wersja kombi (według nomenklatury producenta Break) pojawiła się równo pięć lat temu. Dlaczego więc dopiero teraz zwróciliśmy uwagę na te dwa auta? W ofercie Fiata na polski rynek odpowiedniego konkurenta dla 140-konnej Laguny zaprezentowano zaledwie przed kilkoma tygodniami.

Co więc do zaprezentowania mają obydwaj rywale?

Zarówno Laguna jak i Marea przeszły niedawno drobne retusze mające na celu zdynamizowanie sprzedaży modeli dobrze już znanych. Wytwórcy dumnie utrzymywali, jakoby auta przeszły szereg istotnych modyfikacji.

W praktyce ograniczono się jedynie do zmiany reflektorów, podniesienia standardu wyposażenia seryjnego i kilku kosmetycznych korekt nadwozia. Obaj pretendenci do miana auta rodzinnego prezentują się bardzo okazale.

Ponieważ jednak trudno wypowiadać się o rzeczach, przy których decydują ludzkie gusta, na takiej ocenie nadwozia poprzestaniemy. W Marei linia okien jest wysoko poprowadzona, co osobom siedzącym w aucie daje poczucie bezpieczeństwa.

Zaleta dla jednych może okazać się wadą dla drugich

Kierowca o mniejszym wzroście może mieć spore problemy z widocznością podczas manewrowania na parkingu. W Lagunie siedzi się wyżej, co dobrze wpływa na widoczność z miejsca prowadzącego auto.

Regulacja wysokości fotela kierowcy to standard w obydwu przypadkach (w Marei elektrycznie). Bez problemu możemy więc zająć właściwą i wygodną pozycję za kierownicą (w Fiacie regulowaną na wysokość, w Lagunie tylko osiowo). Z przodu obydwa auta prezentują zbliżony, bardzo wysoki poziom komfortu.

Przy tej długości również siedzący z tyłu nie mają powodów do narzekań

Niestety, w Marei pojawia się mała przeszkoda. Osoba siedząca z tyłu na środkowym miejscu nie może liczyć na wygodną podróż.

W obydwu autach wyprofilowanie tylnej kanapy sugeruje raczej podróż w czwórkę, jednak w Marei, delikatnie mówiąc, trochę przesadzono. Pół biedy, jeśli dystans pokonywany w piątkę nie jest zbyt długi, jednak podróż z Warszawy do Karpacza w pięć osób obfitowała w częste postoje i niechętną rotację osób siedzących na tylnej kanapie.

Kokpity prezentują podobny poziom pod względem przejrzystości

Pod względem jakości materiałów lepiej wypada Fiat. W Renault marne plastiki nijak nie pasują do aut klasy średniej wyższej. Producent obiecuje co prawda, iż większość tworzyw jest przystosowana do bezproblemowego recyklingu, ale nie każdemu użytkownikowi, który wydał ponad 80 tys. zł na samochód, takie tłumaczenie wystarcza.

Auto z przebiegiem około 20 tys. km nie wykazywało zmęczenia materiałów wykończeniowych. Istotną zaletą Renault jest dobra jakość montażu. Mimo sporego przebiegu w nieprzyjaznym dla zawieszenia środowisku (Warszawa) z wnętrza kokpitu nie dochodziły żadne niepokojące dźwięki.

Zupełnie odwrotnie wygląda to u Fiata. Materiały wykończeniowe użyte w Marei, mimo szaro-czarnej tonacji, sprawiają korzystniejsze wrażenie. Niestety, jakość montażu pozostawia wiele do życzenia.

W odróżnieniu od Laguny auto otrzymane do testów miało prawie zerowy przebieg. Mimo to po przejechaniu 3 tys. km dało się już słyszeć trzaski elementów wykończenia wnętrza.

Silniki wykorzystane do napędzania obydwu aut mają identyczną pojemność

Fiat zastosował rzędową 5-cylindrową jednostkę napędową z 4 zaworami na cylinder i wałkiem rozrządu w głowicy. Jeśli chodzi o przyspieszenia, w dolnym zakresie prędkości obrotowej wygląda to dość mizernie.

