Czyli piękna "włoszka" przewidywalna jak niemiecka Hausfrau? Brzmi jak charakterystyka idealnej partnerki. Przekonajmy się. "159" prezentuje na zewnątrz typową dla Alf "twarz", choć spojrzenie ma groźniejsze niż dotychczasowe modele. W porównaniu z poprzedniczką sprawia wrażenie o numer większej. Sportowa limuzyna, a nie "4-drzwiowe coupé"Rzut oka na wymiary: długość 4,66 m to o 22,5 cm więcej niż Alfa 156, szerokość 1,83 m oz-nacza plus 8,5 cm. Tylko wzwyż "159" urosła niewiele (3 cm). Wysoko poprowadzona linia okien i kształtny tył pozostały. Zrezygnowano natomiast z chowanych w tylnych słupkach klamek, zastępując je eleganckimi, chromowanymi. Jakby chciano zaakcentować, że to jednak nie coupé, tylko limuzyna. A wnętrze? Tu też znajdziemy znajome rozwiązania. Kokpit nachylony ku kierowcy, wskaźniki w tunelach, wszystko tylko trochę mniej filigranowe. Porządne materiały wykończeniowe, wygodne fotele dające pewne podparcie. Nie ma problemu ze znalezieniem właściwej pozycji za kierownicą. Spory jak na sportową limuzynę rozstaw osi pozwala urządzić wnętrze wygodnie także dla pasażerów zdanych na tylną kanapę. Jeśli nie są wzrostu koszykarzy, nie powinni narzekać. Za to 405-litrowy bagażnik i 375-kilogramowa ładowność wykluczają Alfę jako auto na rodzinne wojaże. Tylko 6 litrów na 100 kmStartujemy, naciskając guzik - na prawo od kierownicy. 150-konny silnik pracuje bardzo cicho i przy zamnkniętych oknach trudno usłyszeć dieslowskie dźwięki. Osiągi nie są wyścigowe, ale widać to dopiero na papierze, bo wysoki moment obrotowy daje kierowcy poczucie fantastycznej siły. Euforii sprzyja fakt, że poziom paliwa spada w żółwim tempie - tylko 6 l na 100 szybko przejechanych km! Układ jezdny pozwala na dynamiczne slalomy. Zawieszenie jest sztywne, auto natychmiast reaguje na ruchy kierownicą, a lekką podsterowność łatwo opanować. Alfa hamuje tak skutecznie, jak do niedawna potrafili tylko najostrzejsi sportowcy (pomiary wykonano na oponach letnich 225/50 ZR 17). Włosi wydają się pewni niezawodności nowej Alfy, bo zalecają przeglądy co 30 tys. km i na dodatek przejmują koszty obsługi serwisowej na 3 lata (ograniczenie do 120 tys. km). Mimo zalet południowa piękność nie przekona jednak pewnie zagorzałych fanów BMW. Ale czy naprawdę musi?