Dopiero po przekroczeniu 3 tys. obrotów ospała jednostka Marei nabiera wigoru. Najdynamiczniej silnik pracuje w zakresie powyżej 4 tys. obrotów - wcześniej ciężko jest zachęcić do pracy 20-zaworowego potwora. Jazda na wysokich obrotach musi skończyć się tragicznie dla... kieszeni.

Producent podaje średnie zużycie na poziomie 9,9 l/100 km (maksymalne w cyklu miejskim na poziomie 14,3 l/100 km) - na taki wynik nie możemy liczyć nawet podczas spokojnej jazdy. Zużycie poza miastem grubo przekraczało 11 litrów na "setkę"!

Na usprawiedliwienie dodamy, że wszystkie pozamiejskie wojaże odbywały się przy pełnym obciążeniu (5 osób plus bagaż na weekendowe dni), a pokonywane dystanse obejmowały na przykład autostradę Kraków-Katowice, z wykorzystaniem potencjału mocy jednostki napędowej.

Silnik Fiata nie należy również do cichych. Na osłodę dodamy, iż charakterystyczny dźwięk "pięciu cylindrów w rzędzie" podobał się wszystkim redakcyjnym kierowcom.

Renault nie stosuje takich "ciekawostek" pod maską jak Fiat

Do napędu Laguny zastosowano klasyczny układ: 4-cylindrówkę wyposażoną również w 16-zaworową głowicę. Historia z przyspieszaniem powtarza się. Na niskich obrotach ociężale, później o niebo lepiej. Jednostka Laguny jest słabsza o 14 koni od Marei, ale różnica ta jest w praktyce niezauważalna.

Taki sam moment obrotowy przy bardzo podobnej masie auta zmusza do sięgania po lewarek skrzyni biegów z podobną częstotliwością. Zrównoważony 4-cylindrowy silnik jest mniej hałaśliwy niż w Marei, a spokojna jazda zostaje wynagrodzona sporo mniejszym niż w Fiacie zużyciem paliwa.

Co prawda o normie podanej przez producenta możemy raczej zapomnieć, ale różnica pomiędzy nią a rzeczywistością nie jest tak druzgocąca. Słowem, silnik Laguny za sprawą dużo niższego zużycia paliwa i głośności spodobał nam się bardziej.

Zawieszenie porównywanych aut prezentuje bardzo podobny poziom

Dokładnie takiego zachowania oczekuje się od aut o długości 4,5 m. Z przodu w obydwu wypadkach zastosowano kolumnę McPhersona z trójkątnymi wahaczami poprzecznymi i stabilizatorem, z tyłu Marea ma wahacze wzdłużne i sprężyny śrubowe, stabilizator, w Lagunie dodatkowo drążek skrętny.

Obydwa auta zachowują się pewnie na równych trasach szybkiego ruchu. Pokonywanie nieregularnych nierówności na drodze lepiej wychodzi autu produkcji francuskiej. Zawieszenie lepiej radzi sobie z odfiltrowywaniem nierówności.

Fiat reaguje trochę za nerwowo i przede wszystkim zbyt twardo. Mimo teoretycznie sprzyjającej temu wersji nadwoziowej z nie oddzieloną częścią bagażową od pasażerskiej, nie usłyszymy żadnych dźwięków związanych z pracą zawieszenia.

Przy pokonywaniu szybkich łuków naszym fotografom bardziej podobała się Marea - żadnych problemów w uchwyceniu na zdjęciu przechyłów karoserii

Ten sam zakręt pokonywany Laguną z tą samą prędkością nie powodował praktycznie żadnego wychylenia nadwozia. Gwoli ścisłości: w obydwu wypadkach auta prowadziły się pewnie i zachowanie wybranego toru jazdy nie sprawiało kierowcy większego problemu.

Najważniejsze zostawiamy na koniec

Auta podobne pod względem użytkowym, z porównywalnymi, choć niepodobnymi silnikami za... zupełnie niepodobną cenę. Różnica prawie 9 tys. złotych za auta o praktycznie takim samym standardzie wyposażenia, z podobnymi warunkami gwarancyjnymi to sporo. Usprawiedliwieniem wyższej ceny Laguny niech będzie niższe zużycie paliwa i odrobinę lepiej dopracowane zawieszenie.